WITAMY SERDECZNIE

NA INTERNETOWEJ STRONIE

OLESKIEGO MUZEUM REGIONALNEGO



Wystawa zabawek w oleskim muzeum.

16 maja 2012 r. w Oleskim Muzeum Regionalnym odbyło się otwarcie wystawy „Było sobie dziecko, były zabawki” ze zbiorów Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi. Ekspozycja ukazuje zabawki ludowe, zdjęcia i stroje  dzieci z lat 50. i 60. XX w. Stare zabawki mają w sobie nieodparty urok. Historia zabawek to trochę jak historia cywilizacji.  Świat zabawek to jakby miniaturowa  rzeczywistość,  w której każda lalka, pluszak,  żołnierzyk czy bączek mają  swoje miejsce i rolę do spełnienia. Zabawki towarzyszyły dzieciom od wieków. Podczas odkryć  archeologicznych nierzadko natrafiano na grzechotki, bąki, zabawki militarne, figurki zoomorficzne i postaci ludzkich. Niegdyś na naszych ziemiach źródłem kupowanych zabawek dla dzieci były rozmaite targi, jarmarki i odpusty. Zabawki produkowali wyspecjalizowani w tej dziedzinie rzemieślnicy. Gliniane ptaszki, drewniane koniki, lalki, wiatraki, młyny itp. kolorowe cudeńka.  Inspiracją  dla twórców był otaczający świat. Zabawki najczęściej wykonywano z drewna sosnowego, lipowego i brzozowego,  malowano w intensywne kolory: czerwień, żółty, zielony czy  niebieski. Ozdabiano je ornamentami: gwiazdkami, rozetami, kropkami, liniami falistymi. Zawód zabawkarza przekazywany był  z pokolenia na pokolenie. W produkcji zabawek uczestniczyła nierzadko cała rodzina. Ojciec wycinał motyw, zaś żona i dzieci malowali je i zdobili.
Najstarszym ośrodkiem wyrobu drewnianych zabawek na ziemiach polskich była Żywiecczyzna. We wsiach  Koszarawa, Stryszawa, Lachowice, Krzeszów i Pewel Mała wytwarzano najczęściej drewniane koniki, bryczki, taczki, kołyski, ptaki z ruchomymi skrzydłami. Charakterystycznym dla tego ośrodka wzorem była scyrkowka- drewniana grzechotka w formie sześcianu wypełnionego kamykami, zaś kolorem najchętniej tam używanym był buraczkowo fioletowy. Charakterystycznym motywem zdobniczym była gwiazda sosrębowa- rozeta. Bardzo popularne były stryszawskie ptaki, których najwybitniejszym twórcą był Teofil Mentel. W młodości  Mentel pomagał  pustelnikowi w Kalwarii Zebrzydowskiej w produkcji dewocjonaliów i pamiątek. Po zakończonej praktyce pustelnik obdarzył go atlasem barwnych ptaków. Rzeźbione ptaki przez Mentela był naśladowane przez innych zabawkarzy. Górale myśleniccy wozili na wielkanocne jarmarki kołatki, terkotki i grzechotki, a także charakterystyczne siekierki zdobione wypalanym ornamentem, figurki kozy, wilka i skrzypka. Zabawki się poruszały i wyróżniały  dużą starannością wykonania. W Kieleckiem pod wpływem przybyszy z Żywiecczyzny zwanych tam Galicjokami zaczęto produkować bryczki, koniki na biegunach oraz kołyski. Po II wojnie światowej wzbogacono ten asortyment o patki, motyle klaskające skrzydłami, karuzele, taczki i kółka na kijach. Szczególnym wyróżnikiem tego regionu były lalki Baby Jagi z Łysej Góry. Innym ośrodkiem zabawkarskim była Rzeszowszczyzna. Inicjatorem tamtego rzemiosła zabawkarskiego  był Marcin Guzy, który rzeźbił drewniane koniki, cygarniczki i łyżki. Koniki miały białą lub mroziastą ( na białym tle roztarte czarne plamki) maść, oczy, grzywę, ogon i uprząż czarną. W Leżajsku, gdzie powstała wytwórnia zabawek wytwarzano najczęściej pukawki i fujarki. Ludowe zabawki w okresie powojennym zostały wyparte  przez wyroby fabryczne. Dawne zabawki odchodziły do lamusa historii zastąpione przez plastikowe lalki i  pluszowe misie. Ostatnio powraca się  do ekologicznych zabawek wykonanych z naturalnych materiałów. Prezentowana w muzeum wystawa pozwala dzieciom zapoznać się zabawkami swoich przodków, a dorosłym  widzom funduje  nostalgiczną podróż do krainy dzieciństwa.
O eksponowanych zabawkach na otwarciu wystawy opowiadała jej autorka dr Barbara Chlebowska, kierownik Działu Wierzeń, Obrzędów i Folkloru w Muzeum Archeologicznym i Etnograficznym w Łodzi. Była ona  autorką wystaw prezentowanych także w Oleśnie o Aborygenach, Japonii i Peru. Wystawę można zwiedzać do 17 lipca 2012 r. Serdecznie zapraszamy.
Ewa Cichoń




Zapraszamy na otwarcie wystawy

"Było sobie dziecko, były zabawki..."


zabawki wystawa plakat v2.pdf


Obchody
Święta Flagi Rzeczypospolitej Polskiej
w Oleśnie


Czy w progach naszych, w naszej ojczyźnie,
Czy gdzieś daleko, gdzieś na obczyźnie,
Te dwa, na zawsze są zespolone,
Orzeł i Barwy biało - czerwone.
                                                                 ( Śliwiński Ronald)

Kolory biały i czerwony miały głębokie znaczenie symboliczne. Biel to niewinność, czystość, nieskazitelność (także moralna). Czerwień to oczywiście krew, ale także ogień, odwaga i waleczność. Idealne kolory dla moralnej mobilizacji narodu o trudnej historii.

Tak świętą żądzą zagrzane wojowników czoła harde
przyjęły losu zmianę - biało-czerwoną kokardę...
                                                               (Onufry Hieronim Kunaszowski)

...polski sztandar nasz amarantowo-biały, Lechitów wolny znak.
W królewskim wieńcu chwały wolności biały ptak...
                                                                              (anonimowy poeta)

Amarantową włożyłem na skronie Konfederatkę,
bo jest to czapka, którą Piast w koronie miał za podkładkę.
                         ("Na zapytanie: czemu w Konfederatce? Odpowiedź" C.K. Norwid)

Jedna była - gdzie? Pod Tobrukiem. Druga była - hej! Pod Narvikiem.
Trzecia była pod Monte Cassino, a każda jak zorza szalona,
biało-czerwona, biało-czerwona!
Czerwona jak puchar wina, biała jak gwiezdna lawina,
biało-czerwona.
                                                                      ("Pieśń o fladze" K.I. Gałczyński)

Biało - krwawy, krwawo - biały,
lniany Opatrunku, który zwiesz się: Sztandar,
coś się z wielkim krwotokiem uporał
Wiatr rozwija ten dokument rany,
Wznosi w górę bohaterski bandaż,
Tę pamiątkę,
Ten dług
I ten morał

("Barwy narodowe" Maria Pawlikowska-Jasnorzewska)


Powiewa flaga, gdy wiatr się zerwie, a na tej fladze biel jest i czerwień.
Czerwień - to miłość, biel - serce czyste... Piękne są nasze barwy ojczyste.
                                                                    ("Barwy ojczyste" Czesław Janczarski)

27 kwietnia br. w słoneczne południe załopotała na oleskim Rynku wielka biało-czerwona flaga uroczyście zawieszona podczas pierwszej części obchodów Święta Flagi Rzeczypospolitej Polskiej zorganizowanych  przez Urząd Miejski w Oleśnie, oleski Szczep ZHP „Feniks” i Oleskie Muzeum Regionalne. Bardzo podniosły charakter miała ceremonia podniesienia  flagi  z uroczystą asystą wojska  i przy wykonaniu hymnu państwowego. Do zebranych  żołnierzy Jednostki Wojskowej z Szumiradu, młodzieży z klasy mundurowej Zespołu Szkół  Ekonomicznych i Ogólnokształcących w Oleśnie, pocztów sztandarowych  służb mundurowych i szkół, uczniów oraz  mieszkańców Olesna przemawiał Burmistrz Sylwester Lewicki i Starosta Jan Kus.  Ceremoniał zakończył apel poległych, któremu towarzyszyła wojskowa salwa honorowa. Uroczystość swoją obecnością  zaszczycili: Dowódca Jednostki Wojskowej w Szumiradzie pułkownik dyplomowany Andrzej Domeradzki, major Zdzisław Szuba, Komendant Powiatowy Państwowej Straży Pożarnej w Oleśnie młodszy brygadier Czesław Noga, Komendant Gminny Ochotniczych Straży Pożarnych  Tadeusz Rutko, Naczelnik Wydziału Prewencji Komendy Policji w Oleśnie Leszek Latusek,  Wojskowy Komendant Uzupełnień w Lublińcu pułkownik Tadeusz Lipiński, Przewodniczący Rady Miejskiej Piotr Antkowiak, Wiceburmistrz Jerzy Chęciński, Przewodniczący Rady Powiatu Jerzy Liberka, Wicestarosta Stanisław Belka,  prałat Zbigniew Donarski.
Druga część obchodów miała miejsce w MDK w Oleśnie. Odbyło się tam XV Spotkanie Muzealne ”Spod znaku biało-czerwonej” poświęcone polskim symbolom narodowym. Te symbole odegrały ogromną rolę w rozwoju tożsamości narodowej.  Świadomość narodowa, ukształtowana w procesie społeczno-historycznym rozwija się na podłożu wspólnoty języka, terytorium, historii, tradycji i jest podstawowym elementem więzi narodowej. Symbole państwa, godło, barwy oraz hymn państwowy, symbolizują suwerenność państwa.
Polskie symbole państwowe to:
1) godło, wizerunek orła białego zwróconego w prawo ze złotą koroną na głowie, z dziobem i szponami złotymi, w czerwonym polu. Heraldyczny znak orła jako godło dynastii piastowskiej pojawił się w 1. połowie XIII w., za rządów Władysława Łokietka stał się oficjalnym godłem całego państwa.  Na pierwszych flagach i sztandarach reprezentujących Królestwo Polskie widniał biały orzeł w koronie na czerwonym tle. Jan Długosz, opisując przygotowania do bitwy pod Grunwaldem, pisze o „chorągwi wielkiej, na której wyszyty był misternie orzeł biały z rozciągnionemi skrzydły, dziobem rozwartym i z koroną na głowie, jako herb i godło całego Królestwa Polskiego”. Po odzyskaniu niepodległości w 1919 r. Sejm przyjął go za herb państwa. Nowy wizerunek orła został wprowadzony rozporządzeniem Prezydenta RP z 1927 r.  oparty na projekcie prof. Zygmunta  Kamińskiego, wzorowany na godle z czasów Stefana Batorego o kształcie prawie identycznym z obowiązującym obecnie. Po 1945 r.  orzeł podobny do przedwojennego pozbawiony został korony.  Od 1990 r. godłem państwowym jest znowu  orzeł biały z koroną,

2) biało-czerwona flaga; barwy flagi złożone z dwóch poziomych pasów są odwzorowaniem kolorystyki godła państwowego, które stanowi orzeł biały na czerwonym polu. W układzie poziomym barwa biała jest u góry, natomiast w pionowym barwa biała znajduje się z prawej strony barwy czerwonej (dla patrzącego z lewej strony).   Zgodnie z zasadami heraldyki pas górny reprezentuje białego orła, a dolny czerwone pole tarczy herbowej. Kolory te według symboliki używanej w heraldyce mają następujące znaczenie: koloru białego używa się w heraldyce jako reprezentację srebra. Oznacza on Białego Orła na czerwonej tarczy herbowej. Obowiązujące barwy wprowadzone zostały po raz pierwszy w 1831 jako barwy państwowe.  Pierwotnie polską barwą narodową był karmazyn, stanowiący symbol dostojeństwa i bogactwa, a zarazem uważany za najszlachetniejszy z kolorów. Z uwagi na cenę barwnika – koszenili uzyskiwanej z larw czerwca polskiego – mało kto mógł sobie na niego pozwolić, dlatego też był on wykorzystywany jedynie przez najbogatszą szlachtę i dostojników państwowych. Dzień Flagi ustanowił Sejm 20 lutego 2004 roku ustawą o zmianie ustawy o godle, barwach i hymnie Rzeczypospolitej Polskiej, którą Prezydent RP podpisał 16 marca 2004 r.
3) hymn państwowy; jest to tradycyjna pieśń patriotyczna, będąca symbolem jedności i odrębności narodowej.  Pieśń patriotyczna „Jeszcze Polska nie zginęła” (początkowo “nie umarła”) napisana została  w 1797 r. przez Józefa  Wybickiego. Od 1831 r. jest  hymnem  narodowym (powstanie listopadowe), od 1927 r. polskim hymnem  państwowym. W 1948 r. zatwierdzony został przez władze PRL, przyjęty do konstytucji w 1976 r. Niegdyś pieśń religijna „Bogurodzica” zwierała w kolejnych zwrotkach modlitwę za króla, co nadało jej charakter hymnu państwowego. Jan Długosz określał ją mianem carmen patrium -pieśni ojczystej.   
Ochronę prawną symboli państwa gwarantuje konstytucja. Warunki używania godła i flagi państwowej oraz szczegóły dotyczące hymnu określa ustawa. Suwerenność każdego narodu podkreślają jego symbole narodowe. Symbole najczęściej nawiązują do tradycji historycznej państwa i narodu. Należy również pamiętać o tym, że symbole narodowe reprezentują powagę Rzeczypospolitej i wymagają szacunku.
    Podczas spotkania wygłosił prelekcję o twórcy polskiego hymnu narodowego Józefie Wybickim autor wystawy jemu poświęconej Aleksander Załęski. Aleksander Załęski ma na swoim koncie ponad 60 wystaw w całym kraju, m.in.: „Dowody zbrodni”  – wystawę pod patronatem Komendy Głównej Policji, „Pamiętamy”  – w Muzeum Katyńskim, a także „Na nieludzkiej ziemi  – Charków, Miednoje, Katyń”. Wszystkie one pokazują miejsca ekshumacji, dokumentują trudną historię, ukazują wstrząsający obraz zbrodni. Autor był członkiem ekipy ekshumacyjnej w Miednoje , Charkowie i Katyniu  i  ekspertem  fotografii kryminalistycznej Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Komendy Głównej Policji.  Jest autorem zdjęć z  ekshumacji prowadzonych w Charkowie i Miednoje w 1991 r. Były to pierwsze ekshumacje wykonywane na polecenie Rządu Polskiego. W roku 1995 Aleksander Załęski uczestniczył w ekshumacjach w Miednoje i przez kilka dni w Katyniu.  Aleksander Załęski został odznaczony w 1992 r. Złotym Medalem Opiekuna Miejsc Pamięci Narodowej nadanym przez Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Od 22 lat jest członkiem Komisji Turystyki przy Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz od 50 lat Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego i od 27 lat Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego. Jest także rzecznikiem prasowym Ogólnopolskich Rajdów Górskich „Szlakiem Obrońców Granic” oraz corocznych rajdów policji. Od 11 lat A. Załęski przebywa na zasłużonej emeryturze, będąc ciągle aktywnym w realizacji swych bardzo pożytecznych działań i pasji.
Będąc jeszcze pracownikiem Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Komendy Głównej Policji, współpracował z Zamkiem Królewskim w Warszawie, a także muzeami: Narodowym, Katyńskim, Literatury, Historycznym.
    Prelegent zaprezentował sylwetkę Józefa Wybickiego,  który urodził się 29 września 1747 r. w Będominie koło Kościerzyny. Był synem średnio zamożnego szlachcica Piotra i Kaszubki Konstancji z Lniskich. Ród Wybickich wywodził się z Danii. Przodek J. Wybickiego o nazwisku Wyben w 1549 r. zaciągnął się do służby u  króla Zygmunta Augusta, a jego potomkowie z czasem przyjęli nazwisko Wybicki.  Józef Wybicki miał ośmioro rodzeństwa, siedem sióstr, z których cztery wstąpiły do klasztoru oraz brata Joachima, który został księdzem. Ojciec, będąc stronnikiem króla Stanisława Leszczyńskiego, po przegranej wojnie o sukcesję polską w 1734 r. dostał się do niewoli rosyjskiej. Osierocił rodzinę, gdy Józef miał 12 lat. Od szóstego roku życia  Józef wychowywał się  u stryja Franciszka, proboszcza skarszewskiego i archidiakona pomorskiego. W ósmym roku życia został oddany na naukę do jezuickiego kolegium w Starych Szkotach, wówczas przedmieściu Gdańska. Tam przebywał przez siedem lat. Po śmierci opiekuna stryja Franciszka w 1765 r. Józef Wybicki usamodzielnił się. Musiał procesować się o majątek z sąsiadami. Uratował ojcowiznę przed ich zakusami dzięki poparciu wojewody pomorskiego Jana Jerzego Flemminga, związanego ze stronnictwem „Familii” Czartoryskich. W 1764 r. Wybicki wyjechał na elekcję króla Stanisława Augusta Poniatowskiego jako stronnik nowego władcy. Swój wyjazd zawdzięczał wojewodzie pomorskiemu Pawłowi Mostowskiemu, który chciał zabrać na elekcję jak najwięcej zwolenników Poniatowskiego. Głosował za Poniatowskim, nie zdając sobie wtedy sprawę, że elekcja odbywa się pod naciskiem carycy Katarzyny II. Pobyt w Warszawie był dla niego pierwszym doświadczeniem politycznym. W 1766 r. mianowano go subdelegatem grodzkim w Skarszewach. W latach 1766-1797 był pomocnikiem mecenasa w zjazdach Trybunału Koronnego, podnosił swoje kwalifikacje prawnicze.   W wieku 20 lat został wybrany posłem na sejm z powiatu mirachowskiego (obecnie kartuskiego). Brał udział w sejmie obradującym w latach 1767-1768, zwanym  repninowskim, z powodu  polityki zastraszania prowadzonej przez  rosyjskiego posła nadzwyczajnego i ministra pełnomocnego w Warszawie Nikołaja Repnina. Na jego rozkaz w ósmym dniu obrad sejmowych w nocy z 13/14 października 1767 r. porwano senatorów Kajetana Sołtyka, Józefa Andrzeja Załuskiego, hetmana Wacława Rzewuskiego z synem Sewerynem, których zesłano do Kaługi. Terror ten miał na celu zmuszenie posłów do uchwalenia równouprawnienia dysydentów (innowierców, w Rzeczypospolitej nazywano tak protestantów) i dyzunitów (prawosławnych) oraz zatwierdzenia praw kardynalnych (gwarantujących szlachcie: wolną elekcje, liberum veto na sejmach, prawo do wypowiedzenia posłuszeństwa królowi, nietykalność osobistą i majątkową, prawo posiadania ziemi i władzy nad chłopami), co prowadziło do coraz większej ingerencji Rosji w wewnętrzne sprawy Rzeczypospolitej. Na tym burzliwym sejmie Wybicki wystąpił z protestem przeciwko uwięzieniu senatorów i rosyjskiej polityce. Nie zdołał  pociągnąć za sobą innych posłów,  zastraszonych przez repninowską politykę,  musiał jednak przez kilka dni ukrywać się w Warszawie, bowiem jego protest odbił się szerokim echem w stolicy. Gdy wybuchła konfederacja barska w  obronie wiary katolickiej i przeciwko Rosji, Wybicki do niej przystąpił. W przebraniu ekonoma przedarł się ze Spiszu do Baru. Zostając konsyliarzem generalnym (pomocnikiem marszałka konfederacji), czynił starania o pomoc dla konfederatów na dworach europejskich. Po upadku Baru 28 kwietnia 1768 r. udał się za Dniestr. Wysłano go z misją do biskupa kamienieckiego Adama Stanisława Krasińskiego, którego odnalazł w Cieszynie.  Wędrował  w przebraniu chłopskim, udając niemowę. Z biskupem wyruszył do Paryża, by uzyskać pomoc dla konfederacji. W 1768 r. wyruszył z tajną misją do króla pruskiego Fryderyka II do Berlina. Prusy nie zamierzały wspomóc konfederacji. Podczas pobytu w Berlinie Wybicki poznał  swoją przyszłą żonę Kunegundę Drwęską herbu Gozdawa. Wraz z ciotką hrabiną Marianną Skórzewską gościła na dworze Fryderyka II. Po klęsce barżan pod Kcynią, w której brał udział, Wybicki zbiegł do Holandii. Studiował tam prawo, filozofię i nauki przyrodnicze w Lejdzie pod przybranym imieniem i nazwiskiem Josephus Enkler. Po klęsce konfederacji barskiej i I rozbiorze Polski powrócił do kraju. W 1773 r. Wybicki poślubił Kunegundę bez wiedzy swojej matki, która była przeciwna temu związkowi ze względu na to, że Drwęska nie była zbyt posażną panną, a  ponadto  17 lat starszą od Józefa.  Zamieszkali w Margoninie. Kunegunda zmarła nagle 17 sierpnia 1775 r. Po śmierci żony Wybicki rzucił się w wir pracy. Został podwojewodzim poznańskim w 1775 r., w następnym roku wyjechał do Warszawy.  W stolicy król nadał mu godność szambelana. W 1777 r. został członkiem Towarzystwa do Ksiąg Elementarnych, następnie generalnym wizytatorem szkół okręgu wileńskiego. W 1776 r. Andrzej Zamoyski, znając i ceniąc Wybickiego, powołał go do składu komitetu opracowującego zbiór praw sądowych. Przy okazji pracy nad Zbiorem praw powstało jedno z najważniejszych i najobszerniejszych dzieł Wybickiego: Listy patriotyczne do Jaśnie Wielmożnego eks-kanclerza Zamoyskiego, prawa układającego, pisane – cykl 14 listów napisanych w latach 1776–1777, wydanych drukiem w dwóch tomach.  Krytykuje w nich anarchię, samowolę magnaterii, ciemiężenie chłopów, pańszczyznę.  Ostatecznie, wysiłki Zamoyskiego i współpracujących z nim reformatorów spełzły na niczym. W 1780 r. sejm odrzucił Zbiór praw sądowych, Wybicki wycofał się z życia politycznego i powrócił do zajęć gospodarskich. Ożenił się ponownie w 1780 r. z Esterą Wierusz-Kowalską. Nie chcąc przebywać w państwie pruskim po I rozbiorze, sprzedał swój majątek na Pomorzu i osiedlił się w Wielkopolsce. Zakupił wsie koło Śremu: Manieczki i Psarskie. Po latach sprzedał Psarskie, zakupił Przylepki i Boreczek. Założył nowe osady: Brodnickie Holendry i Esterpole – na cześć żony, która urodziła mu trójkę dzieci: Teresę, Łukasza i Józefa. Prowadził szczęśliwe życie rodzinne, zajmując się gospodarstwem i twórczością literacką. Pisał komedie,  dramaty i opery, m.in.: komedie Kulig, Warro na wsi, tragedię Zygmunt August, opery: Kmiotek, Samnitka, Pasterka zabłąkana, Polka. Z utworów tych tylko Kulig i Polka zostały wystawione w zawodowym teatrze w Warszawie, Kulig w inscenizacji Wojciecha Bogusławskiego w 1783 r.  Wybicki jednak nie odsunął się całkowicie od polityki. W 1780  r. został wybrany na sejm jako poseł województwa poznańskiego, a w 1784 r.  kaliskiego. W trakcie przygotowań do uchwalenia Konstytucji 3 Maja został członkiem deputacji, której zadaniem było przygotowanie tzw. Kodeksu Stanisława Augusta.  Aby mógł reprezentować Poznań na sejmie, wcześniej musiał przystąpić do stanu mieszczańskiego i w tym celu 6 sierpnia przed magistratem w Śremie przyjął prawo miejskie, biorąc na siebie "obowiązek zwierzchności miasta Śremu". Do stolicy wyjechał jesienią 1791 r. Od tego czasu Manieczki odwiedzał rzadko. W 1792 r.  nabył majątek w Krobowie koło Grójca, dokąd rok później, w 1793 r., sprowadził rodzinę. Wkrótce wszyscy przenieśli się do Warszawy. Manieczki, które w tym samym roku na skutek II rozbioru Polski znalazły się w zaborze pruskim, oddał w dzierżawę.
Po III rozbiorze Polski, Wybicki należał do zawiązanego na emigracji spisku przygotowującego powstanie narodowe. Podczas insurekcji kościuszkowskiej w kwietniu 1794 r. został członkiem departamentu wojskowego w Warszawie. Potem został pełnomocnikiem rządowym dla spraw wojskowych przy księciu Józefie Poniatowskim. W lipcu 1794 r. otrzymał od Kościuszki rangę generała–majora ziemiańskiego milicji pomorskiej, został też komisarzem cywilno-wojskowym ziemi czerskiej broniącej Warszawy przed Prusakami. W tych okolicznościach Wybicki spotkał  Jana Henryka Dąbrowskiego. Dąbrowski młodość spędził w Saksonii i słabo wtedy mówił po polsku. W 1792 r. przeszedł z armii saskiej do polskiej. Niezorientowany w politycznych stosunkach ówczesnej Rzeczpospolitej przystąpił do konfederacji targowickiej, przez co posądzano go o zdradę. Wytoczono mu sprawę sądową departamentu wojskowego, która odbyła się 20 kwietnia 1794 r. Mogła mu grozić nawet kara śmierci. Uniewinniła go mowa obrońcy Józefa Wybickiego. Od tego zaczęła się przyjaźń tych dwóch wielkich mężów.  Wybicki został pełnomocnikiem rządowym przy oddziałach Dąbrowskiego, wkraczających do Wielkopolski. Z korpusem Dąbrowskiego Wybicki przeszedł cały szlak bojowy w Wielkopolsce. Planowano jeszcze marsz na Pomorze, Wybicki wkroczył nawet do Świecia, jednak klęska pod Maciejowicami zmusiła Dąbrowskiego do przerwania kampanii i odwrotu w kierunku Warszawy.
 Po upadku powstania kościuszkowskiego Wybicki przedostał się do Zamościa, spotkał się tam z rodziną, ale ścigany listami gończymi musiał udać się na emigrację. Przez Lwów, do Pragi i Szwajcarii. W 1795 r. wyjechał do Paryża. Działał tam w stronnictwie politycznym. Wybicki cały czas korespondował też z Dąbrowskim, zachęcając go do przyjazdu do Francji.  Stało się to w 1796 r. Generał Dąbrowski rozpoczął pertraktacje z francuskim Dyrektoriatem w sprawie utworzenia Legionów Polskich we Włoszech. Otrzymał listy polecające do Napoleona Bonapartego prowadzącego zwycięską kampanię w północnych Włoszech z pozwoleniem na formowanie korpusu polskiego. 9 stycznia 1797 r. Dąbrowski podpisał z rządem Republiki Lombardzkiej umowę, kontrasygnowaną przez Napoleona, o utworzeniu Legionów Polskich we Włoszech. 7 lipca 1797 r. Józef Wybicki dotarł do Reggio nell’ Emilia, w którym kwaterowali legioniści. 16 lipca 1797 r. odbyła się uroczystość uczczenia przyłączenia Reggio do Republiki Cisalpińskiej (utworzonej w miejsce Republiki Lombardzkiej). W defiladzie wzięli udział polscy legioniści. W tych okolicznościach Wybicki napisał słowa pieśni znanej obecnie jako Mazurek Dąbrowskiego. Dokładna data i okoliczności napisania i pierwszego wykonania Mazurka Dąbrowskiego pierwotnie nazywanego Pieśnią Legionów Polskich we Włoszech, nie są jasne i są przedmiotem sporów wśród historyków.  Jan Pachoński, badacz tej kwestii, skłania się do tego, że tekst powstał  między 16 a 19 lipca 1797 r. Wg Bronisława Bilińskiego słowa pieśni Wybicki napisał wcześniej pomiędzy 10 a 15 lipca. Co do daty pierwszego wykonania pieśni także wystąpiły rozbieżności. Juliusz Willaume skłania się do daty 16 lipca,  kiedy odbyła się defilada wojsk. Inni twierdzą, że nastąpiło to 20 lipca, gdy podczas pożegnania legionistów w Reggio gen. Dąbrowski polecił zasadzić pamiątkowe drzewko wolności. Pierwszym wykonawcą Mazurka Dąbrowskiego  mógł być sam Wybicki śpiewający go  z grupką polskich  żołnierzy. Faktem jest, że pieśń ta zyskała od razu ogromną popularność. Obecnie obowiązujący tekst Mazurka Dąbrowskiego różni się od pierwotnej wersji Wybickiego.  Wybicki pozostał z Legionami, prowadząc między innymi pracę wychowawczą wśród żołnierzy i kierując w głównej kwaterze w Mediolanie komisją rozpatrującą prośby o przyjęcie do Legionów. Towarzyszył oddziałom polskim podczas walk we Włoszech. Wobec trudnej sytuacji militarnej wojsk francuskich i walczących u ich boku Legionów Wybicki wyjechał do Francji. W 1800 r. spotkał się z Tadeuszem Kościuszką. Podpisany przez Francję pokój w Luneville w 1801 r. nie uwzględniał interesów Polski. Wybicki udał się więc  do Prus, w związku z ogłoszeniem amnestii przez króla Fryderyka Wilhelma II. Nie uzyskał  jednak pozwolenia na powrót do rodzinnych Manieczek, gdzie mieszkała jego rodzina. Osiadł we Wrocławiu, po czym przeniósł się do Drezna. W mieście tym rozpoczęli studia jego synowie. Po wybuchu wojny francusko-pruskiej Napoleon zamyślał o utworzeniu polskiej siły zbrojnej walczącej u boku Francji. Wezwał Dąbrowskiego z Wybickim do zajętego przez Francuzów Berlina. 3 listopada 1806 r. na polecenie Napoleona Dąbrowski i Wybicki wydali odezwę wzywającą Polaków z Poznańskiego do udziału w powstaniu. Wybuchło powstanie wielkopolskie zakończone klęską Prus. Wybicki zajął się reorganizacją administracji w Poznańskiem. 27 listopada 1806 r. Napoleon polecił Wybickiemu tworzenie nowej administracji w Warszawie. Do czerwca tego roku zajmował się tam sprawami administracji i policji, do jego zadań należało jednak przede wszystkim zaopatrzenie całej stacjonującej tam Wielkiej Armii. Stanowisko to było bardzo odpowiedzialne, ponieważ od pracy Wybickiego zależało zwycięstwo w wojnie francusko-pruskiej, która po zimowej przerwie wybuchła na nowo wiosną 1807. Za owocną pracę na tym polu Napoleon zamierzał nagrodzić Wybickiego nadaniem dóbr państwowych, ten jednak poprosił w zamian o zwrot swojego majątku w Wielkopolsce, skonfiskowanego przez Prusaków. Cesarz spełnił jego prośbę. W Dreźnie Wybicki był świadkiem nadania konstytucji utworzonemu przez Napoleona Księstwu Warszawskiemu. Został udekorowany przez cesarza Francuzów złotym krzyżem Legii Honorowej, a książę warszawski Fryderyk August odznaczył go Orderem Orła Białego. Otrzymał także urząd senatora wojewody. W 1809 r. Wybickiego spotkała osobista tragedia, zmarł jego syn Łukasz od ran odniesionych w bitwie pod Wagram. Klęska Napoleona w Rosji niweczyła plany związane z odzyskaniem niepodległości państwa polskiego. W trakcie likwidacji Księstwa Warszawskiego Wybicki był ścigany przez władze pruskie.  Za Wybickim wstawił się u cara Aleksandra I książę Adama Czartoryski. Dobra Wybickiego znalazły się po kongresie wiedeńskim w granicach państwa pruskiego. Nie musiał się on jednak obawiać represji, o czym zapewnił go pierwszy pruski prezes prowincji Joseph von Zerboni di Sposetti. Wybicki wiązał  nadzieje z Królestwem Polskim pod berłem cara Aleksandra I. Władze Królestwa Polskiego zaprosiły go do Warszawy. W lipcu 1816 r. został tam mianowany prezesem Delegacji Administracyjnej Królestwa, w następnym roku prezesem Sądu Najwyższego Królestwa Polskiego. Była to najwyższa godność w całym jakże bogatym jego życiorysie. Po trzech latach pełnienia tej funkcji poprosił o dymisję. W wieku 74 lat osiadł w swoim majątku w Manieczkach, gdzie zmarł 10 marca 1822 r. i został pochowany przy kościele w Brodnicy koło Śremu. W 1923 r. została przeprowadzona ekshumacja jego zwłok, które przewieziono do Poznania i uroczyście pochowano w Krypcie Zasłużonych Wielkopolan w podziemiach kościoła św. Wojciecha w Poznaniu na tzw.”Skałce Poznańskiej”. Podczas spotkania została otwarta  autorska wystawa A. Załęskiego poświęcona Józefowi Wybickiemu, którą przez kilka dni będą mogli obejrzeć w MDK mieszkańcy Olesna.
Ostatnim akcentem uroczystości  był występ artystyczny oleskich harcerzy. Na spotkanie przybyli  przedstawiciele władz samorządowych gminnych i powiatowych, przedstawiciele służb mundurowych, instytucji,  placówek  kulturalnych, dyrektorzy  szkół,  nauczyciele, młodzież, harcerze,  lokalne media i mieszkańcy Olesna.
Powiewa flaga, gdy wiatr się zerwie, a na tej fladze biel jest i czerwień.
Czerwień - to miłość, biel - serce czyste... Piękne są nasze barwy ojczyste.
                                                  ("Barwy ojczyste" Czesław Janczarski)
Ewa Cichoń




Serdecznie zapraszamy
na obchody Święta Flagi


swieto flagi 2012 plakat v2.pdf




kartka wielkanoc.pdf


Nowa wystawa w muzeum.

22 marca 2012 r. w Oleskim Muzeum Regionalnym  miało miejsce otwarcie wystawy „Stare dokumenty mówią o Oleśnie”, która jest pokłosiem  kilkuletnich dogłębnych  poszukiwań dokumentów, kwerendy źródeł o Oleśnie, badań nad tekstami w języku łacińskim, staroczeskim i staropolskim, tłumaczeń tych tekstów i  opracowania komentarzy do archiwalnych materiałów o naszym mieście. Bowiem  Olesno nie dysponuje zadawalającym pakietem źródłowym, wobec szczupłości zachowanych zasobów archiwalnych jest pozbawione wielu cennych źródeł kronikarskich i innych, zarówno miejskich jak i parafialnych. Uległy one zniszczeniu przez Armię Czerwoną w styczniu 1945 r. Pozyskane  zdjęcia  manuskryptów z archiwów  tak państwowych, kościelnych i ze zbiorów prywatnych  zostały  zaprezentowane na tej wystawie, która ma na celu poszerzenie i dokumentowanie  wiedzy o historii Olesna i najbliższej okolicy, począwszy od najstarszego z zachowanych pergaminowego manuskryptu przechowywanego w Archiwum Archidiecezjalnym we Wrocławiu – dokumentu erekcyjnego (konsekracyjnego) kościoła grodowego w Oleśnie wystawionym przez wrocławskiego biskupa Wawrzyńca  na polecenie opolskiego księcia Kazimierza I. Dokument zawiera informacje  o istnieniu w Oleśnie komory celnej, należącej do wyżej wymienionego biskupa, który ustanowił dla niej nową taryfę opłat. Zdaniem jednego z najwybitniejszych polskich mediewistów- Romana Grodeckiego  jest to najstarsza taryfa celna polska. W Archiwum Państwowym we Wrocławiu znajduje się kilka interesujących nas dokumentów. Wśród nich  dokument z 9 X 1302 r., w którym Jan, wójt dziedziczny w Ziębicach poświadcza, że Przybko z Czesławic sprzedał swej siostrze Traczce dobra w Czesławicach. Wśród świadków dokumentu widnieje ławnik miasta Ziębic Herman z Olesna. Jako mieszkaniec i ławnik Ziębic zaświadczał autentyczność innych dokumentów - 26. XII 1299 r., 29 V 1300 r. Dodatkowo przy jego imieniu zapisane zostały słowa „ obywatel miejski”, a nazwa miasta została odnotowana w formie  „Rosinberc”. Nic poza tym o Hermanie z Olesna nie wiemy. Tekst dokumentu napisany został kursywą gotycką – minuskułą gotycką (cursiva diplomatica). Pisana tzw. kancelareską, która przyjęła się w kancelarii cesarskiej pod koniec XVI w. kopia z 1753 r. dokumentu z 9 V 1353 r. informuje o ważnych dla rozwoju Olesna wydarzeniu, mianowicie o  sprowadzeniu przez księcia opolskiego  Bolka II kanoników regularnych z klasztoru NMP na Piasku z Wrocławia do Olesna.  Książę przekazał im dawny zamek myśliwski Henryka Brodatego na siedzibę tworzącego się konwentu. W tym samym archiwum znajduje się kopia z 1753 r.  i regest (streszczenie) dokumentu z 25 V 1374 r., w którym Władysław książę opolski, pan Wielunia i dziedzic Rusi, nadaje Piotrowi, opatowi klasztoru NMP we Wrocławiu, prawo patronatu nad parafią i kościołem w Oleśnie. W Archiwum Państwowym w Opolu jest przechowywany cenny dokument lokacyjny Olesna  z  10 VI 1450 r. wydany przez księcia strzelecko- niemodlińskiego Bernarda. Ponieważ pierwotny   dokument lokacyjny  z końca XIII w. został strawiony przez pożar, dlatego pan miasta,  książę Bernard, na prośbę rajców nadał Olesnu nowe prawa miejskie, potwierdzając wcześniej już nabyte ustalenia  prawa magdeburskiego.   Miasto otrzymało od niego   dwa przedmieścia: Duże  i Małe. Dochody z wójtostwa, ze stawów rybnych i młynów zachował książę dla siebie. Po powtórnej lokacji miasto “wzbogaciło się” o własny samorząd– burmistrza i radę miejską wymienioną po raz pierwszy w dokumencie z 1450 r. Wspomniany Bernard  zamierzał przenieść nawet  z Opola  do Olesna swoją książęcą rezydencję, w czym przeszkodziła mu śmierć. Tekst napisano kursywą gotycką – minuskułą gotycką, która  była pismem kancelaryjnym używanym także przy sporządzaniu rachunków i innych zapisów o chwilowym znaczeniu.
W tym samym archiwum w Opolu jest kilka  dokumentów związanych z oleskim rzemiosłem. Na wystawie zaprezentowano dokument z 27 XII 1585 r., w którym Jan Bess, pan Olesna poświadcza przywileje cechowe rzemieślnikom oleskim nadane wcześniej przez książąt opolskich. Jan Bess (Johann von Bess z Wierchlesa), właściciel Olesna w latach 1581-1595,  zatwierdził przywileje dla cechu solarskiego w Oleśnie. Solarze, inaczej rozwoziciele soli, otrzymali od właściciela Olesna nieograniczone prawo nabywania soli i rozwożenia jej  tam, gdzie zechcą. Jan Bess był zaufanym dworzaninem cesarza rzymskiego, króla Niemiec i Czech, księcia Opola i Raciborza Rudolfa II Habsburga. Był podstolim cesarskim, właścicielem  rozległych dóbr, od 1609 r. baronem. W 1605 r. sprzedał on swoje dobra w Kadłubie Wolnym miejscowym chłopom. Na  wesele Jana Bessa z Małgorzatą Żyrowską został zaproszony do Olesna sam cesarz Rudolf II, niestety,  monarcha nie zawitał do miasta z powodu złego  stanu zdrowia.   Rudolf II podczas wojen z Turcją pożyczał pieniądze od zamożnych właścicieli ziemskich, także na Śląsku. Z powodu pustej kasy państwowej monarcha ten sprzedał 13 dóbr położonych na Śląsku. Jednym z tych dóbr było Olesno, które jako gwarancja niespłaconej pożyczki cesarskiej  przekazano pod zastaw Janowi Bessowi w 1581 r. Przeszło ono jednak na jego własność dopiero w 1587 r.  Cesarz Rudolf II  w dokumencie  z 20 kwietnia 1608 r. potwierdza zakup przez  miasto Olesno od Konrada Cziro (Cyro) ze Skarbic  wsi  Wachowice. Do wioski tej należało także około 355 ha lasów (1390 mórg). Cena transakcji wynosiła 1560 węgierskich guldenów.  Wachowice pozostały własnością Olesna do 28 lutego 1870 r.
We Wrocławskim Archiwum Państwowym znajduje się interesujący  dokument z dnia 7 stycznia 1478 r., w którym radni miasta Olesna przekazują pod opiekę prepozytowi w Oleśnie ołtarz pod wezwaniem świętych Filipa i Jakuba oraz Doroty w kościele Ciała Chrystusowego. Prawo patronatu nad tym ołtarzem sprawowała rada miejska, która w tym dokumencie nakazywała, aby prepozyt Jakub odprawiał przy tym ołtarzu 2 msze św. Dokument dotyczy małego, drewnianego kościoła Ciała Chrystusowego (Corporis Christi), który powstał   na  znak protestu przeciw trybowi życia oleskich kanoników regularnych z fundacji mieszczańskiej.    U schyłku średniowiecza wzrastająca  zamożność oleskiego konwentu wpłynęła negatywnie na moralność oleskich zakonników zaniedbujących często  swoje obowiązki duszpasterskie na skutek hucznych, syconych klasztornym winem i piwem uczt, co  w efekcie doprowadziło   do konfliktu z radą miejską i mieszczanami. Nie możemy podać dokładnej daty postawienia tego kościoła.   Zbudowano go między 1450  a  przed 1478 rokiem na Małym Przedmieściu, poza murami miejskimi.  Józef Lompa podaje wprawdzie inną datę powstania tego kościoła: „W roku 1486 mieszczanie zbudowali przy mieście kościół Bożego Ciała. Tenże miał różne fundacje, ulokowane w miejskich polach i łąkach.” (Lompa J., Dzieje miasta  Olesna, w: „Głos Olesna”, z. 7, 1972, s. 21. ). Data podana przez J. Lompę jest nieprawidłowa. Potwierdza to prezentowany na wystawie dokument sprzed 1486 r., wystawiony w roku 1478 .  Do kościoła Ciała Chrystusowego  sprowadzono świeckiego duchownego zwanego altarystą. Altarysta ( z łac. Altarista) po polsku „ołtażnik”  był to duchowny wykonujący obowiązki  przy określonym ołtarzu, otrzymujący za to wynagrodzenie. Altaryści mieszkali zazwyczaj w małych domkach w bezpośrednim sąsiedztwie kościoła, często przylegających do cmentarnego muru. Oleski altarysta odprawiał dwa razy w tygodniu Mszę Św. i opiekował się chorymi i biednymi, bowiem nieopodal kościółka zbudowano  przytułek dla ubogich. Konflikt pomiędzy oleskim konwentem kanoników regularnych a mieszczanami  w  końcu zażegnano, po śmierci zaniedbującego parafię i bulwersującego oleśnian   proboszcza, określanego przez współczesnych “hulajduszą”.   Nowy proboszcz Jakub, wymieniony w dokumencie,  zaprosił rajców do klasztoru, “... aby pojednać  się na wszystkie czasy”. W efekcie w 1486 r.  rada miejska Olesna na zawsze przekazała kanonikom  regularnym prawo patronatu nad kościołem Ciała Chrystusowego, zobowiązując zakonników do odprawiania w nim  minimum dwóch mszy św. w tygodniu.
We Wrocławskim Archiwum  Państwowym jest wiele dokumentów związanych z oleskim konwentem kanoników regularnych laterańskich św. Augustyna. Na wystawie zaprezentowano kilka takich rękopisów, m.in. dokument z 5 X 1676 r., w którym proboszcz oleski Andrzej Aleksander Pechenius (Pichenius) stwierdza przekazanie konwentowi kanoników regularnych w Oleśnie domu Pawlowskiego. Wymieniony w dokumencie dom Pawlowskiego po wielu sprzeciwach i protestach przeszedł na własność oleskich kanoników regularnych, co nastąpiło 13 VI 1676 r. Zaświadcza to w dokumencie hrabia Franciszek Euzebiusz von Oppersdorf, zaufany cesarza rzymskiego Leopolda I.  W czasie potopu szwedzkiego  udzielił on schronienia w swoim zamku w Głogówku królowi polskiemu Janowi Kazimierzowi.  Został  za to  uhonorowany otrzymaniem indygenatu (uznanie obcego  szlachectwa) na polskie szlachectwo z herbem Kur. Dom Pawlowskiego był najokazalszą  budowlą  Olesna. Stał  w rynku naprzeciwko klasztoru kanoników regularnych. Nazywany był „zameczkiem”, a jego właściciel  Mateusz Pawlowst (nazwany później Pawlowsky) był najbogatszym mieszczaninem oleskim, parającym się handlem z południowymi krajami Europy. Zakupił ów dom zbudowany pod koniec XV w. przez  Jana Wierchlińskiego. Umowę kupna-sprzedaży potwierdziła ówczesna właścicielka Olesna, królowa Węgier ,Izabela Zapolya w dokumencie z 8 maja 1557 r.  W II połowie XVII w. prawo do Domu Pawlowskiego nabyli olescy kanonicy regularni, których reprezentuje w dokumencie proboszcz Andrzej Pechenius. Byli oni zobowiązani do pewnych należności w stosunku do byłego właściciela Domu Pawlowskiego –  Fryderyka Larysza, o czym donosi wspomniane pismo.  W muzeum zaprezentowano także dokument z 15 VI 1757 r., w którym biskup wrocławski Filip von Schaffgotsch potwierdza ponowne nadanie patronatu nad parafią
i majątkiem kościelnym w Biskupicach
oleskiemu konwentowi kanoników regularnych. Biskup wrocławski Filip Schaffgotsch mianował proboszczem nowo utworzonej parafii w Biskupicach kanonika regularnego z oleskiego konwentu Grzegorza Adamczyka (Gregorio Adamczik), tym samym oleski konwent kanoników regularnych uzyskał prawo patronatu nad parafią i majątkiem kościelnym w Biskupicach. Na wystawie umieszczono zdjęcia kilka zapisów z 6 V 1753 r. wystawionych  przez kurię biskupią we Wrocławiu, która zażądała od parafii oleskiej 941 florenów w związku z  nadaniem   Leopoldowi Ignacemu Laborowi  godności infułata przez papieża Benedykta XIV w dniu 9 listopada 1752 r.  Oleśnianin Leopold Ignacy Labor, gruntownie wykształcony kanonik regularny, otrzymał od biskupa wrocławskiego  Filipa  I  kardynała  hrabiego  von Sinzendorf  25 X 1742 r. nominację  na przeora  oleskich zakonników. Po przejęciu Śląska przez protestanckie Prusy zaistniał konflikt pomiędzy nowym biskupem wrocławskim Filipem II księciem von Schaffgotsch a nowym władcą Prus Fryderykiem II. Król Prus rościł sobie prawo nominacji kandydatów na wyższe stanowiska kościelne.  Sytuacja taka zaistniała także w Oleśnie. Po rezygnacji oleskiego proboszcza Dominika Respondka (Respondt) z zajmowanego stanowiska, król Fryderyk II 2 VII 1748 r. mianował nowym oleskim proboszczem Leopolda Labora, przyznając mu jednocześnie  godność prałata.  Ostro zaprotestował przeciwko temu bezpośredni zwierzchnik oleskiego konwentu kanoników regularnych, przełożony Zakonu Kanoników Regularnych Laterańskich u NMP na Piasku we Wrocławiu – Franciszek Rossa. Przyjechał do Olesna i przeprowadził nowy, kanoniczny wybór proboszcza. 2 VIII 1748 r. odbyło się głosowanie, w wyniku, którego stosunkiem 7 głosów  do 1  ( Rossy), czyli niemal jednogłośnie, proboszczem  wybrano L. Labora.  O  wyborze tym zadecydowały osobiste walory Labora, a nie rozgrywki polityczne pomiędzy władzą kościelną a państwową. Biskup wrocławski Filip II 10 VIII 1748 r. zatwierdził nowego proboszcza w Oleśnie, lecz nie wyraził zgody na przyznanie Laborowi godności prałata. Naciskał na to Franciszek Rossa,  przełożony wrocławskiego klasztoru - macierzystego w stosunku do oleskiego konwentu, bo prowadziłoby  to do usamodzielnienia się filialnej placówki. Rozporządzenie biskupa Schaffgotscha było sprzeczne z bullą papieża Klemensa XII, który 15 XII 1730 r. ofiarował godność prałata oleskiemu proboszczowi Dominikowi Respondkowi i wszystkim jego następcom. ówczesna rada miasta Olesna z burmistrzem Józefem Wildtnerem  zatwierdziła nowego proboszcza i zgodziła się z decyzją króla pruskiego o przyznaniu godności prałata Leopoldowi Laborowi z dnia 23 VIII 1748 r. Aby załagodzić spór, biskup wrocławski powierzył funkcję archiprezbitera - dziekana proboszczowi L. Laborowi. Nie było w tym nic nadzwyczajnego,  bowiem tytuł ten przysługiwał parafii oleskiej od 1353 r. Konflikt jednak nie skończył się. Oleski konwent musiał także zrezygnować z prawa patronatu nad wioską Biskupice, co oznaczało utratę części dochodów. Biskup odwołał także Labora z funkcji przeora oleskich kanoników regularnych. Wobec takiego postępowania swojego zwierzchnika przeciwko zatwierdzonym wcześniej przywilejom przysługującym oleskiej parafii, L. Labor postanowił całkowicie uniezależnić się od macierzystego domu we Wrocławiu. Zwrócił się bezpośrednio do papieża z prośbą o nominację na infułata. Filip II, biskup wrocławski, dwukrotnie odmówił poparcia jego prośby. Jednakże papież Benedykt XIV, znając okoliczności prośby oraz zalety i osiągnięcia oleskiego proboszcza, które w piśmie zostały przekazane do Rzymu, nieoficjalnie przez jednego z urzędników kurii wrocławskiej, mianował Leopolda Labora 9 XI 1752 r. infułatem, motywując to następująco: „…Biorąc pod uwagę Twoją wytrwałość w wierze, niezmienność w przekonaniach, należyte wyuczenie, pokorę wobec Matki Kościoła, należytą pracę duszpasterską…(oraz) ocalenie zakonu przed rozłamem, który mógł nastąpić pod wpływem heretycznych nauk Lutra… powierzamy Tobie L:I:L: godność infułata Kościoła Świętego …”
Odtąd oleskiemu infułatowi przysługiwały insygnia: mitra, pastorał, pierścień, sandały i rękawiczki. Prawo do ich noszenia L. Labor uzyskał tylko na terenie archiprezbiteratu oleskiego i na obszarze diecezji gnieźnieńskiej, na terenie której   pełnił funkcję wizytatora klasztorów kanoników regularnych.  Niewątpliwie świadczy to o poważaniu, jakim darzył go Prymas Polski arcybiskup gnieźnieński  Adam Ignacy Komorowski. Oleski infułat zobowiązany był do złożenia ofiary w wysokości 1500 florenów, która upoważniała każdego z następnych oleskich proboszczów do używania tytułu infułata. Kuria biskupia we Wrocławiu zażądała 941 florenów-dokument z 6 V 1753r. Za tę  opłatę oleska parafia uzyskała ulgi podatkowe dotyczące świadczeń kościelnych. Tak to dzięki L. Laborowi wzrosło znaczenie naszej parafii, która uniezależniła się od macierzystego klasztoru kanoników regularnych  we Wrocławiu, a  wobec jego opata infułat oleski występował odtąd jako równorzędny partner.  Ponadto L. Labor uzyskał od Generalnego Wikariatu we Wrocławiu zgodę na przyznanie oleskiej parafii 230 talarów dziesięciny pochodzącej z kościoła w Biskupicach (8 III 1754). Tej decyzji sprzeciwił się poprzedni zwierzchnik oleskiej kanonii - opat Franciszek Rossa. Odwołał się do biskupa, który przekazał  prawo parafialne nad Biskupicami Sternalicom. Wtedy L. Labor zwrócił się bezpośrednio do króla Prus (23 X 1754 r.) z prośbą o wyrażenie zgody na prawo patronatu nad parafią i majątkiem w Biskupicach dla oleskich zakonników. Spór ten rozstrzygnięty został po śmierci L. Labora. Opisuje to dokument z  15 VI 1757r., prezentowany na wystawie
Ekspozycja prezentuje kilka dokumentów ze zbiorów prywatnych. Dokument z 4 VII 1682 r., w którym Jan Czekala, proboszcz, archiprezbiter i przeor konwentu kanoników regularnych w Oleśnie potwierdza nadanie Simonowi Niklowi gospodarstwa w Kościeliskach i określa należności z tytułu tego nabycia. Dokument z 28 III 1749 r., w którym proboszcz oleski i  prałat Leopold Labor zatwierdza prawa własności Simona Nikla z Kościelisk i jego potomków. Dokument sporządzony w Oleśnie w dniu 6 XI 1710 r. dla upamiętnienia powstania kościoła św. Rocha w Grodzisku  jako wotum uratowanych od dżumy w 1708 r. mieszkańców Olesna, znaleziony w sygnaturce podczas prac remontowych kościoła św. Rocha w Grodzisku. Zobowiązanie Burmistrza i Rady Miejskiej z 18 VIII 1711 r.  do utrzymania kościoła św. Rocha z budżetu miejskiego. Oryginał spłonął wraz z archiwum parafialnym w 1945 r. Fotokopia  znajduje się w książce: Wasylewski S., „Na Śląsku Opolskim”, Katowice 1937. Na wystawie można zobaczyć zdjęcia Księgi  Metrykalnej  Rzymsko-Katolickiej Parafii w Oleśnie  z lat 1660-1732.  (Archiwum Archidiecezjalne we Wrocławiu), w której zanotowano ofiary oleskiej dżumy z 1708 i 1709 r.
Zwiedzający wystawę mają okazję zapoznać się  z rękopisem  zatytułowanym „Conto Buch fűr ein Freigärtner Martin Gorzolka zur Groß Borek 1843 Landtags-Abgeordneter von 1848-1853” - „Księga rachunkowa (kasowa) wolnego zagrodnika Marcina Gorzołki z Borek Wielkich 1843 posła do parlamentu w l. 1848-1853.”, znajdującym  się w bibliotece klasztornej  franciszkanów w Borkach Wielkich. Tekst został napisany w języku polskim przez Marcina Gorzołkę , trzykrotnego posła  do parlamentu w Berlinie w latach 1848-1852.  Zachowane notatki Marcina Gorzołki znajdują się w księdze rachunkowej o rozmiarach  33 cm x 21 cm. Na twardej tekturowej i  mocno wytartej okładce autor napisał  inkaustem tytuł, który powtórzył na pierwszej stronie.   Pożółkłe kartki  papieru przypominającego papier czerpany zastały zapisane  wyraźnym i równym  pismem, a atramentowe litery przybrały brązowy koloryt.  Nie wszystkie strony są zapisane, niektóre kartki zostały wycięte.
Początek swoich zapisków autor poświęcił  pątniczemu kościołowi św. Anny, dalej rozwodził się nad plagą  pijaństwa w Oleśnie i okolicy,  całość zamykając rozliczeniami  gospodarskimi. Na kartach wspomnianego rękopisu dał się poznać jako człowiek o szerokich zainteresowaniach, pogłębionej refleksji i  wrażliwości  na problemy społeczne.
Przeglądając materiały archiwalne kancelarii górnośląskich, wytworzone od czasów średniowiecza, łatwo zauważyć, że szczególnie w XVI-XVII w. licznie występują pisma w języku czeskim, a wcześniej także po łacinie (głównie dokumenty wystawców duchownych). Od roku 1380 znika jednak łacina również w jej dokumentach. Śląski język kancelaryjny wzorowany na kancelarii praskiej nie był językiem, którego mieszkańcy Śląska używali na co dzień. Niemniej był on dla niej zrozumiały i umożliwiał komunikację między miastami również poza Śląskiem. Obok tych języków od XVI w. pojawiają się wcale nierzadko także pisma (w tym dokumenty) spisane w języku polskim, na które można natrafić (głównie na przykładach odręcznych testamentów oraz protokołów notarialnych) aż do lat 40-tych XX wieku.
Pomijając łacinę, jako uniwersalny język średniowiecza (stosowany w pismach kościelnych jeszcze przez kolejne wieki), na Górnym Śląsku w czasach nowożytnych funkcjonowały 3 języki: czeski, polski  i niemiecki. Jednak od roku 1430 w kancelariach książąt opolskich i cieszyńskich coraz liczniejsze stają się dokumenty czeskojęzyczne, które pod koniec XV wieku uzyskują pozycję dominującą. Kancelaria księcia Jana Dobrego posługiwała się praktycznie tylko językiem czeskim. Również wielu wystawców prywatnych (osoby pochodzenia szlacheckiego) posługiwało się tym językiem. Wiąże się to zarówno z rozdźwiękiem między kancelaryjnym językiem niemieckim a polską gwarą mieszkańców Górnego Śląska, jak i ze wzorcem sąsiednich Moraw, gdzie od czasów husyckich językiem pisanym był język czeski. Rolę pośredniczącą odgrywało tu księstwo opawskie, które będąc częścią Moraw, miało w XV w. liczne powiązania ekonomiczne z Górnym Śląskiem. To, że skrybowie śląscy tego okresu sięgnęli po język czeski, a nie po język polski, wiąże się z faktem, że w kancelariach książąt polskich tego okresu panowała wyłącznie łacina i nie było jeszcze wzorców polskiego języka kancelaryjnego, na których skrybowie śląscy mogliby się wzorować. Jako urzędowy język pisany język czeski przetrwał w księstwie opolskim aż po wiek siedemnasty. Pierwsze dokumenty polskojęzyczne pojawiają się jednak już w XVI wieku. Od sytuacji językowej średniowiecza odróżnić należy późniejszy okres kontaktów polskich gwar śląskich XIX i XX wieku z językiem niemieckim, zwłaszcza z jego odmianą języka potocznego. Przesłanki historyczne tych kontaktów polegały w głównej mierze na polityce językowej państwa pruskiego (a następnie niemieckiego), które poprzez szkolnictwo, służbę wojskową i ingerencję w administrację kościelną rozpoczęło systematyczną germanizację. Na podstawie zachowanych dokumentów i akt łatwo wysnuć wniosek, że od schyłku średniowiecza aż do połowy XVIII w. (czyli ugruntowania władzy pruskiej na Śląsku) wszystkie trzy języki funkcjonowały tutaj jako równoprawne i zapewne tak samo współistniały – jakbyśmy to dziś określili – trzy opcje narodowościowe (mając na uwadze to, że trudno w poprzednich stuleciach mówić o ukształtowanej tożsamości narodowej).
Na otwarciu wystawy gościli m.in.: burmistrz Olesna Sylwester Lewicki z małżonką, wiceburmistrz Jerzy Chęciński, dyrektor Oleskiej Biblioteki Publicznej Halina Szklanny, dyrektor Zespołu Szkół Dwujęzycznych Jerzy Jeziorowski, prezes Spółdzielni „Odrodzenie” Artur Maniura, były przewodniczący TSKN Bernard Smolarek, przewodnicząca Związku Sybiraków w Oleśnie Barbara Gwiazdowska, przedstawiciele lokalnej prasy i fotograficy.
Wystawę można zwiedzać do 27 kwietnia 2012 r.  w godzinach otwarcie muzeum:
poniedziałek, czwartek, piątek  od godz. 9:00 do 14:00
wtorek od godz. 9:00 do 15:00
środa od godz. 9:00 do 17:00

 Zapraszamy.
Ewa Cichoń




Serdecznie zapraszamy na otwarcie wystawy
"Stare dokumenty mówią o Oleśnie"


stare dokumenty plakat v1.pdf



Olescy ewangelicy - XIV Czwartkowe Spotkanie Muzealne

26 stycznia 2012 r. odbyło się XIV Czwartkowe Spotkanie Muzealne w miesiącu poświęconym ekumenizmowi, toteż zatytułowane było „Dzieje parafii ewangelicko-augsburskiej w Oleśnie”. Od schyłku XVIII w. olescy ewangelicy współtworzyli religijną i kulturową mozaikę miasta. Było wśród nich wiele wybitnych dla Olesna i regionu postaci. Począwszy od charyzmatycznego pierwszego pastora ewangelickiej gminy wyznaniowej Leopolda Polko, którego determinacji miasto zawdzięcza powstanie kościoła groszowego- fenigowego  pw. Krzyża Chrystusowego, czy wybitnego rektora szkoły ewangelickiej Marquardta.  Oleski starosta wyznania ewangelickiego Christian Schemmel był wydawcą pierwszego na Górnym Śląsku pisma w j. polskim Tygodnika Polskiego Poświęconego  Włościanom, ukazującego się od  1845 r. w Pszczynie. Uspokoił on nastroje rewolucyjne w Oleśnie podczas Wiosny Ludów. Podczas zamieszek chłopskich w Oleskiem, we wrześniu 1848 r., na rynku w Oleśnie zebrany tłum pozbawił władzy  burmistrza Reicherta, którego wsadzono do taczki i obwożono po mieście. Po ucieczce starosty, rejencja przysłała do Olesna nowego urzędnika  Christiana  Schemmela, którego na przedmieściach witała rzesza chłopów uzbrojonych   w kosy, cepy, widły i  siekiery.   Gdy zebrany tłum wdarł się do sali starostwa, kierując żądania i pretensje pod adresem władzy, nowy starosta dzięki swojemu opanowaniu, stanowczości oraz płomiennemu przemówieniu w języku polskim zdołał opanować antyrządowe  nastroje. Zapisał się jako szanowany oleski starosta, mianowany  formalnie na ten urząd   dopiero 19.08.1851 r.  zarządzeniem królewskim.  Piastował go do śmierci w 1862r. Został pochowany na cmentarzu w Oleśnie.  Pod koniec XIX w. pastor Johann Salzwedel spotykał się co niedzielę na partycje skata w winiarni Casella z katolickim proboszczem Morawcem i rabinem Blumfeldem. Było to wymowne świadectwo nie tylko ekumenizmu, ale dialogu międzyreligijnego. Wybitny dla Olesna był  pastor Maksymilian Sękowski, którego imieniem została nazwana jedna z ulic naszego miasta. Doprowadził on do przeniesienia  szkoły ewangelickiej  do budynku dawnej preparandy przy dzisiejszej ul. Leopolda Labora 2. Był  inicjatorem budowy w latach 1912-13 ewangelickiego domu parafialnego, w którym organizowano spotkania z Biblią, spotkania gospodyń domowych, a przede wszystkim nauczanie dzieci, młodzieży i dorosłych. Mieściło się tam przedszkole i  oddział Diakonis. W czasie  I wojny światowej w budynku  tym urządzono  wojskowy szpital. Czasowo także w kościele ewangelickim.  Rannym żołnierzom z fontu wschodniego przebywającym w oleskich lazaretach ofiarnie posługiwał  wspomniany pastor i jego siostra Elżbieta oraz członkinie Oleskiego Patriotycznego Stowarzyszenia Kobiet. Pastor  Maksymilian Sękowski i  jego siostra byli bardzo zaangażowanymi społecznie mieszkańcami Olesna. Parafia ewangelicka od trzech stuleci wpleciona jest w dzieje  Olesna.  Wyrazem tolerancji, szacunku, chęci poznania  funkcjonującej obok parafii katolickiej protestanckiej wspólnoty chrześcijańskiej   było  spotkanie muzealne, które poprowadził  proboszcz oleskiej parafii ewangelicko-augsburskiej ks. Ryszard Pieron. Pierwsza część spotkania odbyła się w kościele ewangelickim w Oleśnie pod wezwaniem Krzyża Chrystusowego, gdzie pastor R. Pieron zaprezentował strój duchownego ewangelickiego- togę, befki (biała koloratka)i biret oraz przedstawił najważniejsze elementy wyposażenia zboru. Znajduje się w nim tylko jeden ołtarz, na którym eksponowana jest  Biblia i Krzyż, dwie lub sześć świec. Zbory cechuje brak ozdób, skromne wyposażenie, które ma sprzyjać skupieniu tylko na Bogu. Ambona służy  do zwiastowania Słowa Bożego. W kościele znajduje się chrzcielnica, chór z organami i dwie loże, w lewej znajduje się zakrystia.  Pastor ukazał główne zasady wyznania ewangelicko-augsburskiego odpowiadając na   liczne pytania zadawane przez uczestników spotkania. Dotyczyły one jedynego pośrednictwa Jezusa Chrystusa w relacji człowieka z Bogiem Ojcem, kwestii kultu maryjnego i świętych, dwóch sakramentów w kościele ewangelickim: Chrztu i Komunii św. pod dwiema postaciami, zbawienia tylko przez wiarę, a nie z uczynków, spowiedzi powszechnej, która nie jest sakramentem. Wyjaśniał ,że   Kościół Ewangelicko-Augsburski (Luterański) opiera swoją wiarę na czterech zasadach: tylko Pismo, tylko Chrystus, tylko wiara i tylko łaska.  Najistotniejszą z nich jest zasada „Tylko Chrystus”, której podporządkowane są wszystkie inne. Oznacza ona, że tylko Jezus Chrystus, Syn Boga Ojca, prawdziwy Bóg i prawdziwy człowiek, dzięki działaniu Ducha Świętego narodzony z Marii Panny, jest jedynym pośrednikiem między człowiekiem a Bogiem, jedynym Zbawicielem i ratunkiem dla grzesznika, który zbawienie przyjmuje z darowanej łaski, bez własnej zasługi, poprzez wiarę w Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego Pana. Nauka o zbawieniu w Kościele luterańskim podkreśla, że nie zbawiają uczynki, a jedynie wiara w usprawiedliwiające dzieło Chrystusa, dokonane na krzyżu Golgoty. Dobre uczynki pokazują, czy wiara jest prawdziwa – człowiek czyni dobrze nie dlatego, aby być zbawionym, ale czyni dobrze dlatego, że Chrystus złożył z życia swego jedyną i niepowtarzalną ofiarę dla zbawienia całego świata.
Druga cześć spotkania muzealnego odbyła się w MDK, gdzie została zaprezentowana historia oleskiej wspólnoty ewangelickiej.  Na pocz. XIX w. nieliczni wówczas olescy ewangelicy, nie mając własnego kościoła, zamierzali postawić Dom Boży.  Zapalił się do tego dzieła pastor parafii ewangelicko- augsburskiej Leopold Polko, który w latach 1847-1883 jako pierwszy duszpasterz przewodził gminie luterańskiej w mieście. Była to wyjątkowa postać. Był tak zaangażowany w to dzieło,  że  zwrócili się nawet z prośbą do króla pruskiego Fryderyka Wilhelma III o pomoc finansową na budowę zboru w Oleśnie. Władca zobowiązał się dać 300 królewskich talarów pod warunkiem utworzenia w mieście samodzielnej parafii ewangelickiej. Przy wsparciu burmistrza Knoblaucha organizowano  kolekty na budowę kościoła, datki były jednak tak niewielkie, że zrezygnowano z tych  przedsięwzięć. Pastor Polsko wynajął od katolików drewniany kościółek Ciała Chrystusowego za 20 talarów na rok,  jednak budynek ten  znajdował się w opłakanym stanie,  z trudem można było w nim odprawiać nabożeństwa. Ponowiono więc starania o budowę zboru.  W 1845 r. pastor powołał komitet budowy kościoła, a  miasto za kadencji burmistrza Reicherta podarowało gminie ewangelickiej plac  o powierzchni ok. 1,75 ha. Pierwsze nabożeństwo w Oleśnie odprawiono w sali hotelu “Król Prus” w 1845 r.  (mieścił się na miejscu MDK).
Administratorem  powstałej 5 grudnia 1847 r.  samodzielnej parafii ewangelickiej  w Oleśnie został Leopold  Polko.  Prace przy  budowie kościoła opóźniały się z powodu    wybuchu epidemii tyfusu, cholery i ogólnego zubożenia mieszkańców miasta. W związku z tym od 1849 r.  pastor zlecił drukowanie broszurek-ulotek (Flugblatt)  z prośbą  o jednego grosza – “Ich bitte um einen Pfennig !”- rozesłanych do wszystkich ewangelickich duchownych w Prusach. Ksiądz Polko osobiście podróżował po kraju, prosząc  o datki często w wierszowanej formie.  Oto jeden z wierszy:
“Do kościółka spokojnie i cicho
wejdź do środka dla dzwonka
Dla wieżyczki ślicznie i mocno
Niechaj służebny będzie ten grosz
Aby przywędrować do Olesna
Niech z cegiełką połączy się cegiełka”
Do komitetu budowy kościoła zaczęły napływać owe grosze- fenigi  i to z  całych Prus. Pastor Polko zebrał 3.000.000 fenigów.
W dniu 5 maja 1851r.  wmurowano kamień węgielny kościoła. Jego budowniczymi byli: Franciszek Hanke i Bartich. Nowo poświecona 11 maja 1853 r. świątynia pod wezwaniem “Krzyża Chrystusowego” nazywana była  kościołem groszowym - fenigowym ( nawet do odlewu krzyża znajdującego się  na wieży wrzucono kilka fenigów). Przy wejściu do kościoła umieszczono  tablicę z napisem:
“Wiara co w Panu ma zaufanie
Wybudowała mnie z fenigów
Stoję tu ku czci Chrystusa
Niech tu przyjdzie, kto Jezusa szuka”
W 2011 r. olescy ewangelicy ufundowali nową tablicę nawiązującą do pierwotnej,  którą umieszczono w przedsionku kościoła.
Król pruski Fryderyk Wilhelm IV podarował 900 talarów na dzwony do nowego kościoła, za co osobiście w Berlinie, podziękował mu oleski pastor. W ołtarzu z fundacji Augustyna hrabiego von Schlippenbach, znajduje się obraz A. G. Zimmermanna przedstawiający Chrystusa i uczniów idących do Emaus.  Nabożeństwa w tym kościele odprawiano w języku niemieckim i polskim. Obok niego wybudowano plebanię. Leopold Polko był niezwykle oddanym pastorem dla swojej owczarni, lata jego pracy w Oleśnie to najświetniejszy okres w dziejach tej parafii, dlatego niepowetowaną stratą dla miasta była śmierć tego wszechstronnego duchownego - 7 marca w 1891 r. Pochowany został na cmentarzu obok kościoła  Ciała Chrystusowego, gdzie grzebano zmarłych innych wyznań.  Po likwidacji tego cmentarza, podczas budowy murowanego kościoła Bożego Ciała, grób pastora Polko przeniesiono na cmentarz komunalny. Dziś nie wiemy w którym miejscu cmentarza się znajdował. Upamiętnia go płyta ufundowana przez oleśnian  mieszkających w Niemczech. Umieszczona została przed grobem pastora Maksymiliana Sękowskiego.
W Oleśnie funkcjonowała szkoła ewangelicka, która  rozpoczęła  działalność najprawdopodobniej w 1793 lub 1794 r. Przez długie lata stanowiła oparcie dla oleskiej wspólnoty ewangelickiej, która dopiero w 1847 r. doczekała  się własnej parafii, a w 1853 r. swojego Domu Bożego. Do jej powstania przyczynił się pierwszy jej inspektor pastor Regehly. Z chwilą otwarcia szkoła liczyła 30 uczniów. W 1796 r. ulokowana została we wzniesionym na jej potrzeby gmachu przy Solnym Rynku w Oleśnie. Część potrzebnej działki, stanowiły  dwa pogorzeliska, cegłę i drewno, podarował ewangelikom miejscowy magistrat, który objął patronat nad szkołą. Pozostałe koszty miały zostać pokryte przez zbiórkę pieniędzy i dobrowolne wpłaty ewangelickich mieszkańców Olesna. Do murowania użyto gliny, przez co budynek szkoły był bardzo wilgotny i niezdrowy.
Pierwszym nauczycielem był Marquardt, absolwent seminarium nauczycielskiego we Wrocławiu, człowiek o wielkiej wiedzy i posiadający szczególny talent pedagogiczny. Mieszkał w bardzo nędznym mieszkaniu. Dzięki jego wytężonej pracy szkoła zyskała szczególne wysoki poziom nauczania. Kształcili się tam nawet katolicy –m.in.  F.
Rendschmidt i J. Lompa. Z czasem nauczyciel dysponował dwoma pokojami, które sfinansował oleski aptekarz. Posiadał ponadto m.in. piec do pieczenia chleba, a od 1822 r. także chlewik dla świń. Mógł hodować dwie sztuki trzody chlewnej. Egzaminatorów dowozili do szkoły olescy młynarze. Drugim nauczycielem, do 1821 r., był kandydat nauk teologicznych - Künzel. Kronika burmistrza Olesna Piotra Dressowa z 1820 r. podaje: „Szkoły są  tu dwie, jedna dla katolików, druga szkoła jest protestancka, w której rektorem był Küntzel”. Po nim 1 maja 1822 r. obowiązki przejął znany śląski botanik - Ernst Fuchs. Był pilnym nauczycielem, ale niedocenianym w Oleśnie. W 1853 r. został przeniesiony do Berlina. Od 1824 r. do szkoły ewangelickiej uczęszczały również dzieci żydowskie (tego roku w liczbie 52). Oleska wspólnota wyznania mojżeszowego od 1825 r. partycypowała w utrzymaniu szkoły. Podręczniki finansował magistrat i częściowo rodzice uczniów. Dla dzieci z biednych rodzin przekazywane były nieodpłatnie.
W 1866 r. naukę pobierało 80 uczniów, a 9 z nich przystąpiło do konfirmacji. W szkole była biblioteka. Od 1855 lub 1857 r. nauczycielem był Grosser. Był on zarazem pierwszym organistą w nowym kościele ewangelickim w Oleśnie. Następnie od 20 września 1876 r. nauczycielem był Antoni Mazur. W 1878 r. odszedł nauczyciel Poppe. Od 15 maja 1878 r. obowiązki pedagogiczne przejęła Jadwiga Lieblich. Pełniła funkcję nauczyciela do 9 września 1892 r. Od grudnia 1892 r. rozpoczęła w szkole pracę pedagogiczną Marta Zacher. Uczył też wtedy nauczyciel Conrad. 1 stycznia 1899 r. rozpoczął pracę Artur Hippe, prawdopodobnie tego samego roku Paweł Spallek. Pod koniec XIX w. z pierwotnego, wilgotnego obiektu, przeniesiono szkołę do budynku dawnej preparandy (czyli zakładu przygotowującego nauczycieli do szkół elementarnych) przy dzisiejszej ul. Leopolda Labora 2. Uczęszczało wtedy do szkoły ok. 70 uczniów.
27 października 1913 r., za kadencji pastora Maksymiliana Sękowskiego, dokonano uroczystego poświęcenia domu parafialnego w Oleśnie, na rogu dzisiejszych ulic Aleksandra Fredry i Jana Nikodema Jaronia. To w tym budynku działały odtąd szkoła ewangelicka i przedszkole. W 1925 r. szkoła liczyła dwie klasy, w których naukę pobierało łącznie 57 dzieci. Nauczycielami byli dalej Hippe i Spallek. Od 1931 r. obowiązki te pełnili Pelchen i Römer. Dla potrzeb nauczyciela i organisty Römera wygospodarowano w domu parafialnym mieszkanie służbowe, z którego korzystał w latach 1931-1945. Z kolei zaangażowanym pedagogiem w nauce religii był sam pastor Sękowski, który często zasiadał w różnych gremiach szkolnych. W 1939 r. wszystkie szkoły wyznaniowe zostały złączone w jedną szkołę podstawową. Dom parafialny, ostatnia siedziba szkoły ewangelickiej w Oleśnie, został odebrany ewangelikom po II wojnie światowej i ponownie zwrócony po transformacji ustrojowej.   Poznanie dziejów naszych braci ewangelików, tworzenie dialogu międzywyznaniowego m.in. poprzez  tego typu spotkania mają na celu stopniowe niwelowanie  nawarstwionych przez wieki różnic i podziałów. 
Na spotkanie przybyło wielu oleśnian, wśród nich  wiceburmistrz Jerzy Chęciński, prałat Zbigniew Donarski, dyrektor MDK Ernest Hober, podinspektor ds. ochrony zabytków w powiecie Beata Adamowicz, dyrektor żłobka Elżbieta Stengritt-Talik, były przewodniczący TSKN Bernard Smolarek, prezes Spółdzielni „Odrodzenie” Artur Maniura, prezes Spółdzielni „Społem” Tadeusz Zamłyński i  przedstawiciele  lokalnej prasy.
Ewa Cichoń



Serdecznie zapraszamy
na XIV Spotkanie Muzealne


1 plakat XIV spot. muz. A4.pdf
SREBRNY DUKAT LOKALNY
70 ANIEN W CENIE 250 ZŁ DO NABYCIA W MDK W OLEŚNIE,
KRYTEJ PŁYWALNI "OLESKA LAGUNA"
I URZĘDZIE MIEJSKIM W OLEŚNIE
___________________________________________________________
 
kartka świąteczna.pdf


Upominki spod choinki – wystawa Warsztatu Terapii Zajęciowej
w Oleskim Muzeum Regionalnym

5 grudnia 2011 r. w Oleskim Muzeum Regionalnym  została otwarta piękna,  kolorowa,  bogata i przepyszna wystawa, tak bardzo świąteczna w samym  już tytule. „Upominki  spod choinki” to wystawa  prac uczestników Warsztatu Terapii Zajęciowej w Oleśnie, który już od 16 lat funkcjonuje w naszym mieście, dając ogromne możliwości rozwoju swoim podopiecznym. Wystawy świąteczne Warsztatu  w naszym muzeum stają się już tradycją.  A obecna wystawa – to prezent dla miasta. Jej tematyka i oprawa ma nam przypominać o zbliżających się świętach Bożego Narodzenia i najbardziej czytelnym ich symbolu, jakim jest choinka.  Ustrojone drzewko świerkowe lub jodłowe, coraz częściej sztuczne, pierwotnie wiązane z przedchrześcijańską tradycją ludową i kultem zielonego drzewka,  obecnie stanowi  nieodłączną ozdobę świąt Narodzenia Pańskiego. W wielu kulturach drzewo, zwłaszcza iglaste, było  uważane za symbol życia i odradzania się, trwania i płodności. Choina bożonarodzeniowa pojawiła  się w  XVI w., ale już wcześniej wykorzystywana była w średniowiecznych misteriach o Adamie i Ewie  wystawianych w wigilię Bożego Narodzenia jako rajskie „drzewo poznania dobrego  i złego” . Choinka nawiązuje także do drzewa krzyża z Golgoty, który jak głosi legenda, zbito z rajskiego drzewa życia.   Tradycja choinek wywodzi się z Alzacji,  gdzie drzewka ubierano  ozdobami z papieru i jabłkami.  Wielkim zwolennikiem tego zwyczaju był niemiecki reformator religijny, twórca  Kościoła  Ewangelicko-Augsburskiego Marcin Luter.  Choinki stały się popularne w protestanckich Niemczech. Następnie ten  obyczaj przejął Kościół Katolicki, rozpowszechniając go w krajach Europy. W XIX w.  choinka zawitała  do Anglii i Francji, potem do krajów Europy Południowej. Od tej pory jest najbardziej rozpoznawanym symbolem świąt Bożego Narodzenia.
    Do Polski choinkę przynieśli niemieccy protestanci na przełomie XVIII i XIX w., w okresie zaborów i początkowo  przyjmował się ten zwyczaj głównie w miastach, po czym stopniowo choinka pojawiała się także na wsiach, wypierając tradycyjną polską ozdobę bożonarodzeniową, jaką była podłaźniczka. Był to czubek jodły, świerka lub sosnowej gałęzi  wieszanej  pod sufitem jako ozdoba w czasie Godów. Dawniej na wsiach przyniesienie choinki do domu miało cechy kradzieży obrzędowej: gospodarz rankiem w Wigilię udawał się do lasu, a wyniesiona z niego choinka czy gałęzie, "ukradzione" innemu światu, za jaki postrzegany był las, miały przynieść złodziejowi szczęście. Dawnymi, tradycyjnymi zdobieniami choinkowymi były ciastka, pierniczki (wypiekane często w kształcie serc), orzechy, małe, czerwone – tzw. rajskie – jabłuszka, własnoręcznie wykonywane w czasie adwentu ozdoby z bibuły, kolorowych papierów, piórek, wydmuszek, słomy, źdźbeł traw, kłosów zbóż itp. Na gałązkach w wieczór wigilijny zapalano świeczki i tzw. zimne ognie. Współcześnie, w zależności od kraju, ubiera się je nieco inaczej. Dekoruje się choinkę bombkami, cukierkami, papierowymi ozdobami (jak dawniej), srebrnymi i złotymi włosami anielskimi. W większości krajów drzewko ubiera wspólnie cała rodzina w dzień wigilijny. W krajach znajdujących się pod wpływem tradycji angielskiej i amerykańskiej drzewko ubiera się wcześniej.
    Symbolika ozdób choinkowych, jak i samego drzewka, ma swe korzenie w tradycji ludowej, częściowo wyrosłej też na gruncie biblijnym:
Gwiazda Betlejemska, którą umieszczano na szczycie drzewka od ubiegłego wieku, miała pomagać w powrotach do domu z dalekich stron.
Oświetlenie choinki broniło dostępu złym mocom, a także miało odwrócić nieżyczliwe spojrzenia ludzi (zły urok). W chrześcijańskiej symbolice religijnej wskazywało natomiast na Chrystusa, który według tych wierzeń miał być światłem dla pogan.
Jabłka zawieszane na gałązkach symbolizowały biblijny owoc, którym kuszeni byli przez szatana Adam i Ewa. Później zastąpiono je małymi rajskimi jabłuszkami. Pierwotnie zapewnić miały zdrowie i urodę.
Orzechy, zawijane w sreberka, nieść miały dobrobyt i siłę.
Papierowe łańcuchy przypominały o zniewoleniu grzechem, ale np. w okresach rozbiorów miały wymowę politycznych okowów. Zaś w ludowej tradycji niektórych regionów Polski uważano, że łańcuchy wzmacniają rodzinne więzi oraz chronią dom przed kłopotami.
Dzwonki oznaczają dobre nowiny i radosne wydarzenia.
Anioły mają opiekować się domem.
Samo żywe drzewko stało się w chrześcijaństwie symbolem Chrystusa jako źródła życia.
Na wystawie można podziwiać oryginalne choinki i inne ozdoby świąteczne  do końca stycznia 2012. Zapraszamy.
Ewa Cichoń



Serdecznie zapraszamy na otwarcie wystawy
prac bożonarodzeniowych uczestników
Warsztatu Terapii Zajęciowej
"UPOMINKI   SPOD   CHOINKI"
5 grudnia 2011 r.
o godz 11.00




XIII Spotkanie Muzealne
Pod płaszczem św. Anny Oleskiej

 W poniedziałek, 28 listopada o godz. 17:00 w MDK w Oleśnie odbyło się XIII,  tym razem nie czwartkowe, Spotkanie Muzealne zatytułowane „Świętość oleskiego ludu. Aspekt teologiczny i kultowy  figury św. Anny Samotrzeć z Olesna poddanej gruntownej renowacji”. Poświęcone ono było  największemu sakralnemu skarbowi kultury materialnej naszej oleskiej ziemi – późnogotyckiej rzeźbie św. Anny Samotrzeć, która ma średniowieczny rodowód i legendarne korzenie.  Otaczana kultem wiernych pradawna figura stała się zaczynem wyrosłego wśród gęstych lasów drogocennego  kościoła pątniczego  św. Anny, który mieni się prawdziwą  perłą architektoniczną – jako oleska róża zaklęta w drewno. Treści teologiczne i artystyczne tej cennej dla nas rzeźby  przedstawił  ks. prof. Piotr Paweł Maniurka, kierownik zakładu historii sztuki sakralnej i ochrony zabytków przy Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Opolskiego  i dyrektor Muzeum Diecezjalnego w Opolu.
Ks. prof. P. Maniurka zaprezentował przedstawienia ikonograficzne św. Anny, uwypuklając wartości teologiczne, jakie wyrażała w sztuce średniowiecza.  O życiu świętej Anny, Matki NMP i Babci Jezusa Chrystusa nie znajdziemy żadnych informacji w księgach Starego  ani Nowego Testamentu. Jedyne zapiski dotyczące jej dziejów pojawiają się w apokryfach, pochodzących z początków chrześcijaństwa. Apokryfy nie należą do ksiąg natchnionych, ale w swojej treści oprócz opisów legendarnych i baśniowych zawierają informacje przekazywane przez Tradycję Kościoła. Najwięcej wiadomości o Matce Maryi zachowało się w Protoewangelii Jakuba i  Ewangelii Pseudo-Mateusza. Protewangelia Jakuba  spisana w j.  greckim w  latach 140-170 opisuje narodziny i młodość Maryi, zwiastowanie,  narodzenie Jezusa i ucieczkę Świętej Rodziny. Ewangelia Pseudo-Mateusza  zwana Księgą o narodzeniu [błogosławionej] Maryi oraz o dzieciństwie Zbawiciela należy do gatunku Ewangelii dzieciństwa, która starała się wypełnić luki w życiorysie Jezusa aż do wieku 12 lat. Apokryfy ukazują św. Annę jako wzór kobiety, żony i matki w duchu biblijnej „niewiasty dzielnej”.  Świętej w szarości codziennych zajęć, wiernej swojemu powołaniu, autentycznej w wypełnianiu obowiązków stanu. Zwyczajne, normalne życie św. Anny i jej małżonka Joachima zaowocowało „Błogosławioną między Niewiastami”. Wschodni Ojcowie Kościoła ukazują Annę i Joachima jako parę ludzi modlitwy, liczących bardziej na Boga niż na siebie, ufających bardziej Jemu, niż swoim logicznym spekulacjom, poddających się woli Bożej w dyspozycyjności wobec wyroków jego Opatrzności. Niczym starotestamentalni Abraham i Sara długo prosili  o potomstwo i mimo podeszłego wieku, nie tracąc nadziei, doczekali się wypełnienia Obietnicy. Tak na Wschodzie, jak i na Zachodzie  Matka Najświętszej Maryi Panny  doznawała wielkiej czci. Już w starożytności napotykamy na pierwsze ślady jej kultu w postaci hymnów i homilii Ojców Kościoła. Od IV wieku powstają kościoły pod jej wezwaniem. Pojawiły się nawet w średniowieczu wywody o niepokalanym poczęciu Anny, które nie mają żadnego uzasadnienia ani w Biblii, ani w  nauce Kościoła. Liczne przedstawienia ikonograficzne zwiastowania Annie i Joachimowi, ich spotkanie przy złotej bramie   zaprezentował  zebranym prelegent. 
 Bardzo poruszająca dla uczestników spotkania okazała się informacja o tzw. potrójnym małżeństwie Anny - Trinubium Annae, znajdująca się w prologu późniejszym korespondencji Chromacjusza i Heliodora ze św. Hieronimem w Ewangelii Pseudo-Mateusza. Według tego źródła Anna miała trzech mężów: Joachima, Kleofasa i Salome.  Z Joachima Anna zrodziła Maryję - Matkę Chrystusa. Po śmierci Joachima poślubiła Kleofasa, z którym miała córkę Marię, nazywaną Kleofasową. Bratem Kleofasa był Józef, Oblubieniec NMP. Córka Anny i Kleofasa została żoną Alfeusza, z ich związku narodził się Jakub i drugi syn Józef. Po śmieci drugiego męża Kleofasa Anna poślubiła Salome, któremu urodziła córkę, też o imieniu Maria, która poślubiła Zebedeusza. Z tego związku narodzili się Jakub Większy i Jan Ewangelista.  W średniowieczu pojawiły się przedstawienia tzw. Wielkiej Świętej Rodziny, które ukazywały związki pokrewieństwa pomiędzy trzema córkami Anny. Oleski ołtarz główny w kościele św. Anny był jednym z takich przedstawień.
 W ikonografii chrześcijańskiej św. Anna ukazywana jest w scenach z apokryfów obrazujących życie Maryi jako  sędziwa niewiasta  z welonem na głowie. Pod koniec średniowiecza upowszechnił się wizerunek znany jako św. Anna Samotrzeć. Siedząca lub stojąca Anna trzyma na kolanach albo na  rękach  Maryję i Jezusa. Pojawiły się także wizerunki św. Anny Samoczwartej – ze swoją matką Emerencją, W  XVI i XVII w. mnożyły się  wizerunki św. Anny trzymającej  otwartą książkę jako matka ucząca córkę. Czasem towarzyszy  jej św. Joachim. 
 Ks. prof. Maniurka wiele uwagi poświęcił pracom konserwatorskim, jakim została poddana rzeźba św. Anny Samotrzeć z Olesna. Przedstawił zdjęcia rzeźby sprzed renowacji z widocznymi licznymi ubytkami farby i zniszczeniami. Drewniana, gotycka i polichromowana figura św. Anny  złocona i srebrzona powstała przypuszczalnie jako jeden z elementów wyposażenia niewielkiej, gotyckiej szafy ołtarzowej. Na rzeźbie widoczne były co najmniej dwie większe renowacje, w czasie których uzupełniano zarówno niektóre ubytki formy rzeźbiarskiej, jak i ubytki zaprawy, warstwy polichromii srebrzeń i złoceń. Ogólny stan zachowania rzeźby, techniczny i estetyczny, był zły.  Drewno w znacznym stopniu straciło wytrzymałość mechaniczną. Stało się kruche, podatne na odłamania i wykruszenia. Rozwój mikroorganizmów spowodował również postępujący rozkład kleju w zaprawie, co stało się główną przyczyną powstałych w tej warstwie zniszczeń. Nasz cenny zabytek sztuki gotyckiej, którego przekaz ikonograficzny i estetyczny został znacznie zmieniony przez czas i niefachowe naprawy, wymagał interwencji konserwatora dzieł sztuki.  Podjęto konieczne prace:
„a) podklejono zaprawę wraz z warstwą malarską i złoceniami w celu zabezpieczenia przed osypywaniem warstw, które pozostaną na obiekcie. Do podklejania zastosowano klej króliczy /od 3 do 5%/ z dodatkiem parachlorometakrezolu jako środka dezynfekującego
b) usuwanie brudu, starego werniksu i przemalowań wykonano chemicznie mieszanką terpentyny z metanolem i mechanicznie. Na sukni Maryi pozostawiono dwie warstwy polichromii – pierwotną i przemalowanie – obie warstwy były zachowane fragmentarycznie. Technologicznie i kolorystycznie podobne uzupełniały się, powstałe nierówności nie przeszkadzają w odbiorze rzeźby
c) pozostawiono warstwę złocenia i srebrzenia z drugiej warstwy historycznej, ponieważ powtarza pierwotną aranżację i była jedyną zachowaną w tych partiach warstwą
d) usunięto kilka maleńkich gwoździ służących prawdopodobnie do montowania dekoracji. Świadczy o tym ich ilość i umiejscowienie na rzeźbie
e) impregnację drewna przeprowadzono  roztworem paraloidu B-72 w mieszaninie acetonu i ksylenu w celu wzmocnienia osłabionej przez owady struktury drewna. Impregnację wykonano poprzez powlekanie pędzlem i podciąganie (od podstawy). Zabieg połączono z wykonaniem dezynfekcji rzeźby przez dodanie do impregnatu substancji toksycznej parachlorometakrezolu
f) doczyszczono powierzchnię figury po zabiegach impregnacji acetonem
g) ponownie dokonano przeglądu i oceniono stabilność nawarstwień. W kilku miejscach wykonano podklejenie odsłoniętych warstw zapraw, polichromii i złoceń klejem glutynowym modyfikowanym poliglikolem etylenu
h) wykonano korektę układu rąk Maryi i Dzieciątka. Decyzja o korekcie podjęta została na komisji konserwatorskiej, która przyjęła uzasadnienie wykonawcy. Fragmenty rąk, których układ proponowano skorygować, były rekonstrukcją niezgodną z ikonografią przedstawienia. Wykonując korektę, wykorzystano fragmenty starych rekonstrukcji, zrekonstruowano także brakującą dłoń Maryi i jabłko. Do rekonstrukcji i uzupełniania ubytków drewna użyto masy drewnopodobnej Axson  SC 258 modyfikowanej pigmentami i trocinami
i) uzupełniono i opracowano powierzchnię zaprawy. Zastosowano zaprawę klejowo-klejową
j) położono warstwy żółtego i czerwonego pulmentu w miejscach ubytków złoceń i srebrzeń
k) uzupełniono złocenia i srebrzenia złotem i srebrem proszkowym. Powierzchnie srebrną zabezpieczono szelakiem
l) scalenie kolorystyczne warstwy polichromii wykonano w technice olejnej farbami z dodatkiem werniksu damarowego. Zabezpieczono polichromię matowym werniksem damarowo-woskowym”. (Dokumentacja konserwatorka, Kraków 2009).
 Po konserwacji rzeźba powróciła do pierwotnej, gotyckiej estetyki. Mogli ją podziwiać uczestnicy spotkania, bowiem proboszcz oleskiej parafii ks. dziekan Walter Lenart przyniósł Ją ze sobą.  Dostojnie stała na postumencie, nie osłoniona, w pełnej krasie.
 Oleska rzeźba ma wysokość 40, 5 cm, szerokość 25 cm i głębokość 10 cm. Św. Anna siedząca na tronie odziana jest w  srebrną suknię, w płaszcz koloru złota, na głowie nosi srebrny  zawój mężatek.  Od lewej stoi przy niej Jej córka Maryja  w sukni koloru morskiego, wykończonej  przy dekolcie, rękawach i u dołu złotą taśmą. Na prawym kolanie Babka Chrystusa  trzyma nagie Dzieciątko Jezus, które dotyka rączką  swojej Matki Maryi. Dłonie ich stykają się na wysokości serca św. Anny, ujmując złote jabłko – symbol grzechu pierworodnego. Figurka po konserwacji powróciła do pierwotnej estetyki i kolorystyki. Dodano do rzeźby motyw jabłka, który prawdopodobnie występował w pierwotnej jej gotyckiej wersji. Wskazuje na to układ i gest rąk Maryi i Dzieciątka. Twórca w swojej rzeźbiarskiej kompozycji zawarł bardzo głęboką myśl teologiczną, ukazującą  Maryję  jako nową  Ewę, która  podaje Chrystusowi, jako nowemu  Adamowi, jabłko – niegdyś owoc grzechu, który On – Owoc   Niepokalanie Poczętej przemienia w jabłko  z drzewa krzyżowego.  Odnowiona rzeźba jaśnieje pełną  krasą  gotyku.
 Św. Anna w oleskiej rzeźbie  jako potomkini króla Dawida, patriarchów i proroków siedzi na tronie. Nie reprezentuje pozycji władczyni, ale wysuwa Wnuka i Córkę  na pierwszy plan, a sama jest trzecia – stąd jej przydomek: Samotrzecia. Nie eksponuje siebie, nie stawia siebie na piedestale.  Istnieje w swej świętości dzięki Najświętszemu.  „On ma wzrastać, a Ona się umniejszać”, parafrazując słowa Pisma Świętego. W postawie pokory i służby przedstawiona jest w swojej rzeźbie niczym to drzewo genealogiczne, ta różdżka Jessego – Dawczyni Życia, Rodząca Łaskę,  Napawająca Radością. Uosabia ciąg ludzkich pokoleń, ludzki korowód Chrystusa poczętego z Ducha św., który  narodzony  z Niewiasty w tajemnicy Wcielenia dotyka osób świętej pary – dziadków – Anny i Joachima. Średniowieczny snycerz wyrzeźbił ją tak, by poprzez przedstawienie  postaci jej towarzyszących ukazać najbliższe stopnie pokrewieństwa i uczucia rodzinne.
 Oleska rzeźba św. Anny Samotrzeć jest widocznym symbolem silnego etosu rodziny na Śląsku, wielopokoleniowej rodzinności, która  kształtuje swoisty patriotyzm lokalny mieszkańców tej ziemi.
 Postać,  kult, rola św. Anny  w życiu kościoła i naszej miejscowości, jej bogactwo ducha i styl życia od wieków przemawiała do serc naszych przodków. Losy ojców, ich dziedzictwo wkraczające w wymiar ludzkiego ducha okruchami codzienności uobecnia się w nas samych. Niesie  w samej swej istocie niematerialne wartości, nieprzeliczalne,  więc trudne  do uchwycenia słowami, bo przecież duchowe.
 Na XIII Spotkanie Muzealne  przybyło wielu zainteresowanych tematem oleśnian, wśród nich przedstawiciele władz samorządowych i instytucji kultury: Burmistrz Olesna Sylwester Lewicki, który podarował prelegentowi srebrny dukat lokalny „70 Anien”, Starosta Powiatu Oleskiego Jan Kus, radna miejska Maria Kaniuka, proboszcz oleskiej parafii ks. dziekan Walter Lenart, ks. prałat Zbigniew Donarski, Naczelnik Wydziału Edukacji przy Starostwie Powiatowym Renata Płaczek-Zielonka, dyrektor MDK Ernest Hober, dyrektor oleskiej Biblioteki Publicznej Halina Szklanny, były przewodniczący TSKN Bernard Smolarek, przewodnicząca Związku Emerytów i Rencistów Krystyna Polak,  przewodnicząca Związku Sybiraków w Oleśnie Barbara Gwiazdowska, podinspektor ds. Ochrony Zabytków w Powiecie  Beata Adamowicz, dyrektor ZSD Jerzy Jeziorowski i  przedstawiciele lokalnych mediów.

Ewa Cichoń

 

Serdecznie zapraszamy na 
XIII Spotkanie Muzealne

plakat XIII spot.muz..pdf


Wystawa medali i znaczków
z Janem Pawłem II

Od 13 września do 13 listopada 2011 r. w Oleskim Muzeum Regionalnym  można obejrzeć wystawę medali prof. Józefa Stasińskiego ze zbiorów oleśnianina Jerzego Janickiego i znaczków papieskich z całego świata ze zbiorów Grzegorza Kaniewskiego z  Gostynia.  Prof. Józef Stasiński jest mistrzem sztuki medalierskiej w Polsce. Był  wykładowcą  w Instytucie Architektury i Planowania Przestrzennego w Poznaniu. Prof. Stasiński wykonał ponad trzydzieści rzeźb, wśród których znalazły się znane i cenione dzieła: Pomnik kardynała Augusta Hlonda, Droga Krzyżowa, Ołtarz Chrystusa w katedrze poznańskiej, Pomnik ofiar faszyzmu w Chełmnie nad Nerem, Droga Krzyżowa w kościele św. Anny w Hamburgu. Wykonał ponad tysiąc osiemset medali, m.in. Polska walcząca na frontach II wojny światowej, 14 medali z cyklu W trzechsetną rocznicę wygaśnięcia rodu Piastów Śląskich. Medale te, pełne ekspresji,  wyróżnia  miękki modelunek fakturowy, wiele inskrypcji, odejście od tradycyjnej regularnej i symetrycznej formy. Najwięcej medali prof. Stasiński poświęcił Janowi Pawłowi II. Jest to zbiór dokumentujący nie tylko osobę i działania papieża Polaka, ale także wydarzenia związane z życiem Kościoła w kraju i na świecie. Medale te upamiętniają zarówno Jubileusze papieża Jana Pawła II, jak również pielgrzymki Ojca Świętego do  Ojczyzny. Medale wykonane w brązie, srebrze, patynowane są sygnowane monogramem ST. Co  roku profesor wydawał kolejny  papieski medal, o czym donosił  w liście do Ojca Świętego: „Z pietyzmu do Waszej Świątobliwości wydaję co roku medal upamiętniający kolejny rok pontyfikatu Waszej Świątobliwości”. Wiele medali wykonał profesor na zamówienie kurii biskupich, parafii  i indywidualnych  zleceniodawców.  Twórczość prof. Stasińskiego wielokrotnie była prezentowana na wystawach w różnych miastach Polski. Otrzymał on wiele nagród, wśród nich: nagrodę Miasta Poznania, Ministra Kultury i Sztuki, Ministra Obrony Narodowej, wojewody poznańskiego, został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Medalem Wojewody Poznańskiego Ad perpetuam rei memoriam, orderem papieskim Wielki Krzyż Świętego Sylwestra Papieża z Gwiazdą, statuetką Złotego Hipolita przyznaną  mu przez  Towarzystwo im. Hipolita Cegielskiego. Prof. Józef Stasiński jest honorowym członkiem Stowarzyszenia Pamięć Jana Pawła II. 
 Na oleskiej wystawie zaprezentowano bogatą kolekcję oleśnianina Jerzego Janickiego  27 medali pontyfikalnych i 20 rocznicowych poświęconych Janowi Pawłowi II. Ostatni został wykonany przez prof. J. Stasińskiego z okazji 85 rocznicy urodzin ks. kardynała Mariana Jaworskiego. Widnieje na nim scena udzielania przez kardynała  Jaworskiego ostatniego namaszczenia papieżowi Janowi Pawłowi II.
Imponujące są zbiory znaczków Grzegorza Kaniewskiego z Gostynia. Na wystawie zaprezentowano znaczki m. in.: z Polski, Watykanu, Włoch, Chorwacji, San Marino, Rumunii, Serbii, Irlandii, Malty, Bułgarii, Litwy, Łotwy, Węgier, Niemiec, Holandii, Lichtensteinu, Czechosłowacji, Słowacji, Macedonii, Portugalii,  Izraela, Palestyny, Jordanii, Filipin, Dominikany, Gwatemali,  Chile, Wenezueli, Ekwadoru, Argentyny, Brazylii, Kostaryki, Panamy,  Salwadoru, Hondurasu, Peru, Paragwaju, Boliwii, Gujany, Kuby, Meksyku, Azerbejdżanu, Kirgistanu, Turkmenistanu, Lesotho, Zairu, Rwandy, Konga, Tanzanii, Gambii, Togo, Palau, Mozambiku, Kenii, Wybrzeża Kości Słoniowej,  Czadu, Ugandy, Kamerunu, Bhutanu, Nigru, Madagaskaru,  Liberii, Gwinei, Papui-Nowej Gwinei, Sierra Leone, Wysp Salomona, Wysp św. Tomasza i Książęcych,  Mikronezji, Fidżi, Seszeli.
Z okazji IV Krajowej Konferencji „Samorządy RP dla Jana Pawła II” oleska artystka Sabrina Abtouche wykonała witraż z papieżem, który zawieszono na wystawie, a także swoje witraże zaprezentowała Sylwia Górok –Świtała.  





Wieczór wspomnień i wzruszeń


XII Czwartkowe Spotkanie Muzealne, które odbyło się 16 września 2011 r.  w ramach  IV Krajowej Konferencji Samorządy RP dla Jana Pawła II, zatytułowane było  „Oleśnianie u Jana Pawła II”. W roku beatyfikacji  Jana Pawła II wielu oleśnian pragnęło  podzielić się tym dobrem,  jakim było osobiste spotkanie z  jednym z największych w dziejach Kościoła papieży. Z Janem Pawłem Wielkim, przepowiedzianym w proroczej wizji  wieszcza Słowackiego. Z owym   Słowiańskim Papieżem, który   przeprowadził chrześcijaństwo w nowe, kolejne tysiąclecie i  wpłynął znacząco na wydarzenia w Europie środkowej i wschodniej oraz w Azji. Z Pontifexem  Maximus – papieżem  budowniczym mostów -  pierwszym  następcą Chrystusa, którzy przekroczył prób synagogi poza św. Piotrem, ucałował Koran i zgromadził w Asyżu na  modlitewnym czuwaniu przedstawicieli religii oraz  wyznań niemal z całego świata. Z niestrudzonym Pielgrzymem, pierwszym papieżem,  który odwiedził wszystkie zamieszkałe kontynenty, ponad 100 krajów, w tym anglikańską Wielką Brytanię i  komunistyczną Kubę. Z jedynym papieżem, który całował ziemię kraju, do którego przybywał, celebrował msze św. na stadionach, lotniskach, placach dla milionowych tłumów, przemawiał w języku mieszkańców danego kraju, choćby była to tylko krótka sentencja. Z papieżem artystą słowa - poetą, aktorem, filozofem i pisarzem-autorem sztuk teatralnych, wierszy, orędzi, homilii, listów, encyklik, którego spuścizna teologiczno-socjologiczna jest imponująca. Z papieżem młodych, który zapoczątkował tradycję Światowych Dni Młodzieży. Z błogosławionym Janem Pawłem II, który beatyfikował i kanonizował o wiele więcej osób niż jakikolwiek Jego poprzednik.  Z papieżem nowego stylu pasterzowania, który wyszedł poza mury Watykanu i stał się tak bliski wiernym, jak żaden inny jego poprzednik. Nie zmieniło się to nawet po zamachu na jego Osobę. Z Bratem  naszego Boga, ofiarnikiem  własnego cierpienia i milczącej konsekracji misterium umierania, który  ustanowił Światowy Dzień Chorego. Z papieżem  Prorokiem, łamiącym wiele barier i stereotypów. Z papieżem humanistą, myślicielem i mistykiem, pozostającym w komunii z Bogiem w nieustannej modlitwie, obdarzony przez Stwórcę  wielkim umysłem i wielkim sercem. W jego wartościowaniu i dyspono­waniu czasem modlitwa zawsze była na pierw­szym miejscu, jak sam mawiał:  „[...] jedna chwila prawdziwej ad­oracji ma większą wartość i przynosi więcej po­żytku niż najintensywniejsza działalność, choć­by to była nawet działalność apostolska". Z papieżem,  który żył, modląc się i umarł, modląc się.  Z papieżem  maryjnym, który poprzez swoje osobiste zawierzenie Maryi – Totus Tuus, zawierzył Jej Niepokalanemu Sercu cały Kościół i świat. Z papieżem, który potrafił  być wszędzie i dla wszystkich. Gdy odwiedzał Meksyk – był prawdziwym Meksykaninem, Afrykę – Afrykańczykiem, a w Portugalii stawał się dla wszystkich Portugalczykiem. Kiedy urzędował w Rzymie, był najważniejszym rzymianinem. Gdziekolwiek pielgrzymował stawał się niejako obywatelem tego miejsca. Jednak nigdy nie zapomniał i nigdy nie przestał kochać swojej Ojczyzny. Z papieżem  patriotą, największym z Polaków, który całym swoim życiem ukazał,  co Polska może dać światu. Podzielił się kapitałem duchowym nabytym w Ojczyźnie, w której wyrósł. W jego gestach i słowach wielokrotnie przewijał się wątek pewnej teologii patriotyzmu.  Szczególną uwagę zwracał na jego macierzysty wymiar, a Matkę Ojczyznę porównywał do Macierzyństwa Maryi. Gdy w 1979 roku przemawiał na Wałach Jasnogórskiego Sanktuarium, podkreślił, że przybył tu, aby przyłożyć swe pasterskie ucho i usłyszeć, jak bije serce Ojczyzny w Sercu Matki. Jasna Góra jest bowiem sanktuarium narodu. „Trzeba przykładać ucho do tego świętego miejsca, aby czuć, jak bije serce narodu w Sercu Matki. Bije zaś ono, jak wiemy, wszystkimi tonami dziejów, wszystkimi odgłosami życia”. Z papieżem, który pozostał człowiekiem, niekwestionowanym autorytetem moralnym akceptowanym zarówno przez zwolenników, jak i przeciwników.
 Podczas jego pontyfikatu ponad 300 milionów ludzi przeszło na katolicyzm. Nie do końca uświadamiamy sobie, jak niezwykłym darem była dla nas jego Osoba i  to, że  dane nam było żyć w czasach jego pontyfikatu. To ogromne dziedzictwo Jana Pawła II chcemy wciąż kultywować. Wielu mieszkańców ziemi oleskiej miało szczęście spotkać się osobiście z tą niezwykłą Osobą. Pielgrzymki parafialne  do Watykanu, audiencje generalne, audiencje indywidualne, wyjątkowa pielgrzymka ministrantów w 2001 r., dary przekazane przez oleskie dzieci ze żłobka i przedszkolaków to wszystko odżyło we wspomnieniach oleśnian, którzy podzielili się tym skarbem z nami.
Podczas  wzruszającego spotkania wytworzyła się niezwykła, wręcz familijna atmosfera. Spotkanie otworzył wieloletni proboszcz oleskiej parafii Ks. Prałat Zbigniew Donarski, wieloletni organizator pielgrzymek do papieża Jana Pawła II. Opowiedział zebranym wiele ciekawych zakulisowych zdarzeń związanych z wyjazdami do Watykanu. Przybliżył zebranym wybitną, związaną z Janem Pawłem II, postać urodzonego w Oleśnie księdza Gerarda Rogowskiego, salwatorianina i pierwszego polskiego pochodzenia generała tego zgromadzenia w latach   1975-1987. Odżyły wspomnienia podczas pokazu zdjęć, na których widnieli pielgrzymi z duszpasterzami z Olesna - ks. Donarskim, ks. Tarnawskim, ks. Joszko, ks. Cebulą, ks. Adamowem, ks. Kusem, ks. Bombą, ks. Mądrym, a także sylwetki oleśnian, którzy odeszli do wiecznej ojczyzny. Wiele osób zabrało głos. Pani Jadwiga Dec opowiedziała o swoim pobycie  w Kanadzie podczas  Światowych Dni  Młodzieży w Montrealu,  pani Maria Mitrenga podzieliła się wrażeniami ze spotkania z papieżem w Katowicach  – Muchowcu, pani Krystyna Falińska wspominała znajomość z Karolem Wojtyłą – duszpasterzem akademickim w Krakowie, do którego studenci zwracali się „Wujku”. Panie  Anna Zygmunt i Klaudia Smyk podzieliły się niezwykłą atmosferą, jaka wytwarzała się podczas spotkań z Janem Pawłem II. Dyrektor oleskiego żłobka pani Elżbieta Stengritt-Talik przekazała wzruszające świadectwo o przygotowaniu i przekazaniu daru dla papieża z Polski w postaci różańca z żołędzi wykonanego przez dzieci i ich rodziców. Dyrektor przedszkola nr 4 pani Katarzyna Jackowska omówiła okoliczności powstania prezentu dla Ojca Świętego wykonanego przez przedszkolaków, który został wręczony papieżowi przez oleśnianina Grzegorza Polaka. Było to „Serce za serce” – ogromne tekturowe serce ze zdjęciami dzieci, które je wykonały. Oleśnianin - członek Stowarzyszenia „Pamięć JP II” pan Jerzy Janicki dał świadectwo głębokich więzi, jakie go łączyły z błogosławionym Janem Pawłem II. Szczególne były relacje Grzegorza Polaka związane z jego babcią Antoniną Polak, która osobiście znała Karola Wojtyłę, a może była z nim nawet spokrewniona. Od niepamiętnych czasów odwiedzała biskupa, potem kardynała Wojtyłę w Krakowie. Dzięki temu rodzina Polak, zwłaszcza Grzegorz Polak, także  przewodnik i organizator pielgrzymek do Watykanu, miał to ogromne szczęście wielokrotnie osobiście rozmawiać z Ojcem Świętym, doświadczać błogosławieństwa dla swoich najbliższych, uczestniczyć w liturgii w prywatnej kaplicy papieskiej. O wyjątkowej pielgrzymce ministrantów oleskiej parafii do Ojca Świętego opowiedział świadek tego wydarzenia Piotr Polak, obecnie 18-latek. Głos zabrał także Burmistrz Olesna Sylwester Lewicki. Przypomniał o wrażeniu, jakie na nim wywarły homilie  kardynała K. Wojtyły w Piekarach Śląskich podczas pielgrzymek mężczyzn do tego sanktuarium ludzi pracy, a także podzielił  się przeżyciami, jakie towarzyszyły beatyfikacji Jana Pawła II i pielgrzymce  ministrantów, podczas której pełnił funkcję opiekuna młodzieży. Inni opiekunowie ministrantów pan Andrzej Kochański, pani Renata Gajdeczka wyrazili także publicznie swoje zaangażowanie i emocje  towarzyszące uczestnikom tej nietypowej pielgrzymki. O duchowym bogactwie spotkania z Janem Pawłem II wspominała pani dr Adelheid Glauer.  Pan Rudolf Niesłony wyraził wdzięczność oleśnian dla organizatorów IV Krajowej Konferencji „Samorządy RP dla JP II” – Burmistrza Olesna, Urzędu Miejskiego i Prezesa Stowarzyszenia „Pamięć Jana Pawła II”  Ryszarda Zawadowskiego. R. Zawadowski podsumował spotkanie, które było   jedną z form upamiętnienia błogosławionego Jana Pawła II, żyjącego nadal w sercach świadków  i przyjaciół Jego Osoby.  
Ewa Cichoń
 


Oleskie Muzeum Regionalne w Oleśnie

zaprasza na

XII Czwartkowe Spotkanie Muzealne
TEMAT SPOTKANIA:

OLEŚNIANIE U JANA PAWŁA II”

DATA SPOTKANIA: 15 września 2011 r., godz. 16.00

MIEJSCE SPOTKANIA: Miejski Dom
Kultury w Oleśnie

Zapraszamy również do muzeum na wystawy:
Jan Paweł II na znaczkach pocztowych świata”
ze zbiorów Grzegorza Kaniewskiego z Gostynia

„Jan Paweł II na medalach prof. Józefa Stasińskiego”
ze zbiorów Jerzego Janickiego z Olesna,
/Spotkanie i wystawa są organizowane w ramach
IV Krajowej Konferencji „Samorządy RP dla Jana Pawła II”./



580_PLAKAT_OLESNO.pdf


Muzeum dziękuje

W dniu 22 lipca 2011 r., w  Oleskim Muzeum Regionalnym przedstawiciele Towarzystwa Przyjaciół Olesna  z siedzibą w Arnsbergu, na czele z przewodniczącym  Georgem Schneidrem i żoną Honorowego Obywatela Olesna  śp. Gerharda Kussa, Ingeborgą Kuss,  przekazali  naszej placówce 31 przedwojennych pocztówek Olesna i  kopie dyplomów mistrzowskich oleskich rzemieślników z 1921 r. i 1929 r. Jest to pokłosie kontaktów i korespondencji Muzeum z Georgem Schneidrem. Jesteśmy wdzięczni za starania z jego strony,  aby nasze dobro regionalne powróciło do swojej małej ojczyzny. Towarzystwo Przyjaciół Olesna dąży wszelkimi drogami do odzyskania cennych  oleskich muzealiów, które są w  rękach prywatnych. Zamiarem  tej grupy jest przekazanie ich do naszego muzeum, gdzie zostałyby  udostępnione mieszkańcom. Mamy nadzieję, że dalsza współpraca zaowocuje kolejnymi zbiorami tak cennymi dla instytucji o charakterze regionalnym.

Ewa Cichoń




KRYSZTAŁOWE    OKNA

W czwartek,  w dniu 21 lipca 2011 r., na oleskim kirkucie miało miejsce otwarcie wystawy prac  polskich i niemieckich artystów „KRYSZTAŁOWE OKNA”. Kuratorem wystawy został oleśnianin - jeden z artystów biorących udział w projekcie „Kryształowe Okna” dr Marek Mielczarek, który we wrześniu 2008 r. wraz z artystką z Niemiec, Norą Meyer, wykonał interesujące dzieło artystyczne. Na oleskiej wystawie zaprezentowano 10 prac wykonanych przez artystów biorących udział w projekcie „Kryształowe Okna” organizowanym przez Stowarzyszenia Forum Kultur z Poznania. Koordynatorem przedsięwzięcia był oleśnianin Bernard Żołyniak. Projekt zainaugurowano we Wrocławiu w 2007 r., po czym był on realizowany w 13 miejscowościach w Polsce, także  Oleśnie w dniach od 19 do 21 września 2008 r. Bodźcem projektu stały się wydarzenia Nocy Kryształowej, a jego ideą przewodnią, sformułowaną przez pomysłodawczynię Małgorzatę Annę Quinkenstein, było „spotkanie się dwójki obcych sobie artystów i stworzenie wspólnej pracy w miejscu, w którym kiedyś dobrze znani sobie ludzie niszczyli dorobek i kulturę swoich sąsiadów". Każda ze spotykających się par artystów miała do dyspozycji taflę szklaną o wymiarach 150x70 cm, na której pozostawiła efekt wspólnych działań twórczych. Do dnia spotkania artyści zupełnie nic nie wiedzieli o sobie nawzajem. Poznali się w trakcie pracy, wspólnych spacerów i dyskusji.    
Wernisaż na oleskim cmentarzu żydowskim otworzył Bernard Żołyniak z Forum Kultur. Kurator wystawy dr Marek Mielczarek  podzielił się  własnymi przemyśleniami  nad artystycznym projektem. Poniżej cytuję tekst M. Mielczarka:
„Nowe macewy. Refleksje na marginesie
    Próbując zebrać świeże myśli i wrażenia o oleskiej edycji dotychczasowych efektów międzynarodowego projektu o nazwie „Kryształowe Okna”, postanowiłem zwięźle zapisać je na czystej kartce papieru.
    - Czy po to tu dzisiaj przyszliśmy aby odświeżyć pamięć o wyglądzie tego dobrze nam znanego zabytku na terenie „oleskiej Szwajcarii” ?
    - Nie.
    -Spotkaliśmy się tu, aby obejrzeć macewy nowe wśród macew starych. Te nowe macewy nie są kamienne lecz szklane. Nie stoją też pionowo, jak nakazuje obyczaj. Ale stare też są pochylone. Wszystkie one posiadają inskrypcje.
    Jedne inskrypcje dotyczą zmarłych, drugie artystycznych refleksji nad tymi pierwszymi. Czy zatem przemawiają do na nas różnymi językami?
    Na razie mówią one wspólnym głosem o powadze śmierci, przyszłego życia i związanych z tym formach pochówków.
    Stare macewy pozostaną tu jednak do końca świata (choć są i tacy, którzy próbują temu zaprzeczyć), nowe długo tu pozostać nie mogą.
    Z uwagi więc na te pierwsze, nie przenoszę uwag o wystawie z marginesu na główną stronę.
    Niech pozostanie ona pusta, gotowa do zapełnienia przez Wasze refleksje o oleskim kirkucie”.

Na otwarcie wystawy przybyli miejscowi twórcy, pasjonaci historii, pracownicy gminnych placówek kulturalno-oświatowych, dziennikarze, fotoreporterzy i regionaliści.

Ewa Cichoń



W czwartek 21 lipca 2011 r. o godz. 15.00
 na Cmentarzu Żydowskim w Oleśnie
  otwarcie wystawy  prac polskich i niemieckich artystów
KRYSZTAŁOWE OKNA

plakat.pdf



Wystawa obrazów Barbary Horteckiej w Oleskim Muzeum Regionalnym


        Po raz pierwszy w rodzinnym  mieście i po raz pierwszy  w miejscowym  muzeum swoje prace wystawiła oleska artystka Barbara Hortecka.  Rysuje, maluje, tworzy od niepamiętnych czasów, od dzieciństwa uwieczniając swój zachwyt nad przyrodą roztaczająca się  wokół domu rodzinnego-leśniczówki,  w pierwszych, dziecięcych impresjach malarskich- rysunkach, obrazkach  malowanych kredkami  czy farbkami.  Swój talent i zamiłowanie do malarstwa rozwijała w Liceum Plastycznym.  Prowadziła zajęcia plastyczne w  ośrodkach kultury, dekorowała witryny placówek handlowych. Prowadziła warsztat szyldowniczy, a przez wiele lat sklep "Upominek-Mini Galeria”. Parała się kaligrafią, projektowaniem graficznym, kompozycjami  kwiatowymi i artystycznym pakowaniem upominków. Nie zaniechała w tym czasie malarstwa. Poza tym haftowała artystycznie, robiła kilimy, gobeliny, kroszonki  inspirując się motywami sztuki ludowej. Od 1996 r.  należy do Klubu Nieprofesjonalnych Plastyków „Nowy Styl” prowadzonego przez p. Marię Orman przy oleskim MDK. Uczestniczy w licznych plenerach malarskich, których pokłosie zostało także zaprezentowane na niniejszym wernisażu. Wystawiała swoje prace na wystawach poplenerowych.  Jak sama przyznaje, jej ulubioną techniką  jest rysunek w ołówku, piórku, pastelach. Tworzy obrazy olejne i akwarele. Barbara Hortecka uwielbia prace w plenerze, bowiem różnorodność świata przyrody, śpiew ptaków,  szum drzew, letnia paleta zieleni i nostalgia jesiennych rudozłotych  krajobrazów, mroczne leśne  uroczyska, przykucnięte malowniczo na równinie kapliczki czy krzyże przydrożne  dają wytchnienie artystce spragnionej skupienia i ciszy, umożliwiając jej kontemplację  cudu natury ziemi. To piękno i ta harmonia zastygła w malarskiej wizji Jej dzieł.  Tematyka Jej obrazów jest różnorodna, obejmując   pejzaże, kwiaty, martwą naturę, portrety i  Jej miasto kochane-Olesno, którego barwność przedstawia w różnych technikach, kolorystyce i formie. Zsynchronizowany  z leśnym tłem  krajobraz, zabytkowe drewniane budownictwo, interesujące   obiekty  sakralne  i inne  pomniki    kultury są wdzięcznym tematem jej prac. Wykonuje także kopie ulubionych mistrzów- Klimta, Muchy, Malczewskiego.  Poprzez swoją twórczość artystka dokumentuje cały wachlarz doznań, fascynacji, snów, wizji i marzeń. Różnorodność jej dzieł jest świadectwem niezliczonych możliwości wykorzystania swoich umiejętności  oraz przedstawiania ich w dowolnej formie, na dowolnym podłożu i w dowolnym stylu. Estetyka, staranność,  dbałość o szczegóły, perfekcjonizm są cechami charakterystycznymi  Jej prac. Na wernisaż Jej prac w dniu 01.07.2011 przybyło wielu oleśnian na czele z Burmistrzem Miasta Sylwestrem Lewickim z małżonką, przyjaciół, znajomych, wielbicieli Jej talentu. Swoją obecnością zaszczycił otwarcie wystawy wybitny artysta malarz Bolesław Polnar. Wystawę w miejscowym muzeum można obejrzeć w lipcu i sierpniu br.
Zapraszamy.


Malarstwo milczącą poezją
Strofami pędzla barwnymi
Malarstwo dźwięczącą muzyką
W tonacji  palety artysty
Malarstwo tanecznym piruetem
W drgających światłocieniach
Malarstwo muśnięciem transcendencji
Pocałunkiem Boskiego natchnienia.

Ewa Cichoń



Serdecznie zapraszamy na otwarcie
wystawy prac
Barbary Horteckiej

plakat.p. Hortecka.pdf


Powstańczy rozdział dziejów ziemi oleskiej - XI Czwartkowe Spotkanie Muzealne

Na kanwie 90 – rocznicy III Powstania Śląskiego odbyło się 26 maja 2011 r. XI Czwartkowe Spotkanie Muzealne zatytułowane „Powstańczy rozdział dziejów Ziemi Oleskiej”. Uroczystość rozpoczęło przemówienie Burmistrza Olesna Sylwestra Lewickiego o znaczeniu świętowanej rocznicy. Włodarz miasta zaprosił zebranych do obchodów organizowanych przez Urząd Miejski i PSP nr 3 w dniu 17 czerwca br. przed pomnikiem Powstańców Śląskich. Wystąpili uczniowie Publicznego Gimnazjum nr 2 D im. Księżnej Jadwigi Śląskiej, pod kierunkiem Tomasza Grajcara, którzy zajęli pierwsze miejsce w Wojewódzkim Konkursie Pieśni Narodowo - Patriotycznej pod honorowym patronatem Marszałka Województwa Opolskiego i Opolskiego Kuratora Oświaty. Wykonali pieśń „Ten 21 roczek”. Ewa Cichoń przybliżyła zebranym wydarzenia z okresu powstań śląskich, które rozegrały się na terenie Oleskiego, a dopełnieniem był występ uczniów Publicznej Szkoły Podstawowej nr 3 im. Powstańców Śląskich. Uczniowie pod kierunkiem Marii Baron i Arkadiusza Suchary zaprezentowali przedstawienie o walkach powstańczych w Oleśnie wg scenariusza Michała Tkacza. Dyrektor PSP nr 3 Teresa Wiecha przekazała uczestnikom przygotowany przez „Trójkę” folder o walkach powstańczych na ziemi oleskiej.

 

Powstańczy rozdział dziejów Ziemi Oleskiej.pdf


 SERDECZNIE  ZAPRASZAMY  NA
XI CZWARTKOWE SPOTKANIE MUZEALNE

plakat XI spot. muzealne 1.pdf


kartka świateczna.pdf


Dzwony, dzwonki i dzwoneczki w Oleskim Muzeum Regionalnym w Oleśnie


7 kwietnia 2011 r. odbyło się X Czwartkowe Spotkanie Muzealne  poświęcone „Dzwonkom świata”  z bogatej kolekcji Mariana Łysakowskiego z Zielonej Góry.  Jest on nie tylko kolekcjonerem ponad 600  dzwonków i 35  janczarów, pochodzących z 55 krajów Europy, obu Ameryk, Afryki  i Australii, ale zbieraczem wszystkiego co związane jest z tematyką dzwonków. Są to zdjęcia, widokówki, limeryki,  teksty wierszy, piosenek itp. Pan Łysakowski jest podróżnikiem, pilotem wycieczek krajowych i zagranicznych, przewodnikiem turystycznym, wykładowcą  akademickim w Instytucie Turystyki i Rekreacji w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Sulechowie, entuzjastą turystyki rowerowej. Ponadto śpiewa w chórze i pisze limeryki. W 2005 r. został wpisany przez redakcję Teleexpresu do „Galerii ludzi pozytywnie zakręconych”.
Dzwony towarzyszą nam w różnych okolicznościach. Obwieszczają zwycięstwa i biją na trwogę, zwołują wiernych do świątyń, dzwonią podczas liturgii i uroczystego Te Deum, wielkanocne dzwony kończą pokutny okres Wielkiego Postu. Dzwony  towarzyszą do miejsca ostatecznego spoczynku, zawieszane u progów domostw ostrzegają przed wchodzącymi i odpędzają złe moce, zawieszane na szyi zwierząt hodowlanych nie pozwalają na zagubienie się stada. Dzwonek szkolny rozpoczyna i kończy lekcję.  W Starym Testamencie arcykapłan na dolnym kraju szaty miał zawieszone dzwonki, aby ich dźwięk ogłaszał jego wejście do Miejsca Świętego w świątyni jerozolimskiej. Na Dalekim Wschodzie dzwonki pełnią rolę amuletów. W średniowieczu zdobiły stroje błaznów, w Tyrolu wiejskie dzieci obchodziły pola uprawne z dzwoneczkami w celu zapewnienia dobrych plonów. Afrykańskie plemiona napełniają dzwon wodą, którą  wylewają na ziemię, aby w ten sposób zaklinać deszcz. Dzwonki jako przedmioty liturgiczne używane już były w VI w. Na pocz. IX w. dzwony kościelne biły już w całej Europie Zachodniej, a w Polsce po przyjęciu chrześcijaństwa od  II poł. X w. Szerokie jest spektrum funkcji użytkowych dzwonków. Są wśród nich muzyczne, kościelne, szkolne, konferencyjne, pasterskie, rowerowe, wędkarskie, sygnalizacyjne, pałacowe, hotelowe, stołowe, barowe, choinkowe, budziki, otwieracze, skarbonki, świeczniki, pozytywki, dzwonki przywiązywane do uprzęży końskiej lub sanek -janczary. Dzwonki różnią się nie tylko wielkością i dźwiękiem, ale także tworzywem z którego zostały wykonane. W kolekcji p. Łysakowskiego znajdziemy wykonane z różnych metali i stopów- brązu, mosiądzu czy stali, ceramiki- porcelany, fajansu, gliny oraz  szkła, kryształu, drewna i wikliny.  Dźwięk dzwonów jest także doznaniem metafizycznym. Terapeutyczne zastosowanie dźwięku dzwonów leczy i inspiruje. Dzwonki weszły w nurt światowej kultury poprzez swoje szerokie zastosowanie w życiu codziennym oraz obrzędach religijnych. Dzięki różnorodnym kształtom i ornamentyce stały się  prawdziwymi dziełami sztuki. W kulturze chrześcijańskiej dzwon pełnił wyjątkową rolę, bo dzwon to głos Boga. Marian Łysakowski zaprezentował historię swojego hobby, nietuzinkowego zbioru, który uczestnicy mogli podziwiać po prelekcji w budynku muzeum.  Kolekcja jest imponująca i bardzo różnorodna, a prelekcja M. Łysakowskiego była bardzo interesująca, bowiem kolekcjoner jest nie tylko pasjonatem, obieżyświatem, ale także krasomówcą i zaklinaczem dźwięku.  Dźwięki dzwonów i mis tybetańskich prezentowane podczas spotkania ukazały swoją  moc oczyszczania przestrzeni. 
Na kanwie spotkania o dzwonach zaprezentowano historię  oleskich dzwonów. Najstarszy z  kościołów Olesna  pw. Św. Michała Archanioła posiadał dzwony odlane w XVIII w., które zostały zarekwirowane podczas wojen napoleońskich w 1812 r.  Nową partię dzwonów odlano w XIX w. Zostały one podczas II wojny światowej w  1943 r. skonfiskowane na cele wojenne. Wszystkie  znalazły się na terenie Niemiec czekając na tzw. cmentarzysku dzwonów w Hamburgu na przetopienie w fabryce zbrojeniowej. Niektóre z dzwonów ocalały i zostały przekazane niemieckim parafiom.   Największy o imieniu Michał ważący 640 kg  został odlany w 1852 r. w Brzegu przez Jana Sebastiana Lehrenbasa. Na dzwonie umieszczono łaciński napis: „ PRINCEPS GLORIOSSIME MICHAEL ARCHANGELE ESTO MEMOR HIC ET UBIQUE SEMPER”- „Sławny księciu Michale Archaniele pamiętaj o nas tu i wszędzie.” Na przedniej stronie wytopiono płaskorzeźbę św. Michała z mieczem w prawicy i wagą łańcuchowa z ogniem w lewej ręce. Pod wizerunkiem Archanioła umieszczono drugi napis: „PRECARE PRO NOBIS DEUM UT NOS SUA GRATIA CONSERUET AB IGNE „-„Proś u Boga, aby nas swoją łaską zachował od ognia”. Olesno bowiem wielokrotnie się paliło. Dzwon został uszkodzony przez zawieruchę wojenną. Obecnie znajduje się w bawarskiej wiosce Thalberg/ Las Bawarski. Nagrany dźwięk dzwonu umila w Arnsbergu spotkania oleśnian.
Dzwon Augustyn odlany przez C. Loescha w Opolu w 1855 r. jest o połowę mniejszy od Michała. Jego  średnica wynosi tylko 90 cm, a smukła talia 283 cm. Waży 400 kg.  Posiada napis : „SANCTE AUGUSTINE ORA PRO NOBIS, UT IRA DEI NOBIS DESISTAT”-„Święty Augustynie módl się za nami, aby gniew boży od nas się oddalił”. Na dzwonie umieszczono płaskorzeźbę św. Augustyna patrona oleskich kanoników regularnych i NMP.  Zdjęty w 1943 r.  z dzwonnicy kościoła św. Michała  przeleżał na cmentarzysku dzwonów w Hamburgu. W 1952 r. Kuria Biskupia w Münster przekazała dzwon  parafii w Bienen w powiecie Rees nad Renem.
O trzecim z dzwonów opowiedział  Maksymilian Antkowiak, który z bratem Mateuszem przywiózł go do Olesna. Dzwon został zaprezentowany podczas spotkania muzealnego.  Nazywa się Maria Panna i trafił po wojnie do parafii św. Konrada w Lübeck.  Dzwon odlany w 1729 r. we Wrocławiu przez Jana Jakoba Rumfferta waży 90 kg. Został ozdobiony  napisem „Ku czci i chwale Chrystusa w godzinie śmierci, błogosławionej patronki Marii Panny, św. Wacława tryumfującego i ku pocieszeniu w godzinie śmierci. Wacław i Maria Mischnik civis”. Na dzwonie umieszczono płaskorzeźbę Chrystusa na krzyżu, obok którego po lewej stronie przedstawiono św. Wacława jako  opancerzonego  jeźdźca ze sztandarem, po prawej stronie NMP w aureoli słońca i księżycem u stóp. Był on dzwonem pogrzebowym. Staraniem m.in. p. dr Adelheid Glauer, Mateusza i Maksymiliana Antkowiaków oleski dzwon wrócił do domu i jest przechowywany w kaplicy starego szpitala. 18 04.2010 r. został uroczyście przekazany delegacji z Olesna.
 Najstarszy z dzwonów w kościele św. Anny pochodzi z  1606 r.  Odlany został w ludwisarni Ercharda Schermbeina we Wrocławiu z fundacji  Melchiora Ledermana i Marcina Chmielika. Donosi o tym napis umieszczony na dzwonie: „MELCHIOR LEDERAMN MARTIN CHMIELIK KOSSCIELNI ANNO 1606 ERHARD SCHERMBEIN GOS MICH IN BRESALU”. W 1902 r. na sygnaturce zawieszono mały dzwon o średnicy 30,3 cm i obwodzie kielicha 95,5 cm.  W 1957 r. odlano nowy dzwon o średnicy 58 cm, obwodzie 180 cm, ważący 220 kg. Na dzwonie widnieje napis: STA: ANNA ORA PRO NOBIS A 1957 D”.
Kościół parafialny Bożego Ciała utracił dzwony, odlane w 1916 r.  we wrocławskiej ludwisarni,   skonfiskowane podczas II wojny światowej na cele militarne.   Dzwony z 1927 r. z ludwisarni w Apolda w Turyngii podzieliły los poprzednich. Kościół otrzymał w 1992 r. trzy nowe dzwony z inicjatywy ówczesnego  proboszcza Zbigniewa Donarskiego. Nadano im imiona oleskich kościołów - Św. Michał, Św. Anna  i  Boże Ciało. Zostały odlane w ludwisarni braci Felczyńskich w Taciszowie koło Gliwic.
Kościół Ewangelicki pw. Krzyża Chrystusowego wybudowany w 1853 r.  otrzymał dzwony z fundacji króla pruskiego Fryderyka Wilhelma IV, który podarował oleskiej gminie luterańskiej na ten cel 900 talarów, za co osobiście podziękował mu w Berlinie oleski pastor Leopold Polsko.
Kolekcję dzwonków można obejrzeć w oleskim muzeum do połowy czerwca. Zapraszamy.
Ewa Cichoń


 SERDECZNIE  ZAPRASZAMY  NA
X CZWARTKOWE SPOTKANIE MUZEALNE
I  OTWARCIE  WYSTAWY

plakat dzwonki świata.pdf


Wizyta znamienitych profesorów w Oleśnie

W dniu 05 marca 2011 r. Olesno odwiedzili wyjątkowi goście – prof .  Józef Stasiński i prof. Zenon Błądek. Przybyli do naszego miasta w związku z przygotowaniami IV Krajowej Konferencji Samorządy dla Jana Pawła II, która odbędzie się w Oleśnie w dniach od 14 do 16 września br. Profesorom towarzyszył Prezes Stowarzyszenia Pamięć Jana Pawła II Ryszard Zawadowski, członek stowarzyszenia  Jerzy Janicki oraz Tadeusz Zamłyński, Grzegorz Polak, Ewa Cichoń. Goście byli zafascynowani historią Olesna, z którą zapoznali się w Oleskim Muzeum Regionalnym oraz  pięknem zabytków, szczególnie drewnianymi kościołami św. Anny i św. Rocha.  Uznanie z ust tak wysokiej klasy specjalistów jest nobilitacją dla naszego miasta.
Prof. Józef Stasiński jest mistrzem sztuki medalierskiej w Polsce. Był  wykładowcą  w Instytucie Architektury i Planowania Przestrzennego w Poznaniu. Prof. Stasiński wykonał ponad trzydzieści rzeźb, wśród których znalazły się znane i cenione dzieła: Pomnik kardynała Augusta Hlonda, Droga Krzyżowa, Ołtarz Chrystusa w katedrze poznańskiej, Pomnik ofiar faszyzmu w Chełmnie nad Nerem, Droga Krzyżowa w kościele św. Anny w Hamburgu. Wykonał ponad tysiąc osiemset medali, m.in. Polska walcząca na frontach II wojny światowej, 14 medali z cyklu W trzechsetną rocznicę wygaśnięcia rodu Piastów Śląskich. Medale te, pełne ekspresji,  wyróżnia  miękki modelunek fakturowy, wiele inskrypcji, odejście od tradycyjnej regularnej i symetrycznej formy. Najwięcej medali prof. Stasiński poświęcił Janowi Pawłowi II. Jest to zbiór dokumentujący nie tylko osobę i działania papieża Polaka, ale także wydarzenia związane z życiem Kościoła w kraju i na świecie. Medale te upamiętniają zarówno Jubileusze papieża Jana Pawła II, jak również pielgrzymki Ojca Świętego do  Ojczyzny. Medale wykonane w brązie, srebrze, patynowane są sygnowane monogramem ST. Co  roku profesor wydawał kolejny  papieski medal, o czym donosił  w liście do Ojca Świętego: „Z pietyzmu do Waszej Świątobliwości wydaję co roku medal upamiętniający kolejny rok pontyfikatu Waszej Świątobliwości”. Wiele medali wykonał profesor na zamówienie kurii biskupich, parafii  i indywidualnych  zleceniodawców.  Twórczość prof. Stasińskiego wielokrotnie była prezentowana na wystawach w różnych miastach Polski. Otrzymał on wiele nagród, wśród nich: nagrodę Miasta Poznania, Ministra Kultury i Sztuki, Ministra Obrony Narodowej, wojewody poznańskiego, został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Medalem Wojewody Poznańskiego Ad perpetuam rei memoriam, orderem papieskim Wielki Krzyż Świętego Sylwestra Papieża z Gwiazdą, statuetką Złotego Hipolita przyznaną  mu przez  Towarzystwo im. Hipolita Cegielskiego. Podczas konferencji poświęconej pamięci Jana Pawła II w Oleśnie będzie można podziwiać medale profesora Józefa Stasińskiego, który jest honorowym członkiem Stowarzyszenia Pamięć Jana Pawła II.  
 Członkiem tego stowarzyszenia jest także profesor Zenon Błądek,  wybitny architekt i  wykładowca, pracujący w Wyższej Szkole Hotelarstwa i na Wydziale Architektury Politechniki Poznańskiej.  Jest wybitnym krajowym specjalistą w zakresie obiektów hotelowych i rekreacyjnych, autorem wielu publikacji i podręczników, współtwórcą kategoryzacji obiektów hotelowych w Polsce, działaczem Zrzeszenia Hoteli Polskich, wieloletnim pracownikiem sieci hoteli „ORBIS”. Prof. Błądek przewodniczył Społecznemu Komitetowi Budowy Pomnika Ojca Świętego we Lwowie (autorem pomnika był prof. Stasiński). Prof. Błądek to także autor odbudowy kompleksu Wyższego Seminarium Duchownego we Lwowie.   Od 30 lat jest zaangażowany w budowę kościoła św. Józefa w Poznaniu Puszczykowie. Został uhonorowany Orderem  św. Grzegorza Wielkiego. Order ten, czyli Ordo Sanctus Gregorius Magnus jest  wysokim, czwartym w hierarchii, odznaczeniem papieskim, przyznawanym za szczególne zasługi dla Kościoła. Kawalerowi orderu przysługuje prawo do noszenia specjalnego stroju, wstęgi, kapelusza i szpady. Nazwa orderu związana jest z osobą papieża Grzegorza I Wielkiego (590-604). Ustanowiony został w 1831 r. przez papieża  Grzegorza XVI.

Ewa Cichoń


Nowa wystawa w Muzeum

21.02.2011 r. o godz. 17:00 w budynku Oleskiego Muzeum Regionalnego odbyło się otwarcie  kolejnej wystawy okresowej „Nowości muzealnego magazynu”, na której zaprezentowane zostały eksponaty,  pozyskane przez Muzeum  w ostatnich  latach. Zarówno te, które przynoszą ludzie pragnący ocalić od zapomnienia nawet najmniejsze okruchy  naszego wspólnego dziedzictwa,  jak  i  te, które pozyskaliśmy drogą zakupu. Lwia część zbiorów została zgromadzona w latach 2005-2010 i  dotyczy Olesna i najbliższej okolicy.   Wśród wystawionych eksponatów   na szczególna uwagę zasługują:  wyciąg notarialny z 1901 r. dotyczący podziałów majątkowych z pieczęcią i podpisem  radcy prawnego Steinitza z Olesna, dokument z 1874 r. dotyczący sprawy sądowej, świadectwo ukończenia  w 1908 r. Kupieckiej Szkoły Dokształcającej w Oleśnie, świadectwo z 1905 r. ukończenia Seminaryjnej Szkoły Ćwiczeń w Oleśnie, świadectwo odbycia praktyki w 1909 r. w sklepie odzieżowym Józefa Czellnika, którego sklep mieścił się w kamienicy przy północnej pierzei Rynku 
(obecnie znajduje się w tym miejscu sklep ”Andrea”),  poświadczenie obywatelstwa polskiego powstańca Feliksa Stróżyka wydane w  Lublińcu w  1923 r.,   polska ulotka propagandowa z okresu plebiscytu na Górnym Śląsku,  krzyż na śląskiej wstędze waleczności i zasługi  -order wojskowy ustanowiony w 1921 r. dla powstańców śląskich,  upoważnienie do  noszenia krzyża powstańczego przez  Feliksa Stróżyka,  zaświadczenie o braniu udziału w  III powstaniu   śląskim w I. Baonie Oleskim z 1921 r., zaświadczenie o braniu udziału w III powstaniu śląskim wydane w Oleśnie 1969 r., książeczka napisana przez Jerzego  Ziętka,  „Powstańczy szlak” wydana w 1946, kalendarz z 1937 r., fragment broni palnej z  XVII w.  znalezionej w pobliżu grobów żołnierzy szwedzkich w Brońcu, wybór czytanek dla kl. III i IV z 1945 r., podręcznik niemieckości na polskim Górnym Śląsku-przepisy dla mniejszości narodowych wydany w Katowicach 1922,  kwestionariusz potwierdzający aryjskie pochodzenie wydany w  Oleśnie w  1943 r., nekrolog pomocnika kancelarii sądowej w Oleśnie z 1910 r., kopia z księgi aktów notarialnych  notariusza częstochowskiego Biernackiego z 1903 r. sporządzona w  j. rosyjskim, rozporządzenie opolskiej rejencji królewskiej z 1858 r. w sprawie podatków gminnych wydane w Oleśnie (  dokument dwujęzyczny),  legitymacja Związku Polaków w Niemczech  z 1939 r., zezwolenie na ożenek żołnierza Pruskiego Regimentu Muszkieterów pochodzącego z Olesna z 1796 r., deklaracja zawarcia związku małżeńskiego –zapis kościelny z 1762 r. w Gorzowie Śląskim, pismo z  1942 r. komendantury obozu koncentracyjnego Buchenwald do Anny Pielok zawiadamiający o śmierci Jana Pieloka, list Jana Pieloka do żony Anny z Buchenwaldu wysłany w 1942 r., akt urodzenia wydany w Oleśnie w  1938 r., prawo jazdy wydane w Oleśnie  w 1938 r.,  legitymacja członka Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Oleskiej, tymczasowe zaświadczenie narodowości polskiej wydane w Oleśnie 1945 r.  z pieczęcią i podpisem pierwszego powojennego starosty Ludwika Affy, notatka o wyjeździe z Olesna  17 .01.1945r. przed frontem radzieckim sporządzona na    zaświadczeniu o szczepieniu, wiza do przekraczania granicy polsko-niemieckiej z 1922 r.,  karta cyrkulacyjna do przekraczania granicy polsko-niemieckiej z 1927 r., podręcznik do historii z 1931 r., książka „Święta królowa na polskim tronie” wydana w  Krakowie w  1910 r., modlitewniki z pocz. XX w., rękopiśmienne  teksty homilii przygotowane przed II wojną światową przez ks. Antoniego Kaleję, który  po święceniach kapłańskich w 1933 r.  został mianowany wikariuszem w Oleśnie (od 1938 r. był proboszczem parafii Wysoka, od 1969-1983 r. proboszczem parafii w Oleśnie),zdjęcia  Ewy Fladeckiej z generałem Józefem Hallerem , Anną i Janem Rydlem z pobytu w Londynie w 1959 r.,  zdjęcia przedstawiające nabożeństwo maryjne w kościele Bożego Ciała w 1934 r.,  procesji Bożego Ciała  z pocz. lat 70.XX w. na którym uwiecznieni zostali wikarzy Piotr Gołąbek, Paweł Stotko, Filip Wolnik, ministranci - przyszli księża: Helmut Eckert i Gerard Zug,  zdjęcie ołtarza polowego podczas uroczystości   Bożego  Ciała w Oleśnie 1963 r.,  peregrynacji obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej w Oleśnie w  1966 r. z proboszczem Gustawem  Łysikiem, zdjęcia  rynku oleskiego na  pocztówce z  1920 r., rodziców urodzonej w Oleśnie Żydówki Miriam Alon-Roth - Ernsta Rotha-tłumacza literatury angielskiej i Erny z domu Kochmann,   bogatego kupca żydowskiego Ludwika Kochmanna, właściciela fabryki wody mineralnej i likierów, z żoną Marie z domu Baginsky przed sklepem  przy ówczesnej  Oppelnerstr/Armii Krajowej,   mistrza piekarskiego  Paula Kussmana przed piekarnią  przy ówczesnej Oppelnerstr./ Armii Krajowej,  Wielkiego  Przedmieścia  z kamienicą piekarza Karola  Klosika i synagogą, wnętrza oleskiej synagogi wybudowanej w latach 1888/89,  statku pasażerskiego w Trieście z rodziną Roth, która wyjechała z Olesna do Izraela w 1935 r., grobu Ludwika Kochmanna na oleskim kirkucie, zdjęcia rodziny Pallhonów, Augusta Pallhona w mundurze żołnierza niemieckiego w czasie I wojny światowej,  zdjęcia dziadków p. Teresy Maciejok- państwa Borek  przy torach kolejowych w Oleśnie, oleskiego proboszcza  ( w l. 1916-1945) Pawła Foika, wikarego Antoniego Kaleję, wikarego    Hugo Jendrzejczyka odprawiającego  pasterkę w 1944 r. w kościele parafialnym w Oleśnie, zdjęcia strojów ludowych z oleskiego, zdjęcie z zakładu fotograficznego Rudolfa Kessela, medal z popiersiem J. Piłsudskiego z okresu międzywojennego, medal z wybity z okazji jubileuszu 300-lecia kościoła św. Rocha w Grodzisku wydany przez Jana Piecha, banknoty niemieckie i polskie z okresu międzywojennego, banknot 50 zł emitowany przez muzeum w Oleśnie, banknoty zastępcze -Notgeldy wydane w Kluczborku po I wojnie światowej, mapa okręgu  oleskiego wydana w Paryżu 1758 r., talerzyk z motywem kościoła Bożego Ciała z okresu międzywojennego, przedwojenne wieszaki z oleskich sklepów Czellnika, Kulessy, Pallhona i Böhma,  łyżka do butów z napisem „Schuhhaus Peter Jurczyk”- szewca, którego sklep znajdował się przy Rynku w Oleśnie,  pamiątka I Komunii św. z Olesna z 1926 r., książki chirurgiczne należące do doktora Schostocka, słownik angielsko-niemiecki z 1910 r., „Najlepsze kompozycje na świecie” wydane w Nowym Yorku w 1900 r., aparat fotograficzny „Altuka” z lat 50. XX w, „Koreks ”-puszka do wywoływania klisz-element wyposażenia ciemni fotograficznej, lampa do naświetlania, płyty panchromatyczne-rodzaj kliszy- poprzednik błony fotograficznej, blaszki przy pomocy, których wkłada się płyty panchromatyczne do aparatu fotograficznego, „Krokus”- powiększalnik- przyrząd optyczny służący do rzutowania obrazu na materiał światłoczuły w celu otrzymania odbitki, „Prawda”- gazeta polska wydawana w Oleśnie w l. 1911-1913, , „Dziennik Górnośląski” z 1921 r., dyplom uznania Cechu Rzemiosł Różnych dla oleskiego piekarza     Karola         Klosika z 1968 r.,  sztandar, kroniki  i legitymacje ZBOWiD, stroje ludowe, obrazy Augustyna Szpora ukazujące  Olesno pod koniec lat 40. XX w., pantalony damskie z pocz. XX w., radio „Pionier”, sebuwacz -przyrząd do zdejmowania butów, zydel szewski, oleodruki ludowe, pralnica, tara porcelanowa, porcelana z manufaktury „Porcelanfabrik Mitterteich Bawaria w l. 1931-1945, 43 tomy „Dzieł wszystkich’  Oskara Kolberga. Otrzymaliśmy także pamiątki z Peru i Madagaskaru.
Dziękujemy darczyńcom, którzy przekazali naszej placówce eksponaty: Konradowi  Hanischowi- pierwszemu  dyrektorowi  muzeum w Oleśnie, Pawłowi Wieczorkowi, Józefowi i Róży Hęcińskim,  Siostrze  Ingeborg Müllenbach,  dr Adelheid Glauer, Piotrowi  Górokowi, Elżbiecie  Lesik,   Ewie  Fladeckiej, Marii  Cichoń, Ewie  Olejniczak, Teresie Maciejok, Adelajdzie  Joszko, Zuzannie  Wartenberg, Kamilowi  Wengel, Bogdanowi  Parkitnemu,  Janowi  Kwakiewiczowi,   Janowi  i Marcie Respondkom,  rodzinie  Skowronek, Bogusławie  Szychowskiej,  Janowi Malińskiemu, ks. Lucjanowi Gembczykowi, Ernestowi Hoberowi, Marii Sigmund, Powiatowemu  Urzędowi  Pracy,   Edwardowi  Włóczykowi,  Wiktorowi Ratajowi.     Wystawę będzie można  oglądać do końca marca  br.   Zapraszamy.   


Ewa Cichoń.      

                                   


Serdecznie zapraszamy na wystawę

"Nowości muzealnego magazynu"

plakat nowości muzealnego magazynu.pdf


Olesno w 1945 r. tematem IX Czwartkowego Spotkania Muzealnego

27 stycznia 2011 r. odbyło się  IX Czwartkowe Spotkanie Muzealne poświecone 66 rocznicy wkroczenia do Olesna Armii Czerwonej.  W pamiętnym styczniu 1945 r. nastały dni, w których umierało nasze miasto… Wobec zbliżającego się frontu radzieckiego dwie prowincje śląskie – Górny i Dolny Śląsk – znalazły się w bezpośrednim zagrożeniu  po 19 stycznia 1945 r. Mieszkańcy Olesna, w którym utworzono batalion Volkssturmu,  na wieść o zbliżających się wojskach sowieckich zaczęli opuszczać swoje miasto. Część oleśnian uciekła do  okolicznych wiosek. Inni podążyli w kierunku zachodnim.   16 stycznia miasto opuścili proboszcz Paweł  Foik i pastor Gotthard Halm. W następnym dniu, 17 stycznia, wycofali  się z Olesna żołnierze z 68 i 712 Dywizji Piechoty i niedobitki 246 Pułku Piechoty z  4 Armii Pancernej. Oddziały te w dniach 18 i 19 stycznia 1945 r. zaminowały drogi i wysadziły wiadukty kolejowe na trasie Kluczbork-Lubliniec. 
  Z Górnego Śląska wyjazd koleją możliwy był tylko przez kilka dni. Po opanowaniu Brzegu przez Rosjan przerwano połączenia kolejowe. Szacunkowo  podaje się liczbę 1,6 miliona ewakuowanych z 4,7 milionów mieszkańców. Ewakuacja została nie tylko za późno ogłoszona, ale i źle zaplanowana. Drogami ciągnęły nieprzebrane sznury chłopskich wozów zaprzężonych w konie lub krowy, obok ręcznych wózków czy saneczek z tobołkami, straszliwy był widok wyniszczonych i zmarniałych ludzi, którzy ze swoim mieniem musieli opuścić ziemie ojców. Ostra zima,  zamarzające dzieci, niepewność jutra, strach, bombardowania... Dobitnie oddają  ten exodus ludności Górnego Śląska słowa pewnego kapłana: „Jakże straszny nastał Sąd Boży nad narodem, którego rząd odrzucił Boga i jego prawa”.
Oddziały prawego  skrzydła I Frontu Ukraińskiego zaczęły przekraczać granicę Śląska 19 stycznia 1945 r. Oddziały 5 Armii Pancernej Gwardii wojsk I Frontu Ukraińskiego zajęły ziemię  oleską. Wojsko sowieckie pozostało w niemiłej pamięci wielu mieszkańców tych ziem ze względu na sposób traktowania ludności cywilnej: mordy, grabieże, nagminne  gwałty na kobietach, podpalenia. Zdobywany  w walce z Niemcami obszar Górnego Śląska Armia Czerwona traktowała jako integralną część hitlerowskiej Rzeszy, a zastaną ludność  jako Niemców.  Tymi poczynaniami niepowetowaną krzywdę uczyniono rodzinom niegdyś aktywnie uczestniczącym w agitacji propolskiej. Internowano mężczyzn w wieku od 17 do 50 lat, deportując ich do obozów pracy w głąb  ZSRR. 
Nie o takim wyzwoleniu marzyli działacze  plebiscytowi i powstańcy  mieszkający na  Górnym  Śląsku. Po przejściu frontu szczególnie dawały się we znaki rabunki szabrowników  zza przedwojennej granicy, którzy  zabierali  wszystko – od inwentarza żywego po narzędzia rolnicze. Przepadał dorobek pokoleniowy. Kradzieży dokonywali także miejscowi. Obowiązywała nienawiść do Niemców, której symbolem była odezwa Ilji Erenburga „Zabij” z wezwaniem: „Dzień, w którym nie zabiłeś przynajmniej jednego Niemca jest dniem straconym”. Historycy od dłuższego czasu usiłują odpowiedzieć na pytanie, czy Sowieci mordowali na rozkaz, czy też ich działania były spontaniczne. Ustalono, że wprawdzie formalnego rozkazu nie wydano, ale  część kadry oficerskiej przymykała oko na tego typu działania. .  Niektórzy z tych, którym udało się ocaleć, wspominają, że byli też dobrzy czerwonoarmiści. Dzielili się ze Ślązakami żywnością, bronili kobiet przed gwałtami ze strony pobratymców i przed szabrownikami..
 Bezwzględna była walka komunistycznej administracji  z tym co niemieckie, totalny zakaz mowy, karanie za  posiadanie literatury w j. niemieckim, konfiskata i palenie na stosach niemieckich książek, celowe niszczenie pamiątek rodzinnych, dewastacja  grobów z niemieckimi inskrypcjami, pomników ofiar I wojny. Trzeba jednak uświadomić sobie, że te poczynania były reakcją  na eliminowanie polskich napisów przez nazistów pod koniec lat 30. XX i formą zemsty  ofiar wieloletniej okupacji hitlerowskiej. To, co działo się tutaj w 1945 r. i w kolejnych latach,  było skutkiem doznanych okrucieństw ze strony hitlerowskich Niemiec. Wszystkich  mieszkańców  Górnego Śląska poddano procesowi weryfikacji narodowościowej.  Przywódcy wielkiej trójki na konferencji poczdamskiej 2 sierpnia 1945 r. zadecydowali o przesiedleniu ludności niemieckiej i uznawanej za niemiecką. W imię „nowego ładu” w latach 1946-1948  przystąpiono do akcji przesiedlenia za granicę zachodnią  osób uznanych za Niemców. Miała także wtedy miejsce okresowa  odyseja  repatriacyjna.  Obie akcje krzywdziły setki tysięcy ludzi oderwanych brutalnie od stron rodzinnych, swoich obyczajów, domów, mogił. Poszkodowanymi  byli zarówno wypędzeni Niemcy,  jak i  przesiedleni  z kresów  wschodnich Polacy przybyli na Śląsk.  Spustoszeń w psychice  tych ludzi nie jesteśmy w stanie zrozumieć ani nie sposób ich zmierzyć. Warto podkreślić, że wśród kierowanych do wyjazdu w głąb Niemiec byli także Ślązacy pielęgnujący polską świadomość narodową, bowiem w komisjach repolonizacyjnych zasiadali najczęściej przybysze z Polski centralnej nie mający orientacji w narodowościowej mapie regionu. Wiosną 1945 r. stopniowo powracali styczniowi   uciekinierzy,  tzw. “flichtlingi” – głównie kobiety i dzieci. Tymczasem domy niektórych z nich  były albo zniszczone, albo zasiedlone przez innych tułaczy – ludność zabużańską i osadników z Polski centralnej. Często  ciężko doświadczeni, bez środków do życia musieli stawić czoło wielu nowym wyzwaniom – trwającej „rewolucji” narodowościowej i społecznej. Zakaz przebywania na tym terenie osobom narodowości niemieckiej,  weryfikacja oraz przybycie licznej ludności napływowej z najliczniejszą grupą repatriantów doprowadziło do  zderzenia poziomów cywilizacyjnych i kulturowych rdzennej ludności śląskiej i nowo przybyłych. Efektem tego była dyskryminacja pierwszej grupy, która  po doświadczeniach utraty swojej małej ojczyzny  bardzo wolno adaptowała się do nowych, powojennych warunków. Rok 1945 był rokiem zwrotnym w dziejach tej ziemi, końcem  znajdującego  się w granicach niemieckich Rosenberg, a początkiem polskiego Olesna.
 O tym, jak wyglądało „wyzwolenie” Olesna  można dowiedzieć się z zachowanych zapisków ks. Hugona Jendrzejczyka, który pozostał w mieście, służył  pomocą mieszkańcom,   zwoził ciała pomordowanych i grzebał  je w zbiorowych mogiłach. Jego spisane wspomnienia są cennym źródłem wiedzy o tych tragicznych dniach.  Pamiętnik ks. Jendrzejczyka zainspirował nauczyciela historii w Zespole Szkół Zawodowych Andrzeja Sudera i jego uczniów do  opracowania  materiału na temat tego dramatycznego dla naszego miasta okresu. W czasie czwartkowego spotkania muzealnego A. Suder wygłosił bardzo interesujący wykład,  posiłkując się pokazem multimedialnym. Zebrane przez prelegenta informacje wymagały żmudnej i czasochłonnej pracy. Literatury na ten temat jest niewiele. Wystąpienie swoje A. Suder oparł na spisanych i nagranych relacjach, wspomnieniach świadków tamtych dni.  Pożądanym byłoby opublikowanie tego interesującego referatu. Uczniowie ZSZ w Oleśnie: Michał Zieliński, Łukasz Wieczorek, Martin Reinert  pod kierunkiem swojego nauczyciela  Andrzeja Sudera przygotowali film dokumentujący pamiętny styczeń 1945 r. w Oleśnie. Kopie filmu przekazano Muzeum w Oleśnie.  Na spotkanie przybyło bardzo wielu zainteresowanych tematem, toteż odbyło się ono w dużej  sali MDK wypełnionej po brzegi. Zaproszenie przyjęli między innymi:  Burmistrz Olesna Sylwester Lewicki,  przedstawiciele Rady Miejskiej: Gabriela Jokiel, Krzysztof Baron, Sekretarz Gminy Bożena Matusiak,   prałat Zbigniew Donarski, Naczelnik Wydziału Edukacji przy Starostwie Powiatowym  Renata Płaczek-Zielonka, dyrektor Oleskiej Biblioteki Publicznej Halina Szklanna,   dyrektor MDK Ernest  Hober, były przewodniczący TSKN Bernhard Smolarek, inspektor Sanepidu Jolanta Bala, dyrektor ZSZ Horst Chwałek, dyrektor PG nr 1 Janusz Wojczyszyn, dyrektor ZSD Jerzy Jeziorowski, przewodnicząca Związku Emerytów i Rencistów Krystyna Polak, komendantka szczepu ”Feniks”  ZHP phm. Ewa Bebłot,  przedstawiciele lokalnych mediów.


Ewa Cichoń



Serdecznie zapraszamy  na
IX Czwartkowe Spotkanie Muzealne
TEMAT SPOTKANIA:

Dni, w których umierało miasto – Olesno 1945 r.

W PROGRAMIE:
- prelekcja Andrzeja Sudera
- pokaz filmu przygotowanego przez uczniów
ZSZ w Oleśnie

DATA SPOTKANIA: 27 stycznia 2011 r., godz. 17.00

MIEJSCE SPOTKANIA: mała sala Miejskiego Domu
Kultury w Oleśnie

plakat IX spot.muz..pdf


kartka świąteczna 2010.pdf


 „Oleskie Anioły” w Muzeum
15-lecie Warsztatu Terapii Zajęciowej w Oleśnie

Przepyszna, bogata, przeobfita w ozdoby, wręcz barokowa wystawa „Oleskie Anioły” w Oleskim Muzeum Regionalnym jest pokłosiem prac uczestników i  instruktorów Warsztatu Terapii Zajęciowej w Oleśnie. Jej tematyka i oprawa ma nam przypominać o zbliżających się świętach, w których to właśnie aniołowie byli zwiastunami Dobrej Nowiny o narodzinach Dziecięcia. Wystawa jest imponująca, tak pod względem ilości, precyzji wykonania, jak i różnorodności prezentowanych aniołów. Stała się niezmiernie wyrazistym akcentem jubileuszu 15-lecia Warsztatu Terapii Zajęciowej, który swoją działalność prowadzi od 1 stycznia 1995 r. Pierwszym kierownikiem placówki była p. Czesława Sulnicka,  po niej funkcję tę pełnił do 2000 r.  p.  Kazimierz Sosnowski.  Kolejnym kierownikiem  został Andrzej Brocki. Od 1 grudnia 2004 r. kieruje placówką  p.  Ewa Janiszewska – Dandyk. W ramach Warsztatu funkcjonuje wiele pracowni. To tam pod okiem instruktorów powstają przepiękne wytwory ludzkiego kunsztu, talentu i wyobraźni. To tam uczestnicy  doskonalą sprawność manualną, rozwijają precyzję,  pomysłowość, wrażliwość  estetyczną czy  myślenie przestrzenne. W pracowni  dziewiarskiej  pod kierunkiem p. Janiny Ofierskiej   uczestnicy pobierają  naukę haftu, na  krosnach  pionowych  i poziomych  wykonują  dywaniki, kilimy oraz gobeliny. W krawieckiej pod kierunkiem p.  Reginy Kisiel uczą się  szycia ręcznego i na maszynie.  W  introligatorskiej  i rękodzieła artystycznego  pod nadzorem p. Doroty Pluty i  Sylwii Dryndy  oklejają, składają, ozdabiają  zakładki do książek, wykonują kotyliony, ozdobne koperty i kartki okolicznościowe, kompozycje florystyczno-dekoracyjne,  pakują prezenty, wycinają różne elementy, jak serwetki czy  gwiazdki. W  plastycznej po kierunkiem p.  Alicji Mazur uczą się wykorzystywania  różnych  technik plastycznych- rysunku, malowania farbami, wyklejania, collage aż po malowanie na szkle.  Tworzą płaskie  kompozycje, maski karnawałowe, ozdoby choinkowe, kartki okolicznościowe połączone z wycinanką, grafiką, rysunkiem, kompozycje z suchych liści,  pisanki. W pracowni ceramicznej pod opieką  p.  Haliny Mielczarek wyczarowują prace z gliny, modeliny, masy solnej oraz odlewów gipsowych. Pracownia jest wyposażona w piec ceramiczny do wypalania.  Po wypaleniu wytwory wymagają drobnej obróbki w postaci wyszlifowania papierem ściernym chropowatych powierzchni, pomalowania bądź też podklejenia odpowiedniego materiału jako podstawki. Powstają w ten sposób kubki, misy, wazony, doniczki, świeczniki, popielniczki, gwiazdki, księżyce, aniołki, baranki oraz wiele innych rzeczy. W pracowni  kulinarnej p.  Maria Famuła pomaga uczestnikom w prowadzeniu gospodarstwa domowego rozwijając umiejętności kulinarne przy  przyrządzaniu prostych potraw, zup, sałatek, deserów czy  ciast. Poza codzienną obsługą stołówki w WTZ, co wiąże się z przygotowywaniem posiłków, nakrywaniem do stołu i myciem naczyń, uczą się również zasad savoir –vivre. W pracowni stolarskiej  pod okiem p. Maurycego  Kawy  trwa nauka  cięcia  drewna, płyt wiórowych  pod odpowiednim kątem, nabywania  umiejętności łączenia drewna z drewnem oraz z innymi materiałami przy pomocy różnych technik. Powstają tam różne proste ozdoby z drewna, a także obrazy z płaskich elementów wyciętych ze sklejki. Wytworem tej pracy są także różne zabawki, jak np. lajkoniki, kwiatki, kury i kaczki, lalki z ruchomymi kończynami, domki dla lalek, samoloty, czy klocki nakładane na trzon. Podczas tych zajęć uczestnicy wykonują również przedmioty użytkowe np. skrzynki na narzędzia, kwietniki, świeczniki, domki czy karmniki dla ptaków, a także ramki do obrazów stworzonych w pracowni plastycznej, dziewiarskiej i krawieckiej. Pracownia informatyczna  prowadzona przez p. Dawida Dudka  służy do nauki  podstaw obsługi komputera, programów i urządzeń peryferyjnych. W pracowni pedagogicznej  uczestnicy oddają się ćwiczeniom w pisaniu i czytaniu ze zrozumieniem,  ćwiczeniom  w liczeniu, doskonaleniu form wypowiedzi.  W pracowni  psychologicznej odbywają się cotygodniowe spotkania  z psychologiem, które przybierają  formę grupową, rzadziej indywidualną. W ramach tych spotkań uczestnicy dzielą się swoimi wrażeniami, opowiadają o sytuacjach, które sprawiają im najwięcej trudności, dyskutują na różne tematy dotyczące życia codziennego. Pracownia  pielęgniarska pod nadzorem p. Edyty Kowolik prowadzi  zajęcia w formie wykładowo – poglądowej, z zakresu higieny osobistej i zdrowia. W pracowni  rehabilitacyjnej   pod nadzorem p. Tomasza Dziób uczestnicy WTZ mają  możliwość poddania się różnym zabiegom  rehabilitacyjnym. Tak bogata oferta stwarza możliwości uczestniczenia  w rehabilitacji społecznej i zawodowej. Uczestnicy oleskiego WTZ  dają nam to, co mają najlepsze. Wytwory tej pracy  są później prezentowane na różnego rodzaju pokazach, kiermaszach, aukcjach  wyrobów WTZ, cieszących się  dużym zainteresowaniem. Zadziwiają pomysłowością  i estetyką wykonania. Odzwierciedlają nastroje i przeżycia podopiecznych, a także fachowość opiekunów.  Takie właśnie są „Oleskie Anioły”, wiszące  na ścianach, stojące na postumentach. Strzegą i przypominają o sferze sacrum wtapiającej się dzięki nim w nasze ludzkie profanum.  Ta wielobarwna  mozaika anielskich  bytów na tej wystawie  jest  swoistą  kartką  świąteczną oleskiego WTZ  dla swojego miasta. Z okazji jubileuszu 15-lecia życzymy kierownictwu, kadrze pracowniczej, uczestnikom warsztatów i ich rodzinom zdrowia, pomyślności i dalszego twórczego rozwoju, aby Olesno mogło dalej  szczycić się ich osiągnięciami. 

Wystawę można oglądać do końca stycznia 2011 r. w godzinach otwarcia muzeum w Oleśnie.

Poniedziałek, czwartek i piątek – od 9:00 do 14:00

Wtorek od 9:00 do 15:00

Środa  od 9:00 do 17:00

Druga niedziela miesiąca od 13: 00 do  17:00

Ewa Cichoń

 


Najpiękniejsza szopka ziemi oleskiej tematem 
VIII Czwartkowego  Spotkania Muzealnego


W adwentowym okresie oczekiwania na najpiękniejsze święta  Bożego Narodzenia kolejne VIII Czwartkowe Spotkanie Muzealne w dniu 9 grudnia 2010 r.  poświęcone było historii niemal  stuletniej stajenki w Borkach Wielkich - najsłynniejszej  szopki  w Oleskiem. Dzieje  tej gigantycznej stajenki, wystawianej od 1911 r. w kościele franciszkańskim w Borkach Wielkich, przedstawił p. Hubert Imiołczyk, mieszkaniec tej najstarszej oleskiej miejscowości, wzmiankowanej już pod rokiem 1193.  Jest on pasjonatem historii Borek Wielkich, prezentującym na łamach prasy,  (w „Roczniku Powiatu Oleskiego,”) oraz  podczas spotkania z historią  lokalną  losy tej osobliwej boreckiej szopki, której od   1992 r. jest jej projektantem i kierującym  jej budową.  Tej stajence  poświęciliśmy  wystawę w naszym regionalnym muzeum na przełomie lat 2005/2006, do której zdjęcia i tekst przygotował  Hubert Imiołczyk. Prelegent publikował w prasie  interesujące historie kapliczek i krzyży  przydrożnych w Borkach Wielkich, Małych, w Kucobach, w „Roczniku Powiatu Oleskiego” dzieje boreckiej straży pożarnej, która wydała serię widokówek  świątecznych z motywami miejscowej szopki. 
Szopka, stajenka, na Śląsku zwana betlejką jest bardzo wyrazistym symbolem, atrybutem Świąt Bożego Narodzenia. Najczęściej  przybiera formę makiety przedstawiającej szopkę, stajnię, szałas,  jaskinię czy  grotę. Powstają  wielkie i miniaturowe, proste i misternie wykonane,  także żywe szopki, w  których zamiast figur owiec i bydła występują  prawdziwe  zwierzęta. Ale w każdej z nich znajduje się Dzieciątko Jezus, Maryja, Józef, aniołowie, pasterze, trzej królowie i gwiazda betlejemska. Przyjmuje się, że pierwszą betlejemską stajenkę zaaranżował 24 grudnia  1223 r. św. Franciszek z Asyżu w miejscowości Greccio. Na zboczu góry w klasztorze – pustelni, którą świętemu podarował szlachcic Jan Welita,  po raz pierwszy pojawił się żłóbek  ze Świętą Rodziną. Z tego miejsca „ bogatego ubóstwem”, jak mawiał biedaczyna z Asyżu, emanować zaczął blask bożonarodzeniowej szopki, która na trwałe  zapisała się  w tradycji Kościoła. 
Jasełka powstałe w XIII w. są właśnie pomysłem Poverella- św. Franciszka, zrodziły się w jego promiennej wyobraźni, rozgrzanej pasją  aktorstwa, jaką  przecież  żywią  wszyscy Włosi i, wnet zyskały naśladowców w całej Europie, zrazu wśród kleru, po kościołach i klasztorach, a później także u innych miłośników teatru o pobożnych treściach, którzy czasem nader prostodusznie popuszczali wodze apokryficznej fantazji.
Na tle różnorodnych szopek wyróżniają się szopki neapolitańskie i nasze rodzime - krakowskie. Neapolitańskie wykonane są najczęściej z terakoty, czasami z korali lub muszli morskich. Scenerią jest architektura Neapolu bądź krajobraz jego okolic. Wykonane z wielkim realizmem, odwoływały się do scen z życia codziennego; poza postaciami Świętej Rodziny i pasterzy, zapełniały się figurkami rzeźników, winiarzy, tkaczy, garncarzy ukazanych przy swoich warsztatach. Realizm scen podkreślają rekwizyty zaczerpnięte z codzienności: studnia,  czy piec stawiane w centrum szopki, częsty jest motyw jadła: -  kosze owoców, ryb, michy makaronu, bochny chleba.
Szopki krakowskie  to  bogato zdobione, wielowieżowe sceny o architekturze nawiązującej do zabytków Krakowa - Kościoła Mariackiego, Katedry Wawelskiej i innych. Co prawda nie przypominają ubogiej stajenki czy zimnej groty, ale są  przepiękne, mają swój niepowtarzalny styl, urok i klimat.  Wykonane są  z drewna, sklejki, a wśród figurek występują  postacie historyczne - królowie, bohaterowie narodowi, wybitni Polacy, jak M. Kopernik czy  Jan Paweł II.
Franciszkowa  prosta  stajenka,  pielęgnowana  początkowo w kościołach franciszkańskich, a potem w całym katolickim świecie,  poprzez wieki przechodziła ewolucję, przybierając w XVIII stuleciu postać  przepysznych bogatych szopek, które zawędrowały na dwory królewskie i magnackie. Bogato dekorowane figurki w szatach z jedwabiu, drogich kamieni i zdobione złotem nie przypominały ubogich  biblijnych  postaci. W tej epoce pojawiła się moda na szopki ruchome. Najsłynniejsza w naszym kraju znajduje się w Wambierzycach, z jej 800 figurek ponad 300 poruszanych jest mechanizmem  zegarowym w rytm muzyki. Także w Oleśnie buduje ruchome szopki od młodości p. Antoni Prudło. Można je podziwiać na wystawie jego sklepu „Bławat”. W każdym  kościele w okresie Bożego Narodzenia stawia się  stajenkę, także  w naszych  oleskich  kościołach  – pw. Bożego Ciała, skromną w kościele św. Michała, piękną, z najstarszymi w Oleśnie  figurkami, w kaplicy św. Franciszka w starym szpitalu. Jednak najpiękniejszą, największą, najbogatszą szopką  bożonarodzeniową mogą się szczycić ojcowie franciszkanie z Borek Wielkich. Przy niej organizują od kilkudziesięciu lat słynne nabożeństwa kolędowe dla wszystkich stanów, szczególnie dla dzieci i młodzieży. Tę piękną  tradycję i  dzieje stuletniej stajenki  w Borkach Wielkich przybliżył zebranym p. Hubert Imiołczyk. Zaproszenie na spotkanie przyjęło wielu oleśnian z Burmistrzem Olesna Sylwestrem Lewickim, wiceburmistrzem Jerzym Chęcińskim, przedstawicielami  Rady Miejskiej: Marią Kaniuką, Markiem Leśniakiem, prałatem Zbigniewem Donarskim, Naczelnik Wydziału Edukacji przy Starostwie Powiatowym Bogusławą Szychowską, dyrektorem oleskiej Biblioteki Publicznej Haliną Szklanną,   dyrektorem MDK Ernestem Hoberem, byłym przewodniczącym TSKN Bernhardem Smolarkiem, inspektor Sanepidu Jolantą Balą, dyrektorem PG nr 1 Januszem Wojczyszynem, wicedyrektorem ZSD Cezarym Łuczakiem, przewodniczącą Związku Sybiraków w Oleśnie Barbarą Gwiazdowską, i przedstawicielami lokalnych mediów. Mała sala MDK była wypełniona po brzegi. A było czego posłuchać. Pan Imiołczyk skrupulatnie i bardzo dokładnie przedstawił historię szopki bożonarodzeniowej w Borkach Wielkich i tradycje  nabożeństw jasełkowych. 
Szopka w Borkach Wielkich pojawiła się wraz z powstaniem kościoła  pw.  św. Franciszka z Asyżu w  1911 r.  Zrazu była o wiele mniejsza od współczesnej,  z niewielkimi figurkami.  Jednometrowe zakupiono później, a jeszcze większe w 1929 r. i 1938 r.  Z zapisów kronikarskich wynika, że w 1918 r. szopkę wybudowano w prezbiterium. Pracami kierował brat Andrzej Wróbel i ojciec Marceli Smuda. W latach 50-tych XX w. tworzył ją ojciec Alard Fudalla,  a w kolejnej dekadzie ojciec Salwator Witecy. W latach 70-tych wyjątkowo piękne stajenki budował brat Manfred Simon, który pracował przy niej do samej wieczerzy wigilijnej. Po śmierci brata Manfreda kierownictwo budowy przejęli parafianie Teofil Gruca i Augustyn Hoffmann. Oprawą  plastyczną zajął się Gerard Ligus. W 1983 r. wykonano stałe drewniane rusztowanie wg projektu Jakuba Lerche. W latach 80-tych artystyczny szlif szopce nadał Ojciec Damian Stachowicz., a nad jej  oświetleniem pracował Joachim Bensz. Zaangażowany w tworzenie szopki był  także Alojzy Krawczyk. W 1995 r. wszystkie figury zostały odnowione przez plastyczkę Elżbietę Kurpierz, a leśny mech zastąpiono sztuczną trawą. W kolejnych latach rusztowanie obudowano płytami pilśniowymi imitującymi kamienny mur. Brat Czesław Biela wykonał gwiazdę betlejemską. W 2005 r. Jan Dymarek podjął się modernizacji   przedwojennego  mechanizmu  wyświetlającego  promienie nad główką  Dzieciątka. Nową  ramę do płótna i gwiazdę betlejemską wykonał Marek Ludwig, a płótno uszyły Regina Dymarek i Brygida Imiołczyk. Palmy w stajence są dziełem Ojca Mieczysława Lenarda. Borecka stajenka ustawiana jest na powierzchni niemal 70 m kwadratowych. Posiada ponad 6-metrowe rusztowanie o szerokości 7, 20 m i głębokości 9, 5 m oraz  ponad siedmiometrowe tło malowane na płótnie lub płytach pilśniowych.  Corocznie zmienia się  układ i panorama szopki.  Franciszkanie dysponują pięcioma pejzażami - z widokiem Asyżu, krajobrazem górskim, panoramą palestyńskiego miasta i motywami wiejskiej zabudowy z okolic Borek Wielkich. W sumie szopka osiąga 13, 5 m wysokości. Figury o  wysokości od 85 cm do 140 cm wykonane są z gipsu lub  drewna. Przedstawiają Dzieciątko Jezus, NMP, św. Józefa, 13 pasterzy, trzech królów, św. Franciszka i  dwadzieścia pięć zwierząt  W stajence umieszczane jest także  ognisko, wiatrak, młyn, domki, sadzawki, studnia. Czas wystawiania szopki trwa ok. 2 tygodnie, w pierwszej fazie potrzebnych jest od 15-20 mężczyzn do  stawiania rusztowania, naciągania płótna. Do kolejnych prac wystarcza już 5-6 osób. Ostateczny efekt nadaje oświetlenie składające się z ponad dwudziestu różnych lamp i reflektorów. Pracują nad tym Jan Dymarek i Jacek Pownug. Liczne kwiaty doniczkowe są darem Sióstr Służebniczek NMP oraz parafian.  Od lat 90-tych XX w. projektantem i kierownikiem budowy tej szopki jest Hubert Imiołczyk. Zainteresowanych szczegółową historią boreckiej szopki odsyłamy do artykułu H. Imiołczyka „Stuletnia tradycja -  szopka w Borkach Wielkich” w 2 numerze „Rocznika Powiatu Oleskiego”.

Ewa Cichoń 



Serdecznie zapraszamy na wystawę:

"Oleskie Anioły"

plakat WTZ.pdf


Serdecznie zapraszamy na 
VIII Czwartkowe Spotkanie Muzealne

Temat spotkania:

Najpiękniejsza szopka Ziemi Oleskiej – historia stajenki w Borkach Wielkich.”

W programie:

  • prelekcja H. Imiołczyka o historii szopki w Borkach Wielkich

  • pokaz multimedialny

Data spotkania: 9 grudnia 2010 r.,
godz 17.00

Miejsce spotkania : mała sala Miejskiego Domu Kultury w Oleśnie

VIII spot. muz.1.pdf


VII Czwartkowe Spotkanie Muzealne „Ze śląską godką i piosenką”


      „Pogodomy po naszemu” - takie motto przyświecało kolejnemu VII czwartkowemu spotkaniu muzealnemu.  Monologi w śląskiej godce wygłosiła  uczestniczka konkursu  „Po naszymu, czyli po śląsku”  p. Maria Mitrenga, mieszkanka Olesna, urodzona w Siemianowicach. Po ukończeniu studiów  filologicznych  pracowała w charakterze nauczycielki j. polskiego w Chorzowie Batorym, Łomnicy i Sowczycach, gdzie pełniła funkcję dyrektora szkoły. Za jej kadencji placówka otrzymała imię społecznika i wielkiego przyjaciela dzieci Janusza Korczaka. Jest uczestniczką  konkursu „Po naszemu, czyli po śląsku,”, autorką  interesujących gwarowych monologów. Biorący udział w tym konkursie   organizowanym    corocznie od 1993 r.  ubiegają się o tytuł „Ślązaka Roku".  Konkurs polega na przedstawieniu kilkuminutowego monologu w dialekcie śląskim na dowolny temat. Jurorami są wybitni znawcy zagadnienia: senator  prof. Dorota Simonides, ks. prof. Jerzy Szymik, oraz przewodniczący jury prof. Jan Miodek. Patronat nad konkursem obejmuje Radio Katowice  oraz „Dziennik Zachodni”.  Inicjatorką  konkursu jest dziennikarka rozgłośni Katowice, senator Maria Pańczyk. Jak sama podkreśla, nie chodzi w nim tylko o mówienie śląską gwarą, ale przede wszystkim o to, co się w tej gwarze mówi. Często monologi uczestników konkursu to wzruszające, intymne historie z ich życia, obfitujące przy tym w żarty i anegdoty. „Prawdziwa śląskość pewna swego wewnętrznie, własnej godności jest otwarta na to co inne, a  jedynie kompleksy powodują jakąś ksenofobię” - mówi ks. prof. Jerzy Szymik, juror. Naukowiec, społecznik i polityk, prawdziwa ambasadorka  Śląska,  jakim jest prof. Simonides, na każdym kroku podkreśla, jak ważne jest mówienie w swoim języku serca. Namawia,  by Ślązacy używali swych lokalnych urozmaiconych gwar - należących do wspólnego narzecza śląskiego - przestrzegając jednak przed próbami ich unifikacji.
 Etnolekt,  inaczej dialekt śląski to  zespół gwar śląskich,  którym posługuje się rdzenna ludność Górnego Śląska oraz reliktowo część ludności Dolnego Śląska. Na kształtowanie się słownictwa etnolektu miały wpływ zapożyczenia z języków: polskiego, czeskiego (raczej morawskiego, funkcjonującego dawniej jako odrębny język), niemieckiego (częściej z germańskiego dialektu śląskiego, niż standardowego niemieckiego) oraz częściowo słowackiego. W mowie tej przeważa źródłosłów słowiański. Znaczna część wyrażeń bliższa jest raczej językowi staropolskiemu niż współczesnej polszczyźnie.
W publikacjach językoznawczych wydanych w Polsce ślunsko godka uznawana jest za dialekt języka polskiego. Co najmniej 60 tysięcy Ślązaków  uważa dialekt śląski za samodzielny język śląski, wobec którego trwają obecnie prace kodyfikacyjne dotyczące pisowni. Jak większość języków regionalnych, dialekt śląski przez wiele wieków funkcjonował w formie mówionej, a Ślązacy pisali najpierw po łacinie, potem po polsku, trochę po czesku, a w końcu po niemiecku. Dialekt śląski nie doczekał się własnej ortografii.
Od lat 30. XX w. istnieje śląski mikrojęzyk literacki tzw.  laski ( gwary lechickie), ustandaryzowany przez frydeckiego pisarza Erwina Goja, znanego jako óndra Łysohorsky, jednak został on oparty na bazie pogranicznej śląsko-morawskiej gwary górno-ostrawskiej, więc nie jest dla zespołu dialektów śląskich reprezentatywny. Wcześniejsze próby standaryzacji literackiego języka śląskiego, podejmowane kilkakrotnie w XIX w. m.in. przez Antoniego Stabika, zakończyły się niepowodzeniem. Antoni Stabik  (ur. w 1807 r. w Mikołowie, zm. w 1887 r. w Michałkowicach) był  popularnym na Górnym Śląsku kapłanem, poetą, autorem polskich wierszy zamieszczanych na łamach prasy oraz zebranych w tomie „Żarty nieżarty" wydanym w 1848 r. w Raciborzu. Jako pierwszy próbował dokonać standaryzacji literackiego języka śląskiego. Obecnie język śląski został uwzględniony w normie ISO 639-3, gdzie Międzynarodowa Organizacja  Normalizacyjna – ISO przydzieliła mu kod: „SZL”.
 Maria Mitenga  jest nie tylko autorką interesujących gwarowych monologów, ale także animatorem kultury śląskiej w Oleśnie poprzez zainicjowanie powstania zespołu śpiewaczego „Ferajna”. Spotkania tej grupy odbywają się w środy w MDK. Zespół wystąpił m.in. podczas tegorocznych gminnych dożynek, Dnia Niepełnosprawnych w Starym Oleśnie.
Na spotkanie przybył Burmistrz Olesna Sylwester Lewicki z małżonką, przedstawiciel Rady Miejskiej Grzegorz Polak, Skarbnik Gminy Jan Jaskólski, Prałat Zbigniew Donarski, Naczelnik Wydziału Edukacji przy Starostwie Powiatowym Bogusława Szychowska, dyrektor Oleskiej Biblioteki Publicznej  Halina Szklanna, dyrektor MDK Ernest Hober, fotograficy olescy, lokalna prasa i wielu zainteresowanych tematem.  Wspaniale recytował wiersze w śląskiej godce p. Antoni Kłusek. Wystąpili uczniowie Publicznej Szkoły Podstawowej nr 2 Dwujęzycznej. Patryk Poremba w stroju górnika opowiadał po śląsku jak to na grubie się robi, a Katrin Joschko grała na flecie.  Publiczność śpiewała wraz z występującą „Ferajną”. Panie w swoim repertuarze mają wiele pieśni spod Olesna a także nowe, o tekstach związanych z  naszym miastem. Atmosfera była przednia przy kołoczu i kafeju.

Ewa Cichoń


Oda do śląskiej gwary  Eugeniusza Klucznioka
Gwaro nasza,  śląska gwaro
zabić Cie niy idzie
kto tu rządził,
to próbowoł
i zawsze plajtowoł.
Jedni siłą próbowali,
tłumy przesiedlali.
Ty zaś wszystkich pokonałaś,
żywa pozostałaś.
W szkołach uczyli nas mówić,
pięknie recytować,
a na przerwach my godali
bery łozprowiali.
Farorz mówił, rechtor mówił,
w urzędach zmuszali,
my zaś w domach i na placach
 Ciebie używali.
Najdziwniejsze jest, że tyn
co mioł Cie zlikwidować,
niy kapnoł sie kiedy som
w godce zaczoł Cie stosować.
Gwaro nasza, śląska Gwaro
 coś dziadom służyła,
tu na Śląsku nam zostaniesz
i wnukom posłużysz.
A jak się  kto na Ciebie porwie
i bydzie kasowoł !!!
He,he,he,he,he
niech spróbuje, to splajtuje
i tysz  bydzie godoł
Ach gwaro nasza,
Nasza śląsko Gwaro
.

 


Serdecznie zapraszamy na 
VII Czwartkowe Spotkanie Muzealne

Temat spotkania:
„Ze śląską godką i piosenką”
- monologi w gwarze śląskiej Marii Mitręgi

Data spotkania: 21 października 2010 r., godz 17.00

Miejsce spotkania : mała sala Miejskiego Domu Kultury w Oleśnie

plakat VII spot. muz..pdf


Artystyczna podróż z Paryża do Olesna”
- wystawa prac Sabriny Abtouche

13 października 2010 r. o godz. 17 miało miejsce w Oleskim Muzeum Regionalnym otwarcie nowej wystawy zatytułowanej „Artystyczna podróż z Paryża do Olesna”- ekspozycja prac Sabriny Abtouche. Autorka obrazów to Francuzka z polskimi korzeniami, mieszkająca obecnie w Oleśnie. Pochodzi z artystycznej rodziny - dziadek prowadził w Tarnowie szlifiernię szkła artystycznego i kryształów, babcia Bogumiła, z wykształcenia polonistka, do dziś wyszywa obrazy –tzw. poczwarki, mama jest plastykiem i tworzy w wielu technikach malarskich. Rodzina była zaprzyjaźniona z wieloma artystami, m.in. z Vlastimilem Hofmanem, który portretował w dzieciństwie matkę Sabriny. Sabrina Abtouche urodziła się w Bondy nieopodal Paryża w 1982 r. Tam ukończyła grafikę reklamową w Liceum Plastycznym. Osiemnastoletnia Sabrina zdecydowała się pozostawić urokliwy Paryż i wybrała niewielkie Olesno, w którym mieszkała u swojej babci p. Bogumiły Kaszy. W pierwszym roku skupiła się głównie na nauce języka polskiego. Jak podała w jednym z wywiadów: „W Oleśnie jest zupełnie inaczej niż w Paryżu, ludzie tak nie gonią, są bardziej serdeczni. Od razu mnie zaakceptowali jak swoją. A w mieście panuje błogi spokój. Uwielbiam też język polski, który znam z dzieciństwa. W domu mówi się po francusku, mama, która jest z pochodzenia Polką, mówi w swoim ojczystym języku wtedy, kiedy jest zła, ojciec Francuz rozumie wszystko. Trochę mówi po polsku, ale robi to śmiesznie, używając rodzaju żeńskiego, np. ja byłam.”
Studia wyższe podjęła w Poznaniu w Szkole Stosowanej, gdzie uzyskała w 2005 r. dyplom licencjacki z grafiki. W 2007 r. zdobyła tytuł magistra sztuki na wydziale grafiki Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Temat pracy magisterskiej brzmiał: „Moje podwójne życie”. Mimo ostrzeżeń promotora, że temat będzie nastręczał wiele trudności, nie zrezygnowała z obranego zamierzenia. Powyciągała stare rodzinne albumy ze zdjęciami, które przechowywała babcia. Na podstawie wybranych zdjęć stworzyła komiks, który przedstawiał najważniejsze wydarzenia z jej życia. Zaczęła od szkiców ołówkiem, następnie czarnym tuszem udoskonaliła rysunki. Na te obrazy nakładała przezroczyste folie, na których w celu uzyskania ostrego kontrastu rysowała markerami. W ten sposób stworzyła 14 scen ze swojego życia, m.in. ślub rodziców w Tarnowie, własne chrzciny, wakacje nad morzem, milenijny sylwester w Paryżu. Te obrazy były prezentowane w oleskim MDK w 2007 r. Poprzez swoje prace artystka stara się uchwycić często ulotny moment, uwieczniając go w impresji artystycznej, aby każdy oglądający jej prace mógł choć przez chwilę poczuć klimat przedstawionego w dziele miejsca i wyobrazić sobie, jakie jest ono w rzeczywistości. Za pomocą folii przezroczystej, która oddaje różne odcienie czerni, artystka usiłuje zwiększyć głębię obrazów, aby sprawiały wrażenie trójwymiarowych. Cechą jej prac jest mocna, wyrazista, kontrastująca kolorystyka. Abtouche, jak sama twierdzi, inspiruje się twórczością Jacka Malczewskiego, którego uważa za jednego z najlepszych symbolistów w malarstwie.
We wrześniu 2009 r. wystawę prac S. Abtouche zatytułowaną „Souvenir” zorganizowała galeria Związku Polskich Artystów Plastyków w Opolu, a w listopadzie 2009 r. jej twórczość można było podziwiać w Galerii Sztuki Współczesnej w Opolu. Od 13 października w oleskim muzeum prezentowane są najnowsze prace artystki związane tak z jej rodzinnym miastem Paryżem, jak i z Polską, a z Olesnem w szczególności. Wystawa oferuje m.in. dwa witraże przedstawiające Matkę Boską Oleską i rynek naszego miasta oraz obrazy ukazujące kościół św. Rocha i smoka oleskiego.

Na wernisaż artystki przybyli: Burmistrz Olesna Sylwester Lewicki z małżonką, przedstawiciele Rady Miejskiej Marek Leśniak, Grzegorz Polak, ks. prałat Zbigniew Donarski, dyrektor Oleskiej Biblioteki Publicznej Halina Szklanna, dyrektor Miejskiego Domu Kultury Ernest Hober, Inspektor Sanepidu Jolanta Bala, dyrektor Zespołu Szkół Dwujęzycznych Jerzy Jeziorowski, przewodnicząca Związku Sybiraków w Oleśnie Barbara Gwiazdowska, miejscowi fotograficy, przedstawiciele lokalnych mediów, wielbiciele jej talentu i przyjaciele.

Piękne to obrazy duszą malowane

Reminiscencje artystycznej podróży

z pięknego Paryża do sielskiego Olesna

Kontrastem farbujące życie…



Ewa Cichoń




Serdecznie zapraszamy na wystawę:

 Artystyczna podróż
z Paryża do Olesna
- wystwa prac Sabriny Abtouche

plakat wystawa.pdf


Nowe eksponaty trafiły do muzeum.


Oleskie Muzeum Regionalne dziękuję Siostrze Ingebordze ze Zgromadzenia Sióstr Opatrzności Bożej za przekazanie pamiątek z Madagaskaru. Są to dwie maski obrzędowe wykonane ze skóry, ludzkich włosów, drewna i rogów zwierzęcych, naszyjnik z muszli i grzebień z drewna. Serdeczne podziękowania przekazujemy także panu Konradowi Hainischowi, pierwszemu dyrektorowi Muzeum w Oleśnie, mieszkającemu obecnie w Bonn. Przesłał on do oleskiej placówki muzealnej 43 tomy monumentalnego opracowania wybitnego etnografa, folklorysty i kompozytora Oskara Kolberga „Dzieła wszystkie”, którego wydanie rozpoczęto w 1961 r. Przygotowanie wydania powierzano specjalistom różnych dziedzin - etnografom, etnomuzykologom, muzykologom i filologom. Ponadto otrzymaliśmy od p. Hanischa 3 tomy „Kultury ludowej Słowian” Kazimierza Moszyńskiego, wydane w 1967 r., 8 tomów „Łódzkich Studiów Etnograficznych” wydanych w latach 60. XX w. i „Ziemię wieluńską w XII-XVI w. Ryszarda Rosina, wydaną w 1961 r.
Dziękujemy ks. dr. Bernardowi Joszko za przekazanie nam najnowszej publikacji jego autorstwa „Kościeliska. Dzieje miejscowości i parafii”, wydanej w 2010 r., p. Ewie Fladeckiej za przekazanie przedwojennych książek medycznych należących do znanego oleskiego lekarza Schostoka, p. Pawłowi Wieczorkowi za przedwojenny talerzyk z motywem kościoła Bożego Ciała w Oleśnie oraz p.Horstowi Meinhardtowi za srebrną mapę Niemiec.

Ewa Cichoń


 

W 43 tomie „Dzieł wszystkich” Oskara Kolberga zatytułowanym „Śląsk” znajdują się nuty i słowa pieśni ludowych spod Olesna.

Pieśni z Wojciechowa spod Olesna:

Po cóżeś tu przysed, ty czarny murzynie

Nie śmiesz ci ty leżyć przy moij pierzynie

Bo moja pierzyna wstążką obszywana

A twoja koszula trzy lata nie prana

-------------------------------------------------

Zielonoch zasiała, zielonych mi zeszło,

ojciec, matka nie wie, bez kogo mi tęskno.

Teskno mnie, bez mego miłego,

bo ja nie mogę żyć godziny bez niego.

Idźżeż ty, dziewczyno, zieloną Dabrową,

snajdziesz kochaneczka z porąbana głową.

Nie będę ja sobie chusteczki targała,

bom jemu się jeszcze rąbać nie kazała.

Żebym ja wiedziała, że mnie ty będziesz żyć,

dałabym ja tobie koszulinkę uszyć.

Nie szyj jej ty dla mnie, szyj ją ty dla siebie

Bo ty jutro będziesz na moim pogrzebie.

……………………………………………

Wyjadę w poleczko,

moja kochaneczko,

już cię Bogu oddam

i ludziom poruczę,

bo ja się, ma miła

do ciebie nie wrócę.


Nadobna, miluszka

rwała wiśnie w sadku,

już dawno się spodziała

takiego upadku.


Do izdebki wlazła

jak chusteczka zbladła,

od wielkiego żalu

już trzy dni nie jadła.



Sięgła do skrzyneczki,

wzięła dwie chusteczki

i dałać mu jednę

złotem wyszywaną:

oto masz, kochanku,

nic nie wie matka tu.


Choć i matka nie wiedzą,

ale ludzie wiedzą,

nie po darmo dwoje

podle siebie siedzą.


Nadobny, miluszki

szedł z koszykiem za nią,

za małą godzinkę

uczynił ją panią.


Ja mam kochanecka

nieprecki za miedzą,

ojciec, matka nie wie,

ale ludzie wiedzą.


71 rocznica bitwy pod MOKRĄ
„Kto nie zna historii, jest jak dziecię, które nie zna własnego ojca i matki” 
                                                      Ks. Piotr Skarga


29 sierpnia br. w historycznym miejscu, gdzie 1 września 1939 r. rozegrała się bitwa pod Mokrą, odbyły się uroczystości upamiętniające 71. rocznicę tego pierwszego  nadziemnego starcia zbrojnego wojny obronnej. Dyrektor Oleskiego Muzeum Regionalnego została zaszczycona zaproszeniem na niniejszą uroczystość przez organizatorów - Wojskowego  Komendanta Uzupełnień w Lublińcu mjr. Tadeusza Lipińskiego i Wójta Gminy Miedźno Andrzeja Szczypióra - goszczącego w ubiegłym roku  w Oleśnie na spotkaniu muzealnym poświęconym bitwie pod Mokrą. W uroczystości wzięli udział mieszkańcy Olesna, m.in. ks. prałat Zbigniew Donarski, były dyrektor ZSD w Oleśnie Zbigniew Męzik z małżonką.
Asystę honorową wystawił I Pułk Specjalny Komandosów w Lublińcu. Obchody rozpoczęła Msza Święta w kościele pw. świętych Apostołów Szymona i Judy Tadeusza w Mokrej, odprawiona przez proboszcza Piotra Hernogę  w koncelebrze ks. płk. Stanisława Wróblewskiego z Kłobucka  i ks. prałata Zbigniewa Donarskiego z Olesna. Po Mszy św. odbył się przemarsz pod Pomnik Wołyńskiej Brygady Kawalerii, gdzie odbył się przegląd Kompanii Honorowej. Uczestnicy Biegu Pokoju przekazali pochodnię  mjr. Włodzimierzowi Brodeckiemu, którego ojciec był uczestnikiem tej bitwy. Zapalił nią znicz przed  pomnikiem. W trakcie Hymnu Narodowego wojskowy poczet flagowy  podniósł Flagę Państwową.  Zaproszonych gości witał Wójt Gminy Miedźno Andrzej Szczypiór, po czym miały miejsce przemówienia okolicznościowe. Głos zabrał m.in. były minister Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych Zbigniew Zieliński  i pani poseł Halina Rospondek.
 W trakcie tej uroczystości odbyły się wyjątkowe wydarzenia. Na wniosek Stowarzyszenia „Rodziny Wojskowej 74 GPP” z Lublińca kierownik Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych Minister Jan Stanisław Ciechanowski przyznał,   jako pierwszej w Polsce instytucji o takim charakterze, Wojskowej Komendzie Uzupełnień w Lublińcu Medal „Pro Memoria”, ustanowiony 12.01.2005 r. za wybitne zasługi w utrwalaniu pamięci o ludziach i czynach w walce o niepodległość Polski podczas II wojny światowej i po jej zakończeniu. Uroczystego wręczenia medalu dokonał Minister Zbigniew Zieliński, a medal dla WKU w Lublińcu przyjął jego komendant  mjr Tadeusz Lipiński. Ponadto Przewodniczący Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa – Minister Władysław Bartoszewski przyznał Medale Opiekuna Miejsc Pamięci Narodowej.  W jego imieniu przedstawiciel Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Jerzy Starostecki udekorował Srebrnymi Medalami Opiekuna Miejsc Pamięci Narodowej: majora Tadeusza Lipińskiego, ppłk. rez. Jana Szymkowiaka - pracownika korpusu cywilnego WKU w Lublińcu, Mariana Berbesza - Prezesa Stowarzyszenia „Rodzina Wojskowa 74 GPP” z Lublińca i  Krzysztofa Olczyka- Radnego Powiatu Lubliniec. Pamięć poległym oddano poprzez Apel Poległych. Odczytał go mjr Tadeusz Lipiński, a kompania z I Pułku Specjalnego Komandosów w Lublińcu oddała salwę honorową.
 Liczne delegacje złożyły wieńce pod monumentalnym pomnikiem, postawionym w 1975 r. na polu bitwy. Upamiętnia on jedno z pierwszych starć zbrojnych polskiego Września, które  miało miejsce  1 września 1939 r. w pobliżu wsi Mokra, 5 km na północ od miasta Kłobuck, 23 km na północny zachód od Częstochowy. Wołyńska Brygada Kawalerii pod dowództwem płk. Juliana  Filipowicza we wsi Mokra powstrzymywała przez cały dzień niemiecką 4 Dywizję Pancerną gen. Gerharda Reinhardta wspieraną przez lotnictwo. Wołyńska Brygada Kawalerii osłaniała lewe (południowe) skrzydło Armii Łódź gen. Juliusza Rómmla, na które zgodnie z przewidywaniami polskich strategów skierowało się główne uderzenie największej niemieckiej armii – 10 armii gen. Reichenau. Oddziały polskie podjęły walkę z forpocztami 4. Dywizji Pancernej natychmiast po przekroczeniu przez nią granicy. Bitwa pod Mokrą uznana została za pierwszą bitwę ziemną II wojny światowej. Nawet niemieccy kronikarze doceniali męstwo polskich żołnierzy pod Mokrą.   Dzisiaj Mokra jest postrzegana także jako miejsce pojednania polsko-niemieckiego. W 60. rocznicę tej bitwy w 1999 r. miało miejsce spotkanie i pojednanie żołnierzy polskich i niemieckich.   Symbolem tego historycznego aktu stał się zbudowany na polu bitwy Kościół Pokoju i ufundowany przez niemieckich weteranów Dzwon Pokoju.
 Wymowna była homilia wygłoszona przez ks. płk. Stanisława Wróblewskiego podczas tegorocznej uroczystości, w której kaznodzieja przytoczył fragmenty wspomnień świadków wojny obronnej w 1939 r. Na szczególną uwagę zasługuje relacja więźniów obozu Mauthausen-Gusen. Gdy grupa polskich więźniów tego obozu była prowadzona do prac pod eskortą strażników obozowych z psami, natknęła się na austriackiego księdza udającego się z Przenajświętszym Sakramentem do  jakiegoś umierającego. Więźniowie padli na kolana, oddając hołd utajonemu w Hostii Chrystusowi. Pomimo przekleństw  strażników i szczucia psami trwali tak przez chwilę. Duchowny podszedł do więźniów, pobłogosławił ich Przenajświętszym Sakramentem. Po latach jeden ze świadków tego wydarzenia  powrócił do miejsca w pobliżu obozu. Odnalazł owego kapłana, który zaprosił go na plebanię. Duchowny odszukał  kalendarz i pokazał mu szczególną notatkę.  Pod datą 6. 11. 1944 r. ten stary ksiądz  zapisał: „Nie może zginąć Naród, który tak kocha Boga”.
Pod pomnikiem zebrali się Ci, którzy kultywują pamięć o poległych bohaterskich polskich żołnierzach. Pod pomnikiem w apelu stanęły też „Cienie Żołnierzy Września”, którym medale dedykował mjr Tadeusz Lipiński, a ich dewiza - „Bóg, Honor, Ojczyzna” - jest drogowskazem dla następnych pokoleń.

Ewa Cichoń

 

Odznaczenie  dla byłego pracownika oleskiego muzeum


27.08.2010 r. marszałek  wojewódzki Józef Sebesta  odznaczył dziłaczy opolskiej Solidarności. Wśród wyróżnionych był oleśnianin Gerard  Żakowski -  naczelnik  wydziału komunikacji Urzędu Miasta Opola.  Wojewoda opolski Ryszard Wilczyński  przekazał  gratulacje zakladajacym, 30 lat temu na Opolszczyźnie, „Solidarność „. Historyk dr Marek Białokur wygłosił prelekcję na temat „Odważmy się być dumni”. Geradowi  Żakowskiemu,  niegdyś  pracującemu w muzeum  w Oleśnie  i piszącemu interesujące felietony na łamach „Oleskiego Telegrafu”, serdecznie gratulujemy.

 



Niezwykły Gość w oleskim Muzeum


Oleskie muzeum odwiedził   86-letni  turysta rowerowy z Gdańska Mieczysław Parczyński. Od 1975 r. przejechał Polskę wzdłuż i wszerz, a także wężykiem.  Określa się go jako człowieka dyliżans. On sam zabawnie mówi o sobie: „Jam jest Mieczysław Pierwszy Rowerowy. Książę i pan na wszystkich polskich drogach”. Galanteria w ruchach, elegancja, stara przedwojenna szkoła. Szarmancki w zachowaniu. Swoje wojaże podróżnik  skrupulatnie opisuje  w albumach zatytułowanych „Moje drogi rowerowe”.  14 oprawionych tomów, ważących ponad 70 kg, przekazał bibliotece gdańskiej Polskiej Akademii Nauk. Tworzy kolejny, w którym opisze także Olesno, m.in. z materiałów i pamiątek przekazanych przez nasze Muzeum. Podczas swoich podróży zrobił ponad 12 tysięcy zdjęć.
W 2004 r. otrzymał nagrodę KOLOSA – wyróżnienie dla największych podróżników. W uzasadnieniu napisano m.in. „ Za trzydziestoletnią podróż na rowerze w trakcie której, nie opuszczając Polski, pięciokrotnie okrążył świat, udowadniając, że start do wielkich czynów może nastąpić choćby po pięćdziesiątce. Za monumentalną pracę dokumentacyjno-krajoznawczą, która sprawiła, że dorobkiem tej podróży jest nie tylko liczba przejechanych ponad 200 tys. kilometrów. Za życiowy hart i pogodę ducha, będącymi inspiracją dla ludzi w każdym wieku i kondycji”.  Obecnie pan Mieczysław przejechał 215 134 km. Bardzo podobało mu się nasze miasto i Muzeum.

Ewa Cichoń



VI Czwartkowe Spotkanie Muzealne

19 sierpnia 2010 r. w kościele św. Rocha w Grodzisku odbyło się VI Czwartkowe Spotkanie Muzealne poświęcone historii tego pięknego miejsca.
Jubileusz 300-lecia obchodzi kościół św. Rocha, Rozalii i Sebastiana, który jest klejnotem uroczego wzgórza w  Grodzisku i znakomitego punktu widokowego na panoramę Olesna. Przy pięknej pogodzie  wygląda z oddali  jak  zagubiona drewniana arka o rozmiarach kapliczki, budząca zachwyt doskonałym wkomponowaniem architektury w teren.   Miejsce to 302 lata temu stało się ową górą wybawienia dla uciekających przed epidemią dżumy oleśnian, którzy w 1708 r. doświadczyli jednej  z najczarniejszych  tragedii  w dziejach swojego istnienia. Mieszkańców tego małego, leżącego w pobliżu  granicy z Rzeczpospolitą, górnośląskiego miasteczka dopadła dżuma określana także mianem zarazy, morowego powietrza, pomoru, epidemii, „gorączki bubonicznej”,   a nawet potocznie czarnej śmierci.
 Choroby epidemiczne  wielokrotnie nawiedzały to miasto, jednak zaraza, która wybuchła w 1708 r., zdziesiątkowała większość  mieszkańców, doprowadzając niemal do jego zagłady. Ostatnia dżuma na Śląsku dla miasta Olesna stała się niemal kataklizmem dziejowym. Zachowały się różne przekazy dotyczące przyczyn epidemii, najpopularniejsze jednak są te o wątkach legendarnych. Wg spisanych relacji J. Lompy epidemię do Olesna przyniósł pewien przybysz z Polski, wg innej relacji spisanej przez tego samego autora, dżuma dotarła do miasta przez zarażoną rosyjską  skórę juchtową, którą zakupił miejscowy szewc.
W rzeczywistości nosicielami epidemii okazał się żywy inwentarz będący własnością rodzin uciekających do Olesna przed zarazą dżumy z pobliskiej, leżącej w okręgu lublinieckim, Olszyny, gdzie ta epidemia  rozprzestrzeniła się w 1707. Jeden z najbardziej  wiarygodnych materiałów źródłowych dla naszych poszukiwań -  raport, sporządzony przez przysłanych do Olesna medyków Gottfrieda Milde i Christiana Hoelmanna (Hölmann), dla Cesarsko-Królewskiego Nadurzędu donosi, że dżuma została przywleczona do Olesna z pobliskiej, leżącej w okręgu lublinieckim Olszyny:  „.. Z wioski Olszyny [okręg Lubliniec] została  przywleczona, po tym, jak w  1707r.  ospa w podobnej  postaci  tam grasowała” ...
 Potwierdza to księga metrykalna oleskiej parafii, w której w rubryce zgonów pod zapisem  „Mortorum Peste”- „śmierć od dżumy” w miesiącu lutym odnotowano  kilka nazwisk pierwszych ofiar dżumy przybyłych do Olesna właśnie z Olszyny. Z tej zarażonej już w 1707 r. miejscowości uciekło i osiedliło się w Oleśnie kilka osób: żydowska rodzina Krymschów, Józef i Marianna Rossoczanowie-Rossoczany, siostra Marianny Barbara Tkaczyk z mężem Walentym, służąca Krymschów – Marianna Kowalanka (Kowulanka) z Łyków.  Kluczowym źródłem historycznym do badań nad oleską dżumą z 1708 r. jest znaleziony w 1960 r. podczas prac remontowych kościoła św. Rocha dokument sporządzony w Oleśnie w dniu 6 XI 1710 r.  Rękopis napisano w językach: polskim, niemieckim i łacińskim dla upamiętnienia  – „Pro Memoria” oleskiego pomoru z 1708 r. Manuskrypt donosi, że gdy właścicielem Olesna był hrabia Jerzy Adam Franciszek von Gaschin, miasto zostało nawiedzone ciężką plagą morową od 18 lutego do 3 grudnia w 1708 r., która uśmierciła „778 ludzi obu płci, wielkich i małych, cudzych i kochanych”.
 Pałeczki dżumy rozniesione zostały po mieście przez wszechobecne pchły i szczury. Straszliwa  zaraza najpierw zdziesiątkowała gryzonie, wywołując tzw. epizoocję (chorobę zakaźną szerzącą się wśród zwierząt dzikich i domowych na danym i określonym terenie), a następnie zbierała swoje żniwo wśród mieszkańców Olesna. Warunki sanitarne panujące w ówczesnych miastach (i w Oleśnie) sprzyjały rozprzestrzenianiu się epidemii. Gnój zalegał często przed domami, wyrzucano przed nie wnętrzności zabijanych zwierząt, zgniłe warzywa i inne nieczystości. Największe nasilenie epidemii odnotowano w sierpniu, księga metrykalna podaje, że w dniu 21 sierpnia umarło aż 19 osób. W czasie trwania epidemii od 3 IX 1708 r. Olesno zostało otoczone kordonem dragonów, strzelających do każdego, kto chciał wydostać się z miasta, zerwano mosty, lasy otoczono zasiekami. Wobec tego, że wszyscy kanonicy regularni padli ofiarą dżumy (z wyjątkiem Pankracego Istla przebywającego wtedy w Borkach Wielkich), posługę duszpasterską w tych tragicznych miesiącach  pełnili ojcowie franciszkanie z Namysłowa. To oni z pewnością pomagali mieszkańcom  grzebać ofiary pomoru. Zmarłych chowano w masowych mogiłach  na  cmentarzach epidemicznych: na pagórku z krzyżem przy obecnej ul. Lublinieckiej, przy ul. Drzymały,  przy ul. Grunwaldzkiej (na wzgórzu przy Wielkim Przedmieściu) i przy  ul. Kościuszki -krzyż naprzeciwko basenu ( prawdopodobnie upamiętniał on również ofiary epidemii z 1630 r. ). Chorym opiekę lekarską fachową, jak na te czasy,  zapewnił rząd we Wrocławiu,  przysyłając  do Olesna 18 lipca 1708 r. dwóch  specjalistów. Przybyłym, wspomnianym już, gdańskim lekarzom  Gottfriedowi Milde i Christianowi Hoelmann  towarzyszył zespół chirurgów i cyrulików. Zachowała się informacja o jednym z pomocników lekarzy: cyruliku - felczerze o nazwisku Scharf, który pozostał po epidemii w Oleśnie, ożenił się tutaj i założył we własnym domu łaźnię. Nie można określić jednoznacznej liczby ofiar. Księga metrykalna parafii Olesno z lat 1660-1732  podaje  204 zgony w roku 1708 i ok. 300 zgonów w 1709 r., dokument z 6 listopada 1710 r. wymienia 778 ofiar, raport  medyków  wylicza  860 osób. W opracowaniach  o mieście  Zimmermanna, Dresowa, Knie i  Lompy wymieniona jest liczba 906 osób.
Liczba 778 umarłych na 1003 mieszkańców stanowi    77,56%
800 umarłych  na 1003 mieszkańców stanowi                79,76%
860 umarłych  na 1003 mieszkańców stanowi               85,74%
906 umarłych  na 1003 mieszkańców stanowi               90,32%
Olesno straciło od 78% do 90% mieszkańców. Liczby te są zatrważające. Było to „być albo nie być” dla Olesna. W świadomości tak dawnych, jak i współczesnych mieszkańców miasta jest żywa tradycja, że zostało uratowanych  ok. 100 osób. Z pewnością było ich znacznie więcej.
Owocem wypełnienia żarliwych ślubów poczynionych przez uratowanych od dżumy oleśnian, którzy schroniwszy  się  w lasach Grodziska i  gorąco  polecając się św. Rochowi, znaleźli wybawienie, stał się kościół św. Rocha. Niewielki, drewniany, pięknie wtopiony w krajobraz pól kościółek, uroczo  położony na 30 - metrowym wzgórzu, w otoczeniu wiekowych drzew przy drodze w kierunku do  Wysokiej.  Paniczny  musiał być  lęk przed nawrotem kataklizmu, odczytywanym jako zesłana przez Boga kara za grzechy, bowiem   wyludnione miasto, z opuszczonymi domostwami, z  przetrzebionymi rodzinami, zdobyło się na wielki wysiłek tak ekonomiczny jak i ludzki postawienia kościoła wotywnego, co skrzętnie odnotowano w źródłach:  Jakże traumatyczne musiały być ślady hekatomby pozostałe w pamięci ocalonych, jakaż  musiała  być determinacja uratowanych i świadomość ingerencji Bożej, skoro mieszczanie obiecali  bez zaprzęgu na własnych barkach wnieść cały materiał budowlany na plac zabudowy :„ ...żadnego zaprzęgu nie używać, ale wszystkie drzewa na plac budowy dostarczyć”(J. Lompa)
W dodatku  rada miejska z burmistrzem zobowiązała się po „wieczne  czasy” zapewnić z budżetu miasta  utrzymanie  tej świątyni, co potwierdziła stosownym dokumentem  pod datą 18.08. 1711 r. 
Kościół  ukończono w dwa lata po epidemii w 1710 r.  Data ta widoczna jest na metalowej chorągiewce wieńczącej smukłą drewnianą sygnaturkę kościoła oraz w nadprożu wejścia  z  prezbiterium do zakrystii. O budowie kościoła  zachowało się frapujące podanie. Kościół miał powstać w innym miejscu niż obecnie. Przy drodze z Grodziska do Wysokiej  - Zacisze stoi osobliwa, sucha, bez jednej igiełki, z maleńką kapliczką sosna, przy której składowano materiał do budowy świątyni. Następnego dnia robotnicy zauważyli, że materiał został przeniesiony w inne miejsce, na  odległe o jakieś 500 m wzgórze. Przeniesione drewno  nazajutrz znowu  zmieniło swoje położenie, a rosnąca obok sosna wygięła się dwukrotnie w kierunku obecnego kościoła św. Rocha. Odczytując to za objaw woli Bożej, postawiono kościółek na wzgórzu.
Na zewnątrz ten drewniany kościółek o konstrukcji zrębowej otoczony jest sobotami, wspartymi na słupach, a wokół zamknięcia prezbiterium sobotami nadwieszonymi.  Kościół posiada dachy siodłowe,   a nad  lożą dach trójspadowy, od zachodu zaś nad nawą, dach ze skośną połacią. Dachy  i soboty są pokryte gontem. Na ścianie zachodniej  nad wejściem zawieszono  drewnianą grupę ukrzyżowania - złożoną z krucyfiksu barokowo-ludowego z XVIII w., postaci Matki Boskiej Bolesnej i Św. Jana Ewangelisty.    Długość tego niewielkiego kościoła zbliżonego do kaplicy wynosi 25 m, szerokość 10 m, a  wysokości 6,5 m. Ta  orientowana, z usytuowanym na wschód prezbiterium zamkniętym trójbocznie, jednonawowa świątynia urzeka  misterium swych   trzech  wieków istnienia. Ołtarz główny z 1714 r. architektoniczny z bramkami po bokach, posiada  bogatą dekorację snycerską o motywach akantowo-wstęgowych. W ołtarzu tym wzrok przyciąga ciemnawy  o barwach przyćmionych patyną czasu obraz olejny w złoconej ramie przedstawiający patrona kościoła   św. Rocha z Montpellier. Prawdopodobnie jest dziełem, osiadłego  w Oleśnie po epidemii dżumy, wiedeńskiego  malarza Wildnera, który malował stacje drogi krzyżowej.  Święty w chwale  nieba, w otoczeniu podtrzymujących go aniołów, w drewnianej pozłacanej  sukience - w  stroju pielgrzyma z charakterystycznymi na pelerynie muszlami św. Jakuba z Composteli i przewiązany pasem z zawieszonym doń różańcem  wznosi się na ciemnoszarym obłoku. Patron kościoła  w pozycji klęczącej z rozłożonymi jak u oranta rękoma wstawia się u Boga, wznosząc  ku górze błagalny wzrok. Rysy jego szlachetnej twarzy okala broda. W lewej dłoni podtrzymuje szarfę z łacińskim napisem: „PARCE  DOMINE  POPULO TUO  PARCE” - „PRZEPUŚĆ PANIE LUDOWI TWEMU, PRZEPUŚĆ”. Znad lewego ramienia świętego wyłania się anioł  podnoszący ku górze wstęgę zapisaną  po łacinie: „ERIS IN PESTES PATRONUS” –„BĘDZIESZ OPIEKUNEM PODCZAS ZARAZY”. Inny z aniołów ujmuje pielgrzymi kapelusz św. Rocha. Widoczne lewe, obnażone,  udo świętego jest zranione, zgodnie z  ikonografią chrześcijańską, która tak zwykła najczęściej  przedstawiać tego głównego orędownika zadżumionych - w stroju pielgrzyma ze zranioną nogą,  z bukłakiem, kijem, kapeluszem, torbą podróżną, w towarzystwie psa z chlebem w pysku. Życie tego pielgrzyma i opiekuna chorych przypadło na późne  średniowiecze. Ziemska egzystencja Rocha przypadła na lata  1295 –  1327 bądź  1345-1377 lub 1350-1378. Roch urodził się prawdopodobnie w południowej Francji w Montpellier. Pochodził z zamożnej, magnackiej  rodziny spokrewnionej z francuskim domem królewskim. Śpiewamy przecież w dawnej pieśni: „ Z królów francuskich jesteś urodzony’’.   Jego rodzice, długo oczekując  na potomstwo,  uprosili u Boga narodziny syna, któremu  na chrzcie świętym nadano imię  Roch (od słowa francuskiego roche – skała). W wieku 19 lat został osierocony przez zamożnych rodziców. Po rozdaniu majątku potrzebującym, w duchu ewangelicznego radykalnego ubóstwa, stając  się żebrakiem, udał się z pielgrzymką do Wiecznego Miasta  – do Rzymu. Natknąwszy się podczas drogi na ofiary epidemii, z oddaniem je pielęgnował i uzdrawiał mocą znaku krzyża. W Placencji kolejny raz natknął się na epidemię, a opatrując zadżumionych sam  został dotknięty chorobą. W swej ogromnej prostocie i poddaniu się woli Bożej, by nie zarazić innych, wyczołgał się do pobliskiego lasu.  Według podania wytropił go tam pies, który przynosił mu w pysku pożywienie, a po śladach psa odkrył go właściciel pobliskiego gospodarstwa. Dobry ten człowiek zabrał go do siebie i opiekował się nim aż do wyzdrowienia.  W drodze do rodzinnego Montpellier w   miasteczku Angera w Lombardii żołnierze wzięli młodego człowieka w łachmanach, kręcącego się po  przygranicznym  terenie za szpiega. Wtrącony do więzienia, poddany torturom nie tracił ufności w Bożą Opatrzność. Choć nikt nie wierzył  w jego niewinność, on nie zwątpił. Po pięciu latach więzienia Roch zmarł w  zimnym lochu, wyczerpany przesłuchaniami i niszczącymi jego organizm torturami.  Jego niewinność i świętość miała się  ujawnić zaraz po zgodnie.  W dniu jego śmierci 16 sierpnia w celi więziennej znaleziono ręką Bożą wykonany napis na ścianie: „Ci, którzy zostaną dotknięci zarazą, a będą wzywać na pomoc św. Rocha, jako swojego pośrednika i patrona, będą uleczeni”. To wyznanie wstrząsnęło mieszkańcami Angery, którzy uznali w więzionym męża Bożego i  złożyli Jego ciało w miejscowym kościele. Od  1485 r.  relikwie  św. Rocha  znalazły się w Wenecji, a kult świętego wzdłuż szlaków handlowych intensywnie rozwijali kupcy tego portowego miasta. W Polsce cieszył się wielką popularnością jako patron zwierząt domowych. Na świętego Rocha dawniej spędzano bydło, a błogosławieństwo kapłana miało zwierzętom zapewnić zdrowie. W polskiej tradycji ludowej starano się wymłócić zboże przed świętym Rochem, aby nie zabrakło go do nowych zbiorów.
Święty Roch na obrazie w kościele pod jego wezwaniem w  Grodzisku wstawia się za uciemiężonymi mieszkańcami Olesna, dotkniętymi pociskami gniewu Bożego przedstawionymi w postaci strzały w dolnym prawym rogu  malowidła. Łamie ją  wystająca ręka, a leżący pod nią rozkładający się  sczerniały trup, którego stopą dotyka patron kościoła,  jest alegorycznym wyobrażeniem oleskiej dżumy  z 1708 r. Jeden z aniołów kieruje drzewce zakończone grotem  w leżące zwłoki ludzkie. To   symbol włóczni karzącego Boga. W lewym dolnym rogu obrazu widnieje jedna z najstarszych panoram Olesna z barokową nieistniejącą już wieżą kościoła św. Michała. Na zachód od kościoła parafialnego zauważalna jest jasna  fasada klasztoru kanoników regularnych.  Ten wymowny obraz został zwieńczony pozłoconym  kartuszem z chronostychem w postaci   łacińskiego czarnego  napisu na białym tle - „O SANCTE PATRONE AGE VTQV IES CAT IRA DOMINI” . Jest to prośba do świętego patrona o ochronę przed gniewem Pańskim.  Chronostych lub  chronogram był  jednym z bardzo popularnych  sposobów zapisywania dat rocznych w okresie baroku. Była to swoista łamigłówka  zapisywania dat przy użyciu cytatów np.  z Pisma Św., w których litery  I, V, X, L, C, D, M pełniły  w języku łacińskim jednocześnie funkcje cyfr rzymskich. Aby odczytać datę, należy zsumować wartości liczbowe liter będących jednocześnie cyframi. Dla ułatwienia litery te wyróżniano odmiennym modułem.
„O SANCTE PATRONE AGE VTQV IES CAT IRA DOMINI”
Nasz napis posiada 10 wyróżniających się liter, będących cyframi rzymskimi:
C  +  V  +  V  +  I  +  C  +  I +  D  +M   +I   +I  czyli  100+ 5  +  5    + 1 +100 +  1  +500+1000 +1 +1 =  1714 - jest to data powstania ołtarza głównego.
Po prawej stronie przedstawiono  św. Augustyna, po lewej św. papieża Grzegorza Wielkiego. Św. Augustyn z brodą, w szatach biskupa z infułą  na głowie,  z atrybutem serca w prawej dłoni to  patron oleskiego konwentu kanoników regularnych laterańskich reguły św. Augustyna zwanych popularnie augustianami, którzy ponad 400 lat - od 1353 r. do 1770 r. opiekowali się  oleską parafią. O żywym jego kulcie świadczy fakt, że w  każdym z czterech oleskich kościołów znajduje się podobizna tego wielkiego chrześcijańskiego filozofa i Doktora Kościoła.
Papieża Grzegorza Wielkiego rozpoznajemy po charakterystycznych atrybutach: tiarze – papieskiej  koronie, składającej  się z trzech diademów,  ozdobionej  na szczycie małym krzyżem, szacie pontyfikalnej, płaszczu i łańcuchu z podwójnym krzyżem tzw. patriarchalnym. W barokowej manierze św. Grzegorz rozkłada ręce, lekko nachylając się ku patrzącym. Dlaczego umieszczono go w towarzystwie św. Augustyna? Bo  podobnie jak Augustyn jest jednym z czterech wielkich  Doktorów   Kościoła i jego wielkim apologetą. Ale przede wszystkim dlatego, że poświęcił się ratowaniu Rzymu dotkniętemu zarazą, organizując pokutne procesje i wzywając do żalu za grzechy.
 Na szczycie  ołtarza głównego otaczają centralnie umieszczoną grupę  Trójcy Świętej cztery aniołki i osiem  putt, wyłaniające się  ze srebrzystego obłoku.
Po obu stronach Trójcy Świętej umieszczono dwie  święte niewiasty.  Po lewej młodą dziewczynę odzianą w długą suknię z pozłacanym serdaczkiem trzymającą   w prawej dłoni kielich,  w lewej palmę zwycięstwa. Przy  jej lewej stopie wyrasta wieża. Każdy katolik z daleka dopatrzy się w tej rzeźbie postaci św. Barbary męczennicy, patronki górników i dobrej śmierci. W kościele upamiętniającym tragedię śmierci od pomoru ta orędowniczka umierających znalazła swoje zaszczytne miejsce
Naprzeciwko  św. Barbary, po  prawej stronie ołtarza głównego stoi figura określana w „Katalogu zabytków sztuki w Polsce” jako św. Helena. Postać ta trzyma w  ręku krzyż - atrybut św. Heleny - matki cesarza Konstantyna Wielkiego, która w Ziemi Świętej upamiętniła poprzez swoje fundacje sakralne wiele miejsc związanych ze Zbawicielem. Ponieważ przyczyniła się do  odnalezienie krzyża Chrystusowego, więc  z tym znakiem się ją przedstawia, ale zawsze w dostojnych szatach matki cesarza- rzymskiej matrony, często z diademem na głowie.  Natomiast rzeźba w kościele  na Grodzisku,  rzekomo św. Heleny, ma na sobie habit zakonny. W rzeczywistości przedstawia  żyjącą w XIV w.  św. Katarzynę ze Sieny -reformatorkę zakonu dominikańskiego we Włoszech, stygmatyczkę oraz Doktora Kościoła i jedną z największych świętych niewiast w Kościele,   która w ikonografii katolickiej prezentowana jest w stroju zakonnym  z krzyżem w ręku, koroną cierniową lub innymi atrybutami. Czemu występuje w maleńkim peryferyjnym kościółku w Grodzisku? W epoce baroku tworzono pary świętych, najczęściej obok św. Barbary stawiano św. Katarzynę Aleksandryjską, także męczennicę rzymską, z motywem koła - narzędzia tortur. Te dwie święte męczennice są nieodłączne w wielu kościołach, występują także  dwukrotnie w oleskim kościele św.  Michała. A w kościółku na Grodzisku św. Barbara ma inną św. Katarzynę za towarzyszkę. Dlaczego nie Aleksandryjską, tylko Sieneńską? Bo ta ostatnia została cudownie uratowana od dżumy grasującej w średniowiecznej Europie, także w jej rodzinnej Sienie.
Nad bramkami przy ołtarzu głównym, od prawej strony stoi figura  św. Jana Nepomucena,  patrona Czech, Śląska, mostów i spowiedników, którego kult rozkwitał w czasach habsburskich. Święty w płomienistym nimbie-aureoli w barokowej nienaturalnie wygiętej pozie jest w szatach kapłańskich, w komży i trzyma krzyż. Na XVIII stulecie – okres, w którym powstał kościół św. Rocha,  przypada największy rozkwit popularności  tego bardzo znanego na Śląsku patrona. Aż trzykrotnie znalazł się on w naszym kościele - przy ołtarzu głównym, na obrazie nad amboną i przy bocznym ołtarzu.  Wielkim krzewicielem świętości  Jana Nepomucena   był zakon jezuitów, którego założyciel św. Ignacy Loyola  został umieszczony po lewej stronie ołtarza głównego nad bramką.  Św. Ignacy w stroju kapłana w komży z peleryną i w łańcuchu z krzyżem  jest pozbawiony wszelkich atrybutów.  Ten wielki hiszpański założyciel kontrreformacyjnego Towarzystwa Jezusowego w historii Kościoła zapisał się jako fascynująca osobowość.
 W zakrystii, na  ścianie    znajdują się napisy: „ Roku 1708 ustała Zaraza Morowa”, „ Anno 1710” bowiem miało  być wszem wiadomo, że miejsce to związane jest ze straszną epidemią. W  pobliżu ambony nad wejściem do zakrystii zawieszono obraz orędowników w czasach epidemii świętych: Rocha, Rozalii i Sebastiana. Znajdował  się on uprzednio na północnej ścianie nawy. W centralnej części płótna namalowano leżącą w grocie - pieczarze na zielono-niebieskim  płaszczu św. Rozalię pustelnicę, w sukni  obsypanej  różowo – biało - kremowymi różami. Jedną ręką podpiera głowę, w drugiej trzyma znak umartwienia - krzyż. Po jej prawej stronie stoi św. Roch w brązowym płaszczu pielgrzyma, z muszlami jakubowymi na pelerynie, prawą obnażoną nogę świętego z widoczną raną opatruje jakiś człowiek, któremu towarzyszy brązowy pies. Święty w lewej ręce trzyma kij pielgrzymi stylizowany na  kadzidło na drzewcu, z którego wydobywają się kłęby dymu. Na plecach ma zawieszony bukłak w kształcie flaszki z korkiem.  Po lewej stronie św. Rozalii przedstawiono  przywiązanego  do drzewa nagiego z opaską na biodrach św. Sebastiana, któremu strzałę z uda wyjmuje jakiś człowiek.
Aby ułatwić widzowi zrozumienie przedstawionej sceny, anonimowy autor namalował  nad grotą św. Rozalii w kolorze czarnym wpisany w koło herb Olesna. Pod nim umieścił wymowną datę oleskiej dżumy 1708 i  monogram S  F.  Nad herbem symbolizującym miasto Olesno  otwiera się niebo, u jego szczytu w płomieniu Boży Majestat ukazany w hebrajskim znaku שדי Szaddai - Wszechmocny (Rdz 49,25). Z woli Najwyższego anioł śmierci rozpościera swoje skrzydła i ręce nad sceną namalowaną poniżej, w lewej  dłoni trzymając bicz  i rózgę karzącego Boga, w  prawej  trupią czaszkę.  To alegoria Boskiego gniewu za  grzechy mieszkańców osiemnastowiecznego Olesna w postaci wylanej czary zapalczywości Bożej- plagi morowego powietrza.
 Obecnie mieszczą się w kościele  już tylko dwa boczne ołtarze. Lewy po stronie Lekcji zestawiony jest z elementów barokowych z XVII w. z obrazem Trójcy św.    Na wierzchu ołtarza ustawiono rzeźbę pozbawioną obecnie  atrybutów określaną jako Matka Boska Bolesna. Po prawej stronie - Ewangelii  ołtarz boczny barokowy  z poł. XVIII w. architektoniczny z odjętymi  naddatkami o dekoracji chrząstkowej, niegdyś z rzeźbami świętych: Grzegorza, Augustyna, Sebastiana, Wawrzyńca i  Szczepana. Pierwotnie ołtarz ten był poświęcony św. Janowi Nepomucenowi.   Obecnie zachowała się tylko jedna figura  Chrystusa Pana Wszechświata. W ołtarzu obraz przedstawiający zdjęcie z krzyża, przemalowany. Nad tym wizerunkiem  w niszy ołtarzowej mały obraz Matki Boskiej  z Dzieciątkiem malowany na modłę renesansowych płócien  Madonny. Znajdował się w kościele św. Anny, obecnie zdobi ten mały kościółek. Na obu obrazach widoczne zniszczenia. Na południowej ścianie  nawy malowany na płótnie dużych rozmiarów  obraz z II poł. XIX w. Matki Boskiej na tle panoramy Jerozolimy, po przeciwnej stronie na ścianie północnej zawieszono obraz przedstawiający Najświętsze  Serce Pana Jezusa. Ściany tego kościoła niegdyś zdobiło  więcej ludowych malowideł -m.in. „Św. Rodziny”, „Matki Boskiej Częstochowskiej” i  „Złożenie do grobu”. Na uwagę zasługuje malowany cykl czternastu  stacji Drogi Krzyżowej z polskim podpisami, sygnowane Ciossek. „Katalog zabytków sztuki w Polsce


[ ARCHIWUM ]