![]() |
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
WITAMY SERDECZNIE NA INTERNETOWEJ STRONIE OLESKIEGO MUZEUM REGIONALNEGO Wystawa zabawek w oleskim muzeum. 26 stycznia 2012 r. odbyło się XIV Czwartkowe Spotkanie Muzealne w miesiącu poświęconym ekumenizmowi, toteż zatytułowane było „Dzieje parafii ewangelicko-augsburskiej w Oleśnie”. Od schyłku XVIII w. olescy ewangelicy współtworzyli religijną i kulturową mozaikę miasta. Było wśród nich wiele wybitnych dla Olesna i regionu postaci. Począwszy od charyzmatycznego pierwszego pastora ewangelickiej gminy wyznaniowej Leopolda Polko, którego determinacji miasto zawdzięcza powstanie kościoła groszowego- fenigowego pw. Krzyża Chrystusowego, czy wybitnego rektora szkoły ewangelickiej Marquardta. Oleski starosta wyznania ewangelickiego Christian Schemmel był wydawcą pierwszego na Górnym Śląsku pisma w j. polskim Tygodnika Polskiego Poświęconego Włościanom, ukazującego się od 1845 r. w Pszczynie. Uspokoił on nastroje rewolucyjne w Oleśnie podczas Wiosny Ludów. Podczas zamieszek chłopskich w Oleskiem, we wrześniu 1848 r., na rynku w Oleśnie zebrany tłum pozbawił władzy burmistrza Reicherta, którego wsadzono do taczki i obwożono po mieście. Po ucieczce starosty, rejencja przysłała do Olesna nowego urzędnika Christiana Schemmela, którego na przedmieściach witała rzesza chłopów uzbrojonych w kosy, cepy, widły i siekiery. Gdy zebrany tłum wdarł się do sali starostwa, kierując żądania i pretensje pod adresem władzy, nowy starosta dzięki swojemu opanowaniu, stanowczości oraz płomiennemu przemówieniu w języku polskim zdołał opanować antyrządowe nastroje. Zapisał się jako szanowany oleski starosta, mianowany formalnie na ten urząd dopiero 19.08.1851 r. zarządzeniem królewskim. Piastował go do śmierci w 1862r. Został pochowany na cmentarzu w Oleśnie. Pod koniec XIX w. pastor Johann Salzwedel spotykał się co niedzielę na partycje skata w winiarni Casella z katolickim proboszczem Morawcem i rabinem Blumfeldem. Było to wymowne świadectwo nie tylko ekumenizmu, ale dialogu międzyreligijnego. Wybitny dla Olesna był pastor Maksymilian Sękowski, którego imieniem została nazwana jedna z ulic naszego miasta. Doprowadził on do przeniesienia szkoły ewangelickiej do budynku dawnej preparandy przy dzisiejszej ul. Leopolda Labora 2. Był inicjatorem budowy w latach 1912-13 ewangelickiego domu parafialnego, w którym organizowano spotkania z Biblią, spotkania gospodyń domowych, a przede wszystkim nauczanie dzieci, młodzieży i dorosłych. Mieściło się tam przedszkole i oddział Diakonis. W czasie I wojny światowej w budynku tym urządzono wojskowy szpital. Czasowo także w kościele ewangelickim. Rannym żołnierzom z fontu wschodniego przebywającym w oleskich lazaretach ofiarnie posługiwał wspomniany pastor i jego siostra Elżbieta oraz członkinie Oleskiego Patriotycznego Stowarzyszenia Kobiet. Pastor Maksymilian Sękowski i jego siostra byli bardzo zaangażowanymi społecznie mieszkańcami Olesna. Parafia ewangelicka od trzech stuleci wpleciona jest w dzieje Olesna. Wyrazem tolerancji, szacunku, chęci poznania funkcjonującej obok parafii katolickiej protestanckiej wspólnoty chrześcijańskiej było spotkanie muzealne, które poprowadził proboszcz oleskiej parafii ewangelicko-augsburskiej ks. Ryszard Pieron. Pierwsza część spotkania odbyła się w kościele ewangelickim w Oleśnie pod wezwaniem Krzyża Chrystusowego, gdzie pastor R. Pieron zaprezentował strój duchownego ewangelickiego- togę, befki (biała koloratka)i biret oraz przedstawił najważniejsze elementy wyposażenia zboru. Znajduje się w nim tylko jeden ołtarz, na którym eksponowana jest Biblia i Krzyż, dwie lub sześć świec. Zbory cechuje brak ozdób, skromne wyposażenie, które ma sprzyjać skupieniu tylko na Bogu. Ambona służy do zwiastowania Słowa Bożego. W kościele znajduje się chrzcielnica, chór z organami i dwie loże, w lewej znajduje się zakrystia. Pastor ukazał główne zasady wyznania ewangelicko-augsburskiego odpowiadając na liczne pytania zadawane przez uczestników spotkania. Dotyczyły one jedynego pośrednictwa Jezusa Chrystusa w relacji człowieka z Bogiem Ojcem, kwestii kultu maryjnego i świętych, dwóch sakramentów w kościele ewangelickim: Chrztu i Komunii św. pod dwiema postaciami, zbawienia tylko przez wiarę, a nie z uczynków, spowiedzi powszechnej, która nie jest sakramentem. Wyjaśniał ,że Kościół Ewangelicko-Augsburski (Luterański) opiera swoją wiarę na czterech zasadach: tylko Pismo, tylko Chrystus, tylko wiara i tylko łaska. Najistotniejszą z nich jest zasada „Tylko Chrystus”, której podporządkowane są wszystkie inne. Oznacza ona, że tylko Jezus Chrystus, Syn Boga Ojca, prawdziwy Bóg i prawdziwy człowiek, dzięki działaniu Ducha Świętego narodzony z Marii Panny, jest jedynym pośrednikiem między człowiekiem a Bogiem, jedynym Zbawicielem i ratunkiem dla grzesznika, który zbawienie przyjmuje z darowanej łaski, bez własnej zasługi, poprzez wiarę w Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego Pana. Nauka o zbawieniu w Kościele luterańskim podkreśla, że nie zbawiają uczynki, a jedynie wiara w usprawiedliwiające dzieło Chrystusa, dokonane na krzyżu Golgoty. Dobre uczynki pokazują, czy wiara jest prawdziwa – człowiek czyni dobrze nie dlatego, aby być zbawionym, ale czyni dobrze dlatego, że Chrystus złożył z życia swego jedyną i niepowtarzalną ofiarę dla zbawienia całego świata.16 maja 2012 r. w Oleskim Muzeum Regionalnym odbyło się otwarcie wystawy „Było sobie dziecko, były zabawki” ze zbiorów Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi. Ekspozycja ukazuje zabawki ludowe, zdjęcia i stroje dzieci z lat 50. i 60. XX w. Stare zabawki mają w sobie nieodparty urok. Historia zabawek to trochę jak historia cywilizacji. Świat zabawek to jakby miniaturowa rzeczywistość, w której każda lalka, pluszak, żołnierzyk czy bączek mają swoje miejsce i rolę do spełnienia. Zabawki towarzyszyły dzieciom od wieków. Podczas odkryć archeologicznych nierzadko natrafiano na grzechotki, bąki, zabawki militarne, figurki zoomorficzne i postaci ludzkich. Niegdyś na naszych ziemiach źródłem kupowanych zabawek dla dzieci były rozmaite targi, jarmarki i odpusty. Zabawki produkowali wyspecjalizowani w tej dziedzinie rzemieślnicy. Gliniane ptaszki, drewniane koniki, lalki, wiatraki, młyny itp. kolorowe cudeńka. Inspiracją dla twórców był otaczający świat. Zabawki najczęściej wykonywano z drewna sosnowego, lipowego i brzozowego, malowano w intensywne kolory: czerwień, żółty, zielony czy niebieski. Ozdabiano je ornamentami: gwiazdkami, rozetami, kropkami, liniami falistymi. Zawód zabawkarza przekazywany był z pokolenia na pokolenie. W produkcji zabawek uczestniczyła nierzadko cała rodzina. Ojciec wycinał motyw, zaś żona i dzieci malowali je i zdobili.
Najstarszym ośrodkiem wyrobu drewnianych zabawek na ziemiach polskich była Żywiecczyzna. We wsiach Koszarawa, Stryszawa, Lachowice, Krzeszów i Pewel Mała wytwarzano najczęściej drewniane koniki, bryczki, taczki, kołyski, ptaki z ruchomymi skrzydłami. Charakterystycznym dla tego ośrodka wzorem była scyrkowka- drewniana grzechotka w formie sześcianu wypełnionego kamykami, zaś kolorem najchętniej tam używanym był buraczkowo fioletowy. Charakterystycznym motywem zdobniczym była gwiazda sosrębowa- rozeta. Bardzo popularne były stryszawskie ptaki, których najwybitniejszym twórcą był Teofil Mentel. W młodości Mentel pomagał pustelnikowi w Kalwarii Zebrzydowskiej w produkcji dewocjonaliów i pamiątek. Po zakończonej praktyce pustelnik obdarzył go atlasem barwnych ptaków. Rzeźbione ptaki przez Mentela był naśladowane przez innych zabawkarzy. Górale myśleniccy wozili na wielkanocne jarmarki kołatki, terkotki i grzechotki, a także charakterystyczne siekierki zdobione wypalanym ornamentem, figurki kozy, wilka i skrzypka. Zabawki się poruszały i wyróżniały dużą starannością wykonania. W Kieleckiem pod wpływem przybyszy z Żywiecczyzny zwanych tam Galicjokami zaczęto produkować bryczki, koniki na biegunach oraz kołyski. Po II wojnie światowej wzbogacono ten asortyment o patki, motyle klaskające skrzydłami, karuzele, taczki i kółka na kijach. Szczególnym wyróżnikiem tego regionu były lalki Baby Jagi z Łysej Góry. Innym ośrodkiem zabawkarskim była Rzeszowszczyzna. Inicjatorem tamtego rzemiosła zabawkarskiego był Marcin Guzy, który rzeźbił drewniane koniki, cygarniczki i łyżki. Koniki miały białą lub mroziastą ( na białym tle roztarte czarne plamki) maść, oczy, grzywę, ogon i uprząż czarną. W Leżajsku, gdzie powstała wytwórnia zabawek wytwarzano najczęściej pukawki i fujarki. Ludowe zabawki w okresie powojennym zostały wyparte przez wyroby fabryczne. Dawne zabawki odchodziły do lamusa historii zastąpione przez plastikowe lalki i pluszowe misie. Ostatnio powraca się do ekologicznych zabawek wykonanych z naturalnych materiałów. Prezentowana w muzeum wystawa pozwala dzieciom zapoznać się zabawkami swoich przodków, a dorosłym widzom funduje nostalgiczną podróż do krainy dzieciństwa. O eksponowanych zabawkach na otwarciu wystawy opowiadała jej autorka dr Barbara Chlebowska, kierownik Działu Wierzeń, Obrzędów i Folkloru w Muzeum Archeologicznym i Etnograficznym w Łodzi. Była ona autorką wystaw prezentowanych także w Oleśnie o Aborygenach, Japonii i Peru. Wystawę można zwiedzać do 17 lipca 2012 r. Serdecznie zapraszamy. Ewa Cichoń
Zapraszamy na otwarcie wystawy "Było sobie dziecko, były zabawki..." ![]() Obchody Święta Flagi Rzeczypospolitej Polskiej w Oleśnie Czy w progach naszych, w naszej ojczyźnie, Czy gdzieś daleko, gdzieś na obczyźnie, Te dwa, na zawsze są zespolone, Orzeł i Barwy biało - czerwone. ( Śliwiński Ronald) Kolory biały i czerwony miały głębokie znaczenie symboliczne. Biel to niewinność, czystość, nieskazitelność (także moralna). Czerwień to oczywiście krew, ale także ogień, odwaga i waleczność. Idealne kolory dla moralnej mobilizacji narodu o trudnej historii. Tak świętą żądzą zagrzane wojowników czoła harde przyjęły losu zmianę - biało-czerwoną kokardę... (Onufry Hieronim Kunaszowski) ...polski sztandar nasz amarantowo-biały, Lechitów wolny znak. W królewskim wieńcu chwały wolności biały ptak... (anonimowy poeta) Amarantową włożyłem na skronie Konfederatkę, bo jest to czapka, którą Piast w koronie miał za podkładkę. ("Na zapytanie: czemu w Konfederatce? Odpowiedź" C.K. Norwid) Jedna była - gdzie? Pod Tobrukiem. Druga była - hej! Pod Narvikiem. Trzecia była pod Monte Cassino, a każda jak zorza szalona, biało-czerwona, biało-czerwona! Czerwona jak puchar wina, biała jak gwiezdna lawina, biało-czerwona. ("Pieśń o fladze" K.I. Gałczyński) Biało - krwawy, krwawo - biały, lniany Opatrunku, który zwiesz się: Sztandar, coś się z wielkim krwotokiem uporał Wiatr rozwija ten dokument rany, Wznosi w górę bohaterski bandaż, Tę pamiątkę, Ten dług I ten morał ("Barwy narodowe" Maria Pawlikowska-Jasnorzewska) Powiewa flaga, gdy wiatr się zerwie, a na tej fladze biel jest i czerwień. Czerwień - to miłość, biel - serce czyste... Piękne są nasze barwy ojczyste. ("Barwy ojczyste" Czesław Janczarski) 27 kwietnia br. w słoneczne południe załopotała na oleskim Rynku wielka biało-czerwona flaga uroczyście zawieszona podczas pierwszej części obchodów Święta Flagi Rzeczypospolitej Polskiej zorganizowanych przez Urząd Miejski w Oleśnie, oleski Szczep ZHP „Feniks” i Oleskie Muzeum Regionalne. Bardzo podniosły charakter miała ceremonia podniesienia flagi z uroczystą asystą wojska i przy wykonaniu hymnu państwowego. Do zebranych żołnierzy Jednostki Wojskowej z Szumiradu, młodzieży z klasy mundurowej Zespołu Szkół Ekonomicznych i Ogólnokształcących w Oleśnie, pocztów sztandarowych służb mundurowych i szkół, uczniów oraz mieszkańców Olesna przemawiał Burmistrz Sylwester Lewicki i Starosta Jan Kus. Ceremoniał zakończył apel poległych, któremu towarzyszyła wojskowa salwa honorowa. Uroczystość swoją obecnością zaszczycili: Dowódca Jednostki Wojskowej w Szumiradzie pułkownik dyplomowany Andrzej Domeradzki, major Zdzisław Szuba, Komendant Powiatowy Państwowej Straży Pożarnej w Oleśnie młodszy brygadier Czesław Noga, Komendant Gminny Ochotniczych Straży Pożarnych Tadeusz Rutko, Naczelnik Wydziału Prewencji Komendy Policji w Oleśnie Leszek Latusek, Wojskowy Komendant Uzupełnień w Lublińcu pułkownik Tadeusz Lipiński, Przewodniczący Rady Miejskiej Piotr Antkowiak, Wiceburmistrz Jerzy Chęciński, Przewodniczący Rady Powiatu Jerzy Liberka, Wicestarosta Stanisław Belka, prałat Zbigniew Donarski.
Druga część obchodów miała miejsce w MDK w Oleśnie. Odbyło się tam XV Spotkanie Muzealne ”Spod znaku biało-czerwonej” poświęcone polskim symbolom narodowym. Te symbole odegrały ogromną rolę w rozwoju tożsamości narodowej. Świadomość narodowa, ukształtowana w procesie społeczno-historycznym rozwija się na podłożu wspólnoty języka, terytorium, historii, tradycji i jest podstawowym elementem więzi narodowej. Symbole państwa, godło, barwy oraz hymn państwowy, symbolizują suwerenność państwa. Polskie symbole państwowe to: 1) godło, wizerunek orła białego zwróconego w prawo ze złotą koroną na głowie, z dziobem i szponami złotymi, w czerwonym polu. Heraldyczny znak orła jako godło dynastii piastowskiej pojawił się w 1. połowie XIII w., za rządów Władysława Łokietka stał się oficjalnym godłem całego państwa. Na pierwszych flagach i sztandarach reprezentujących Królestwo Polskie widniał biały orzeł w koronie na czerwonym tle. Jan Długosz, opisując przygotowania do bitwy pod Grunwaldem, pisze o „chorągwi wielkiej, na której wyszyty był misternie orzeł biały z rozciągnionemi skrzydły, dziobem rozwartym i z koroną na głowie, jako herb i godło całego Królestwa Polskiego”. Po odzyskaniu niepodległości w 1919 r. Sejm przyjął go za herb państwa. Nowy wizerunek orła został wprowadzony rozporządzeniem Prezydenta RP z 1927 r. oparty na projekcie prof. Zygmunta Kamińskiego, wzorowany na godle z czasów Stefana Batorego o kształcie prawie identycznym z obowiązującym obecnie. Po 1945 r. orzeł podobny do przedwojennego pozbawiony został korony. Od 1990 r. godłem państwowym jest znowu orzeł biały z koroną, 2) biało-czerwona flaga; barwy flagi złożone z dwóch poziomych pasów są odwzorowaniem kolorystyki godła państwowego, które stanowi orzeł biały na czerwonym polu. W układzie poziomym barwa biała jest u góry, natomiast w pionowym barwa biała znajduje się z prawej strony barwy czerwonej (dla patrzącego z lewej strony). Zgodnie z zasadami heraldyki pas górny reprezentuje białego orła, a dolny czerwone pole tarczy herbowej. Kolory te według symboliki używanej w heraldyce mają następujące znaczenie: koloru białego używa się w heraldyce jako reprezentację srebra. Oznacza on Białego Orła na czerwonej tarczy herbowej. Obowiązujące barwy wprowadzone zostały po raz pierwszy w 1831 jako barwy państwowe. Pierwotnie polską barwą narodową był karmazyn, stanowiący symbol dostojeństwa i bogactwa, a zarazem uważany za najszlachetniejszy z kolorów. Z uwagi na cenę barwnika – koszenili uzyskiwanej z larw czerwca polskiego – mało kto mógł sobie na niego pozwolić, dlatego też był on wykorzystywany jedynie przez najbogatszą szlachtę i dostojników państwowych. Dzień Flagi ustanowił Sejm 20 lutego 2004 roku ustawą o zmianie ustawy o godle, barwach i hymnie Rzeczypospolitej Polskiej, którą Prezydent RP podpisał 16 marca 2004 r. 3) hymn państwowy; jest to tradycyjna pieśń patriotyczna, będąca symbolem jedności i odrębności narodowej. Pieśń patriotyczna „Jeszcze Polska nie zginęła” (początkowo “nie umarła”) napisana została w 1797 r. przez Józefa Wybickiego. Od 1831 r. jest hymnem narodowym (powstanie listopadowe), od 1927 r. polskim hymnem państwowym. W 1948 r. zatwierdzony został przez władze PRL, przyjęty do konstytucji w 1976 r. Niegdyś pieśń religijna „Bogurodzica” zwierała w kolejnych zwrotkach modlitwę za króla, co nadało jej charakter hymnu państwowego. Jan Długosz określał ją mianem carmen patrium -pieśni ojczystej. Ochronę prawną symboli państwa gwarantuje konstytucja. Warunki używania godła i flagi państwowej oraz szczegóły dotyczące hymnu określa ustawa. Suwerenność każdego narodu podkreślają jego symbole narodowe. Symbole najczęściej nawiązują do tradycji historycznej państwa i narodu. Należy również pamiętać o tym, że symbole narodowe reprezentują powagę Rzeczypospolitej i wymagają szacunku. Podczas spotkania wygłosił prelekcję o twórcy polskiego hymnu narodowego Józefie Wybickim autor wystawy jemu poświęconej Aleksander Załęski. Aleksander Załęski ma na swoim koncie ponad 60 wystaw w całym kraju, m.in.: „Dowody zbrodni” – wystawę pod patronatem Komendy Głównej Policji, „Pamiętamy” – w Muzeum Katyńskim, a także „Na nieludzkiej ziemi – Charków, Miednoje, Katyń”. Wszystkie one pokazują miejsca ekshumacji, dokumentują trudną historię, ukazują wstrząsający obraz zbrodni. Autor był członkiem ekipy ekshumacyjnej w Miednoje , Charkowie i Katyniu i ekspertem fotografii kryminalistycznej Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Komendy Głównej Policji. Jest autorem zdjęć z ekshumacji prowadzonych w Charkowie i Miednoje w 1991 r. Były to pierwsze ekshumacje wykonywane na polecenie Rządu Polskiego. W roku 1995 Aleksander Załęski uczestniczył w ekshumacjach w Miednoje i przez kilka dni w Katyniu. Aleksander Załęski został odznaczony w 1992 r. Złotym Medalem Opiekuna Miejsc Pamięci Narodowej nadanym przez Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Od 22 lat jest członkiem Komisji Turystyki przy Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz od 50 lat Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego i od 27 lat Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego. Jest także rzecznikiem prasowym Ogólnopolskich Rajdów Górskich „Szlakiem Obrońców Granic” oraz corocznych rajdów policji. Od 11 lat A. Załęski przebywa na zasłużonej emeryturze, będąc ciągle aktywnym w realizacji swych bardzo pożytecznych działań i pasji. Będąc jeszcze pracownikiem Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Komendy Głównej Policji, współpracował z Zamkiem Królewskim w Warszawie, a także muzeami: Narodowym, Katyńskim, Literatury, Historycznym. Prelegent zaprezentował sylwetkę Józefa Wybickiego, który urodził się 29 września 1747 r. w Będominie koło Kościerzyny. Był synem średnio zamożnego szlachcica Piotra i Kaszubki Konstancji z Lniskich. Ród Wybickich wywodził się z Danii. Przodek J. Wybickiego o nazwisku Wyben w 1549 r. zaciągnął się do służby u króla Zygmunta Augusta, a jego potomkowie z czasem przyjęli nazwisko Wybicki. Józef Wybicki miał ośmioro rodzeństwa, siedem sióstr, z których cztery wstąpiły do klasztoru oraz brata Joachima, który został księdzem. Ojciec, będąc stronnikiem króla Stanisława Leszczyńskiego, po przegranej wojnie o sukcesję polską w 1734 r. dostał się do niewoli rosyjskiej. Osierocił rodzinę, gdy Józef miał 12 lat. Od szóstego roku życia Józef wychowywał się u stryja Franciszka, proboszcza skarszewskiego i archidiakona pomorskiego. W ósmym roku życia został oddany na naukę do jezuickiego kolegium w Starych Szkotach, wówczas przedmieściu Gdańska. Tam przebywał przez siedem lat. Po śmierci opiekuna stryja Franciszka w 1765 r. Józef Wybicki usamodzielnił się. Musiał procesować się o majątek z sąsiadami. Uratował ojcowiznę przed ich zakusami dzięki poparciu wojewody pomorskiego Jana Jerzego Flemminga, związanego ze stronnictwem „Familii” Czartoryskich. W 1764 r. Wybicki wyjechał na elekcję króla Stanisława Augusta Poniatowskiego jako stronnik nowego władcy. Swój wyjazd zawdzięczał wojewodzie pomorskiemu Pawłowi Mostowskiemu, który chciał zabrać na elekcję jak najwięcej zwolenników Poniatowskiego. Głosował za Poniatowskim, nie zdając sobie wtedy sprawę, że elekcja odbywa się pod naciskiem carycy Katarzyny II. Pobyt w Warszawie był dla niego pierwszym doświadczeniem politycznym. W 1766 r. mianowano go subdelegatem grodzkim w Skarszewach. W latach 1766-1797 był pomocnikiem mecenasa w zjazdach Trybunału Koronnego, podnosił swoje kwalifikacje prawnicze. W wieku 20 lat został wybrany posłem na sejm z powiatu mirachowskiego (obecnie kartuskiego). Brał udział w sejmie obradującym w latach 1767-1768, zwanym repninowskim, z powodu polityki zastraszania prowadzonej przez rosyjskiego posła nadzwyczajnego i ministra pełnomocnego w Warszawie Nikołaja Repnina. Na jego rozkaz w ósmym dniu obrad sejmowych w nocy z 13/14 października 1767 r. porwano senatorów Kajetana Sołtyka, Józefa Andrzeja Załuskiego, hetmana Wacława Rzewuskiego z synem Sewerynem, których zesłano do Kaługi. Terror ten miał na celu zmuszenie posłów do uchwalenia równouprawnienia dysydentów (innowierców, w Rzeczypospolitej nazywano tak protestantów) i dyzunitów (prawosławnych) oraz zatwierdzenia praw kardynalnych (gwarantujących szlachcie: wolną elekcje, liberum veto na sejmach, prawo do wypowiedzenia posłuszeństwa królowi, nietykalność osobistą i majątkową, prawo posiadania ziemi i władzy nad chłopami), co prowadziło do coraz większej ingerencji Rosji w wewnętrzne sprawy Rzeczypospolitej. Na tym burzliwym sejmie Wybicki wystąpił z protestem przeciwko uwięzieniu senatorów i rosyjskiej polityce. Nie zdołał pociągnąć za sobą innych posłów, zastraszonych przez repninowską politykę, musiał jednak przez kilka dni ukrywać się w Warszawie, bowiem jego protest odbił się szerokim echem w stolicy. Gdy wybuchła konfederacja barska w obronie wiary katolickiej i przeciwko Rosji, Wybicki do niej przystąpił. W przebraniu ekonoma przedarł się ze Spiszu do Baru. Zostając konsyliarzem generalnym (pomocnikiem marszałka konfederacji), czynił starania o pomoc dla konfederatów na dworach europejskich. Po upadku Baru 28 kwietnia 1768 r. udał się za Dniestr. Wysłano go z misją do biskupa kamienieckiego Adama Stanisława Krasińskiego, którego odnalazł w Cieszynie. Wędrował w przebraniu chłopskim, udając niemowę. Z biskupem wyruszył do Paryża, by uzyskać pomoc dla konfederacji. W 1768 r. wyruszył z tajną misją do króla pruskiego Fryderyka II do Berlina. Prusy nie zamierzały wspomóc konfederacji. Podczas pobytu w Berlinie Wybicki poznał swoją przyszłą żonę Kunegundę Drwęską herbu Gozdawa. Wraz z ciotką hrabiną Marianną Skórzewską gościła na dworze Fryderyka II. Po klęsce barżan pod Kcynią, w której brał udział, Wybicki zbiegł do Holandii. Studiował tam prawo, filozofię i nauki przyrodnicze w Lejdzie pod przybranym imieniem i nazwiskiem Josephus Enkler. Po klęsce konfederacji barskiej i I rozbiorze Polski powrócił do kraju. W 1773 r. Wybicki poślubił Kunegundę bez wiedzy swojej matki, która była przeciwna temu związkowi ze względu na to, że Drwęska nie była zbyt posażną panną, a ponadto 17 lat starszą od Józefa. Zamieszkali w Margoninie. Kunegunda zmarła nagle 17 sierpnia 1775 r. Po śmierci żony Wybicki rzucił się w wir pracy. Został podwojewodzim poznańskim w 1775 r., w następnym roku wyjechał do Warszawy. W stolicy król nadał mu godność szambelana. W 1777 r. został członkiem Towarzystwa do Ksiąg Elementarnych, następnie generalnym wizytatorem szkół okręgu wileńskiego. W 1776 r. Andrzej Zamoyski, znając i ceniąc Wybickiego, powołał go do składu komitetu opracowującego zbiór praw sądowych. Przy okazji pracy nad Zbiorem praw powstało jedno z najważniejszych i najobszerniejszych dzieł Wybickiego: Listy patriotyczne do Jaśnie Wielmożnego eks-kanclerza Zamoyskiego, prawa układającego, pisane – cykl 14 listów napisanych w latach 1776–1777, wydanych drukiem w dwóch tomach. Krytykuje w nich anarchię, samowolę magnaterii, ciemiężenie chłopów, pańszczyznę. Ostatecznie, wysiłki Zamoyskiego i współpracujących z nim reformatorów spełzły na niczym. W 1780 r. sejm odrzucił Zbiór praw sądowych, Wybicki wycofał się z życia politycznego i powrócił do zajęć gospodarskich. Ożenił się ponownie w 1780 r. z Esterą Wierusz-Kowalską. Nie chcąc przebywać w państwie pruskim po I rozbiorze, sprzedał swój majątek na Pomorzu i osiedlił się w Wielkopolsce. Zakupił wsie koło Śremu: Manieczki i Psarskie. Po latach sprzedał Psarskie, zakupił Przylepki i Boreczek. Założył nowe osady: Brodnickie Holendry i Esterpole – na cześć żony, która urodziła mu trójkę dzieci: Teresę, Łukasza i Józefa. Prowadził szczęśliwe życie rodzinne, zajmując się gospodarstwem i twórczością literacką. Pisał komedie, dramaty i opery, m.in.: komedie Kulig, Warro na wsi, tragedię Zygmunt August, opery: Kmiotek, Samnitka, Pasterka zabłąkana, Polka. Z utworów tych tylko Kulig i Polka zostały wystawione w zawodowym teatrze w Warszawie, Kulig w inscenizacji Wojciecha Bogusławskiego w 1783 r. Wybicki jednak nie odsunął się całkowicie od polityki. W 1780 r. został wybrany na sejm jako poseł województwa poznańskiego, a w 1784 r. kaliskiego. W trakcie przygotowań do uchwalenia Konstytucji 3 Maja został członkiem deputacji, której zadaniem było przygotowanie tzw. Kodeksu Stanisława Augusta. Aby mógł reprezentować Poznań na sejmie, wcześniej musiał przystąpić do stanu mieszczańskiego i w tym celu 6 sierpnia przed magistratem w Śremie przyjął prawo miejskie, biorąc na siebie "obowiązek zwierzchności miasta Śremu". Do stolicy wyjechał jesienią 1791 r. Od tego czasu Manieczki odwiedzał rzadko. W 1792 r. nabył majątek w Krobowie koło Grójca, dokąd rok później, w 1793 r., sprowadził rodzinę. Wkrótce wszyscy przenieśli się do Warszawy. Manieczki, które w tym samym roku na skutek II rozbioru Polski znalazły się w zaborze pruskim, oddał w dzierżawę. Po III rozbiorze Polski, Wybicki należał do zawiązanego na emigracji spisku przygotowującego powstanie narodowe. Podczas insurekcji kościuszkowskiej w kwietniu 1794 r. został członkiem departamentu wojskowego w Warszawie. Potem został pełnomocnikiem rządowym dla spraw wojskowych przy księciu Józefie Poniatowskim. W lipcu 1794 r. otrzymał od Kościuszki rangę generała–majora ziemiańskiego milicji pomorskiej, został też komisarzem cywilno-wojskowym ziemi czerskiej broniącej Warszawy przed Prusakami. W tych okolicznościach Wybicki spotkał Jana Henryka Dąbrowskiego. Dąbrowski młodość spędził w Saksonii i słabo wtedy mówił po polsku. W 1792 r. przeszedł z armii saskiej do polskiej. Niezorientowany w politycznych stosunkach ówczesnej Rzeczpospolitej przystąpił do konfederacji targowickiej, przez co posądzano go o zdradę. Wytoczono mu sprawę sądową departamentu wojskowego, która odbyła się 20 kwietnia 1794 r. Mogła mu grozić nawet kara śmierci. Uniewinniła go mowa obrońcy Józefa Wybickiego. Od tego zaczęła się przyjaźń tych dwóch wielkich mężów. Wybicki został pełnomocnikiem rządowym przy oddziałach Dąbrowskiego, wkraczających do Wielkopolski. Z korpusem Dąbrowskiego Wybicki przeszedł cały szlak bojowy w Wielkopolsce. Planowano jeszcze marsz na Pomorze, Wybicki wkroczył nawet do Świecia, jednak klęska pod Maciejowicami zmusiła Dąbrowskiego do przerwania kampanii i odwrotu w kierunku Warszawy. Po upadku powstania kościuszkowskiego Wybicki przedostał się do Zamościa, spotkał się tam z rodziną, ale ścigany listami gończymi musiał udać się na emigrację. Przez Lwów, do Pragi i Szwajcarii. W 1795 r. wyjechał do Paryża. Działał tam w stronnictwie politycznym. Wybicki cały czas korespondował też z Dąbrowskim, zachęcając go do przyjazdu do Francji. Stało się to w 1796 r. Generał Dąbrowski rozpoczął pertraktacje z francuskim Dyrektoriatem w sprawie utworzenia Legionów Polskich we Włoszech. Otrzymał listy polecające do Napoleona Bonapartego prowadzącego zwycięską kampanię w północnych Włoszech z pozwoleniem na formowanie korpusu polskiego. 9 stycznia 1797 r. Dąbrowski podpisał z rządem Republiki Lombardzkiej umowę, kontrasygnowaną przez Napoleona, o utworzeniu Legionów Polskich we Włoszech. 7 lipca 1797 r. Józef Wybicki dotarł do Reggio nell’ Emilia, w którym kwaterowali legioniści. 16 lipca 1797 r. odbyła się uroczystość uczczenia przyłączenia Reggio do Republiki Cisalpińskiej (utworzonej w miejsce Republiki Lombardzkiej). W defiladzie wzięli udział polscy legioniści. W tych okolicznościach Wybicki napisał słowa pieśni znanej obecnie jako Mazurek Dąbrowskiego. Dokładna data i okoliczności napisania i pierwszego wykonania Mazurka Dąbrowskiego pierwotnie nazywanego Pieśnią Legionów Polskich we Włoszech, nie są jasne i są przedmiotem sporów wśród historyków. Jan Pachoński, badacz tej kwestii, skłania się do tego, że tekst powstał między 16 a 19 lipca 1797 r. Wg Bronisława Bilińskiego słowa pieśni Wybicki napisał wcześniej pomiędzy 10 a 15 lipca. Co do daty pierwszego wykonania pieśni także wystąpiły rozbieżności. Juliusz Willaume skłania się do daty 16 lipca, kiedy odbyła się defilada wojsk. Inni twierdzą, że nastąpiło to 20 lipca, gdy podczas pożegnania legionistów w Reggio gen. Dąbrowski polecił zasadzić pamiątkowe drzewko wolności. Pierwszym wykonawcą Mazurka Dąbrowskiego mógł być sam Wybicki śpiewający go z grupką polskich żołnierzy. Faktem jest, że pieśń ta zyskała od razu ogromną popularność. Obecnie obowiązujący tekst Mazurka Dąbrowskiego różni się od pierwotnej wersji Wybickiego. Wybicki pozostał z Legionami, prowadząc między innymi pracę wychowawczą wśród żołnierzy i kierując w głównej kwaterze w Mediolanie komisją rozpatrującą prośby o przyjęcie do Legionów. Towarzyszył oddziałom polskim podczas walk we Włoszech. Wobec trudnej sytuacji militarnej wojsk francuskich i walczących u ich boku Legionów Wybicki wyjechał do Francji. W 1800 r. spotkał się z Tadeuszem Kościuszką. Podpisany przez Francję pokój w Luneville w 1801 r. nie uwzględniał interesów Polski. Wybicki udał się więc do Prus, w związku z ogłoszeniem amnestii przez króla Fryderyka Wilhelma II. Nie uzyskał jednak pozwolenia na powrót do rodzinnych Manieczek, gdzie mieszkała jego rodzina. Osiadł we Wrocławiu, po czym przeniósł się do Drezna. W mieście tym rozpoczęli studia jego synowie. Po wybuchu wojny francusko-pruskiej Napoleon zamyślał o utworzeniu polskiej siły zbrojnej walczącej u boku Francji. Wezwał Dąbrowskiego z Wybickim do zajętego przez Francuzów Berlina. 3 listopada 1806 r. na polecenie Napoleona Dąbrowski i Wybicki wydali odezwę wzywającą Polaków z Poznańskiego do udziału w powstaniu. Wybuchło powstanie wielkopolskie zakończone klęską Prus. Wybicki zajął się reorganizacją administracji w Poznańskiem. 27 listopada 1806 r. Napoleon polecił Wybickiemu tworzenie nowej administracji w Warszawie. Do czerwca tego roku zajmował się tam sprawami administracji i policji, do jego zadań należało jednak przede wszystkim zaopatrzenie całej stacjonującej tam Wielkiej Armii. Stanowisko to było bardzo odpowiedzialne, ponieważ od pracy Wybickiego zależało zwycięstwo w wojnie francusko-pruskiej, która po zimowej przerwie wybuchła na nowo wiosną 1807. Za owocną pracę na tym polu Napoleon zamierzał nagrodzić Wybickiego nadaniem dóbr państwowych, ten jednak poprosił w zamian o zwrot swojego majątku w Wielkopolsce, skonfiskowanego przez Prusaków. Cesarz spełnił jego prośbę. W Dreźnie Wybicki był świadkiem nadania konstytucji utworzonemu przez Napoleona Księstwu Warszawskiemu. Został udekorowany przez cesarza Francuzów złotym krzyżem Legii Honorowej, a książę warszawski Fryderyk August odznaczył go Orderem Orła Białego. Otrzymał także urząd senatora wojewody. W 1809 r. Wybickiego spotkała osobista tragedia, zmarł jego syn Łukasz od ran odniesionych w bitwie pod Wagram. Klęska Napoleona w Rosji niweczyła plany związane z odzyskaniem niepodległości państwa polskiego. W trakcie likwidacji Księstwa Warszawskiego Wybicki był ścigany przez władze pruskie. Za Wybickim wstawił się u cara Aleksandra I książę Adama Czartoryski. Dobra Wybickiego znalazły się po kongresie wiedeńskim w granicach państwa pruskiego. Nie musiał się on jednak obawiać represji, o czym zapewnił go pierwszy pruski prezes prowincji Joseph von Zerboni di Sposetti. Wybicki wiązał nadzieje z Królestwem Polskim pod berłem cara Aleksandra I. Władze Królestwa Polskiego zaprosiły go do Warszawy. W lipcu 1816 r. został tam mianowany prezesem Delegacji Administracyjnej Królestwa, w następnym roku prezesem Sądu Najwyższego Królestwa Polskiego. Była to najwyższa godność w całym jakże bogatym jego życiorysie. Po trzech latach pełnienia tej funkcji poprosił o dymisję. W wieku 74 lat osiadł w swoim majątku w Manieczkach, gdzie zmarł 10 marca 1822 r. i został pochowany przy kościele w Brodnicy koło Śremu. W 1923 r. została przeprowadzona ekshumacja jego zwłok, które przewieziono do Poznania i uroczyście pochowano w Krypcie Zasłużonych Wielkopolan w podziemiach kościoła św. Wojciecha w Poznaniu na tzw.”Skałce Poznańskiej”. Podczas spotkania została otwarta autorska wystawa A. Załęskiego poświęcona Józefowi Wybickiemu, którą przez kilka dni będą mogli obejrzeć w MDK mieszkańcy Olesna. Ostatnim akcentem uroczystości był występ artystyczny oleskich harcerzy. Na spotkanie przybyli przedstawiciele władz samorządowych gminnych i powiatowych, przedstawiciele służb mundurowych, instytucji, placówek kulturalnych, dyrektorzy szkół, nauczyciele, młodzież, harcerze, lokalne media i mieszkańcy Olesna. Powiewa flaga, gdy wiatr się zerwie, a na tej fladze biel jest i czerwień. Czerwień - to miłość, biel - serce czyste... Piękne są nasze barwy ojczyste. ("Barwy ojczyste" Czesław Janczarski) na obchody Święta Flagi ![]() ![]() Nowa wystawa w muzeum. 22 marca 2012 r. w Oleskim Muzeum Regionalnym miało miejsce otwarcie wystawy „Stare dokumenty mówią o Oleśnie”, która jest pokłosiem kilkuletnich dogłębnych poszukiwań dokumentów, kwerendy źródeł o Oleśnie, badań nad tekstami w języku łacińskim, staroczeskim i staropolskim, tłumaczeń tych tekstów i opracowania komentarzy do archiwalnych materiałów o naszym mieście. Bowiem Olesno nie dysponuje zadawalającym pakietem źródłowym, wobec szczupłości zachowanych zasobów archiwalnych jest pozbawione wielu cennych źródeł kronikarskich i innych, zarówno miejskich jak i parafialnych. Uległy one zniszczeniu przez Armię Czerwoną w styczniu 1945 r. Pozyskane zdjęcia manuskryptów z archiwów tak państwowych, kościelnych i ze zbiorów prywatnych zostały zaprezentowane na tej wystawie, która ma na celu poszerzenie i dokumentowanie wiedzy o historii Olesna i najbliższej okolicy, począwszy od najstarszego z zachowanych pergaminowego manuskryptu przechowywanego w Archiwum Archidiecezjalnym we Wrocławiu – dokumentu erekcyjnego (konsekracyjnego) kościoła grodowego w Oleśnie wystawionym przez wrocławskiego biskupa Wawrzyńca na polecenie opolskiego księcia Kazimierza I. Dokument zawiera informacje o istnieniu w Oleśnie komory celnej, należącej do wyżej wymienionego biskupa, który ustanowił dla niej nową taryfę opłat. Zdaniem jednego z najwybitniejszych polskich mediewistów- Romana Grodeckiego jest to najstarsza taryfa celna polska. W Archiwum Państwowym we Wrocławiu znajduje się kilka interesujących nas dokumentów. Wśród nich dokument z 9 X 1302 r., w którym Jan, wójt dziedziczny w Ziębicach poświadcza, że Przybko z Czesławic sprzedał swej siostrze Traczce dobra w Czesławicach. Wśród świadków dokumentu widnieje ławnik miasta Ziębic Herman z Olesna. Jako mieszkaniec i ławnik Ziębic zaświadczał autentyczność innych dokumentów - 26. XII 1299 r., 29 V 1300 r. Dodatkowo przy jego imieniu zapisane zostały słowa „ obywatel miejski”, a nazwa miasta została odnotowana w formie „Rosinberc”. Nic poza tym o Hermanie z Olesna nie wiemy. Tekst dokumentu napisany został kursywą gotycką – minuskułą gotycką (cursiva diplomatica). Pisana tzw. kancelareską, która przyjęła się w kancelarii cesarskiej pod koniec XVI w. kopia z 1753 r. dokumentu z 9 V 1353 r. informuje o ważnych dla rozwoju Olesna wydarzeniu, mianowicie o sprowadzeniu przez księcia opolskiego Bolka II kanoników regularnych z klasztoru NMP na Piasku z Wrocławia do Olesna. Książę przekazał im dawny zamek myśliwski Henryka Brodatego na siedzibę tworzącego się konwentu. W tym samym archiwum znajduje się kopia z 1753 r. i regest (streszczenie) dokumentu z 25 V 1374 r., w którym Władysław książę opolski, pan Wielunia i dziedzic Rusi, nadaje Piotrowi, opatowi klasztoru NMP we Wrocławiu, prawo patronatu nad parafią i kościołem w Oleśnie. W Archiwum Państwowym w Opolu jest przechowywany cenny dokument lokacyjny Olesna z 10 VI 1450 r. wydany przez księcia strzelecko- niemodlińskiego Bernarda. Ponieważ pierwotny dokument lokacyjny z końca XIII w. został strawiony przez pożar, dlatego pan miasta, książę Bernard, na prośbę rajców nadał Olesnu nowe prawa miejskie, potwierdzając wcześniej już nabyte ustalenia prawa magdeburskiego. Miasto otrzymało od niego dwa przedmieścia: Duże i Małe. Dochody z wójtostwa, ze stawów rybnych i młynów zachował książę dla siebie. Po powtórnej lokacji miasto “wzbogaciło się” o własny samorząd– burmistrza i radę miejską wymienioną po raz pierwszy w dokumencie z 1450 r. Wspomniany Bernard zamierzał przenieść nawet z Opola do Olesna swoją książęcą rezydencję, w czym przeszkodziła mu śmierć. Tekst napisano kursywą gotycką – minuskułą gotycką, która była pismem kancelaryjnym używanym także przy sporządzaniu rachunków i innych zapisów o chwilowym znaczeniu. W tym samym archiwum w Opolu jest kilka dokumentów związanych z oleskim rzemiosłem. Na wystawie zaprezentowano dokument z 27 XII 1585 r., w którym Jan Bess, pan Olesna poświadcza przywileje cechowe rzemieślnikom oleskim nadane wcześniej przez książąt opolskich. Jan Bess (Johann von Bess z Wierchlesa), właściciel Olesna w latach 1581-1595, zatwierdził przywileje dla cechu solarskiego w Oleśnie. Solarze, inaczej rozwoziciele soli, otrzymali od właściciela Olesna nieograniczone prawo nabywania soli i rozwożenia jej tam, gdzie zechcą. Jan Bess był zaufanym dworzaninem cesarza rzymskiego, króla Niemiec i Czech, księcia Opola i Raciborza Rudolfa II Habsburga. Był podstolim cesarskim, właścicielem rozległych dóbr, od 1609 r. baronem. W 1605 r. sprzedał on swoje dobra w Kadłubie Wolnym miejscowym chłopom. Na wesele Jana Bessa z Małgorzatą Żyrowską został zaproszony do Olesna sam cesarz Rudolf II, niestety, monarcha nie zawitał do miasta z powodu złego stanu zdrowia. Rudolf II podczas wojen z Turcją pożyczał pieniądze od zamożnych właścicieli ziemskich, także na Śląsku. Z powodu pustej kasy państwowej monarcha ten sprzedał 13 dóbr położonych na Śląsku. Jednym z tych dóbr było Olesno, które jako gwarancja niespłaconej pożyczki cesarskiej przekazano pod zastaw Janowi Bessowi w 1581 r. Przeszło ono jednak na jego własność dopiero w 1587 r. Cesarz Rudolf II w dokumencie z 20 kwietnia 1608 r. potwierdza zakup przez miasto Olesno od Konrada Cziro (Cyro) ze Skarbic wsi Wachowice. Do wioski tej należało także około 355 ha lasów (1390 mórg). Cena transakcji wynosiła 1560 węgierskich guldenów. Wachowice pozostały własnością Olesna do 28 lutego 1870 r. We Wrocławskim Archiwum Państwowym znajduje się interesujący dokument z dnia 7 stycznia 1478 r., w którym radni miasta Olesna przekazują pod opiekę prepozytowi w Oleśnie ołtarz pod wezwaniem świętych Filipa i Jakuba oraz Doroty w kościele Ciała Chrystusowego. Prawo patronatu nad tym ołtarzem sprawowała rada miejska, która w tym dokumencie nakazywała, aby prepozyt Jakub odprawiał przy tym ołtarzu 2 msze św. Dokument dotyczy małego, drewnianego kościoła Ciała Chrystusowego (Corporis Christi), który powstał na znak protestu przeciw trybowi życia oleskich kanoników regularnych z fundacji mieszczańskiej. U schyłku średniowiecza wzrastająca zamożność oleskiego konwentu wpłynęła negatywnie na moralność oleskich zakonników zaniedbujących często swoje obowiązki duszpasterskie na skutek hucznych, syconych klasztornym winem i piwem uczt, co w efekcie doprowadziło do konfliktu z radą miejską i mieszczanami. Nie możemy podać dokładnej daty postawienia tego kościoła. Zbudowano go między 1450 a przed 1478 rokiem na Małym Przedmieściu, poza murami miejskimi. Józef Lompa podaje wprawdzie inną datę powstania tego kościoła: „W roku 1486 mieszczanie zbudowali przy mieście kościół Bożego Ciała. Tenże miał różne fundacje, ulokowane w miejskich polach i łąkach.” (Lompa J., Dzieje miasta Olesna, w: „Głos Olesna”, z. 7, 1972, s. 21. ). Data podana przez J. Lompę jest nieprawidłowa. Potwierdza to prezentowany na wystawie dokument sprzed 1486 r., wystawiony w roku 1478 . Do kościoła Ciała Chrystusowego sprowadzono świeckiego duchownego zwanego altarystą. Altarysta ( z łac. Altarista) po polsku „ołtażnik” był to duchowny wykonujący obowiązki przy określonym ołtarzu, otrzymujący za to wynagrodzenie. Altaryści mieszkali zazwyczaj w małych domkach w bezpośrednim sąsiedztwie kościoła, często przylegających do cmentarnego muru. Oleski altarysta odprawiał dwa razy w tygodniu Mszę Św. i opiekował się chorymi i biednymi, bowiem nieopodal kościółka zbudowano przytułek dla ubogich. Konflikt pomiędzy oleskim konwentem kanoników regularnych a mieszczanami w końcu zażegnano, po śmierci zaniedbującego parafię i bulwersującego oleśnian proboszcza, określanego przez współczesnych “hulajduszą”. Nowy proboszcz Jakub, wymieniony w dokumencie, zaprosił rajców do klasztoru, “... aby pojednać się na wszystkie czasy”. W efekcie w 1486 r. rada miejska Olesna na zawsze przekazała kanonikom regularnym prawo patronatu nad kościołem Ciała Chrystusowego, zobowiązując zakonników do odprawiania w nim minimum dwóch mszy św. w tygodniu. We Wrocławskim Archiwum Państwowym jest wiele dokumentów związanych z oleskim konwentem kanoników regularnych laterańskich św. Augustyna. Na wystawie zaprezentowano kilka takich rękopisów, m.in. dokument z 5 X 1676 r., w którym proboszcz oleski Andrzej Aleksander Pechenius (Pichenius) stwierdza przekazanie konwentowi kanoników regularnych w Oleśnie domu Pawlowskiego. Wymieniony w dokumencie dom Pawlowskiego po wielu sprzeciwach i protestach przeszedł na własność oleskich kanoników regularnych, co nastąpiło 13 VI 1676 r. Zaświadcza to w dokumencie hrabia Franciszek Euzebiusz von Oppersdorf, zaufany cesarza rzymskiego Leopolda I. W czasie potopu szwedzkiego udzielił on schronienia w swoim zamku w Głogówku królowi polskiemu Janowi Kazimierzowi. Został za to uhonorowany otrzymaniem indygenatu (uznanie obcego szlachectwa) na polskie szlachectwo z herbem Kur. Dom Pawlowskiego był najokazalszą budowlą Olesna. Stał w rynku naprzeciwko klasztoru kanoników regularnych. Nazywany był „zameczkiem”, a jego właściciel Mateusz Pawlowst (nazwany później Pawlowsky) był najbogatszym mieszczaninem oleskim, parającym się handlem z południowymi krajami Europy. Zakupił ów dom zbudowany pod koniec XV w. przez Jana Wierchlińskiego. Umowę kupna-sprzedaży potwierdziła ówczesna właścicielka Olesna, królowa Węgier ,Izabela Zapolya w dokumencie z 8 maja 1557 r. W II połowie XVII w. prawo do Domu Pawlowskiego nabyli olescy kanonicy regularni, których reprezentuje w dokumencie proboszcz Andrzej Pechenius. Byli oni zobowiązani do pewnych należności w stosunku do byłego właściciela Domu Pawlowskiego – Fryderyka Larysza, o czym donosi wspomniane pismo. W muzeum zaprezentowano także dokument z 15 VI 1757 r., w którym biskup wrocławski Filip von Schaffgotsch potwierdza ponowne nadanie patronatu nad parafią i majątkiem kościelnym w Biskupicach oleskiemu konwentowi kanoników regularnych. Biskup wrocławski Filip Schaffgotsch mianował proboszczem nowo utworzonej parafii w Biskupicach kanonika regularnego z oleskiego konwentu Grzegorza Adamczyka (Gregorio Adamczik), tym samym oleski konwent kanoników regularnych uzyskał prawo patronatu nad parafią i majątkiem kościelnym w Biskupicach. Na wystawie umieszczono zdjęcia kilka zapisów z 6 V 1753 r. wystawionych przez kurię biskupią we Wrocławiu, która zażądała od parafii oleskiej 941 florenów w związku z nadaniem Leopoldowi Ignacemu Laborowi godności infułata przez papieża Benedykta XIV w dniu 9 listopada 1752 r. Oleśnianin Leopold Ignacy Labor, gruntownie wykształcony kanonik regularny, otrzymał od biskupa wrocławskiego Filipa I kardynała hrabiego von Sinzendorf 25 X 1742 r. nominację na przeora oleskich zakonników. Po przejęciu Śląska przez protestanckie Prusy zaistniał konflikt pomiędzy nowym biskupem wrocławskim Filipem II księciem von Schaffgotsch a nowym władcą Prus Fryderykiem II. Król Prus rościł sobie prawo nominacji kandydatów na wyższe stanowiska kościelne. Sytuacja taka zaistniała także w Oleśnie. Po rezygnacji oleskiego proboszcza Dominika Respondka (Respondt) z zajmowanego stanowiska, król Fryderyk II 2 VII 1748 r. mianował nowym oleskim proboszczem Leopolda Labora, przyznając mu jednocześnie godność prałata. Ostro zaprotestował przeciwko temu bezpośredni zwierzchnik oleskiego konwentu kanoników regularnych, przełożony Zakonu Kanoników Regularnych Laterańskich u NMP na Piasku we Wrocławiu – Franciszek Rossa. Przyjechał do Olesna i przeprowadził nowy, kanoniczny wybór proboszcza. 2 VIII 1748 r. odbyło się głosowanie, w wyniku, którego stosunkiem 7 głosów do 1 ( Rossy), czyli niemal jednogłośnie, proboszczem wybrano L. Labora. O wyborze tym zadecydowały osobiste walory Labora, a nie rozgrywki polityczne pomiędzy władzą kościelną a państwową. Biskup wrocławski Filip II 10 VIII 1748 r. zatwierdził nowego proboszcza w Oleśnie, lecz nie wyraził zgody na przyznanie Laborowi godności prałata. Naciskał na to Franciszek Rossa, przełożony wrocławskiego klasztoru - macierzystego w stosunku do oleskiego konwentu, bo prowadziłoby to do usamodzielnienia się filialnej placówki. Rozporządzenie biskupa Schaffgotscha było sprzeczne z bullą papieża Klemensa XII, który 15 XII 1730 r. ofiarował godność prałata oleskiemu proboszczowi Dominikowi Respondkowi i wszystkim jego następcom. ówczesna rada miasta Olesna z burmistrzem Józefem Wildtnerem zatwierdziła nowego proboszcza i zgodziła się z decyzją króla pruskiego o przyznaniu godności prałata Leopoldowi Laborowi z dnia 23 VIII 1748 r. Aby załagodzić spór, biskup wrocławski powierzył funkcję archiprezbitera - dziekana proboszczowi L. Laborowi. Nie było w tym nic nadzwyczajnego, bowiem tytuł ten przysługiwał parafii oleskiej od 1353 r. Konflikt jednak nie skończył się. Oleski konwent musiał także zrezygnować z prawa patronatu nad wioską Biskupice, co oznaczało utratę części dochodów. Biskup odwołał także Labora z funkcji przeora oleskich kanoników regularnych. Wobec takiego postępowania swojego zwierzchnika przeciwko zatwierdzonym wcześniej przywilejom przysługującym oleskiej parafii, L. Labor postanowił całkowicie uniezależnić się od macierzystego domu we Wrocławiu. Zwrócił się bezpośrednio do papieża z prośbą o nominację na infułata. Filip II, biskup wrocławski, dwukrotnie odmówił poparcia jego prośby. Jednakże papież Benedykt XIV, znając okoliczności prośby oraz zalety i osiągnięcia oleskiego proboszcza, które w piśmie zostały przekazane do Rzymu, nieoficjalnie przez jednego z urzędników kurii wrocławskiej, mianował Leopolda Labora 9 XI 1752 r. infułatem, motywując to następująco: „…Biorąc pod uwagę Twoją wytrwałość w wierze, niezmienność w przekonaniach, należyte wyuczenie, pokorę wobec Matki Kościoła, należytą pracę duszpasterską…(oraz) ocalenie zakonu przed rozłamem, który mógł nastąpić pod wpływem heretycznych nauk Lutra… powierzamy Tobie L:I:L: godność infułata Kościoła Świętego …” Odtąd oleskiemu infułatowi przysługiwały insygnia: mitra, pastorał, pierścień, sandały i rękawiczki. Prawo do ich noszenia L. Labor uzyskał tylko na terenie archiprezbiteratu oleskiego i na obszarze diecezji gnieźnieńskiej, na terenie której pełnił funkcję wizytatora klasztorów kanoników regularnych. Niewątpliwie świadczy to o poważaniu, jakim darzył go Prymas Polski arcybiskup gnieźnieński Adam Ignacy Komorowski. Oleski infułat zobowiązany był do złożenia ofiary w wysokości 1500 florenów, która upoważniała każdego z następnych oleskich proboszczów do używania tytułu infułata. Kuria biskupia we Wrocławiu zażądała 941 florenów-dokument z 6 V 1753r. Za tę opłatę oleska parafia uzyskała ulgi podatkowe dotyczące świadczeń kościelnych. Tak to dzięki L. Laborowi wzrosło znaczenie naszej parafii, która uniezależniła się od macierzystego klasztoru kanoników regularnych we Wrocławiu, a wobec jego opata infułat oleski występował odtąd jako równorzędny partner. Ponadto L. Labor uzyskał od Generalnego Wikariatu we Wrocławiu zgodę na przyznanie oleskiej parafii 230 talarów dziesięciny pochodzącej z kościoła w Biskupicach (8 III 1754). Tej decyzji sprzeciwił się poprzedni zwierzchnik oleskiej kanonii - opat Franciszek Rossa. Odwołał się do biskupa, który przekazał prawo parafialne nad Biskupicami Sternalicom. Wtedy L. Labor zwrócił się bezpośrednio do króla Prus (23 X 1754 r.) z prośbą o wyrażenie zgody na prawo patronatu nad parafią i majątkiem w Biskupicach dla oleskich zakonników. Spór ten rozstrzygnięty został po śmierci L. Labora. Opisuje to dokument z 15 VI 1757r., prezentowany na wystawie Ekspozycja prezentuje kilka dokumentów ze zbiorów prywatnych. Dokument z 4 VII 1682 r., w którym Jan Czekala, proboszcz, archiprezbiter i przeor konwentu kanoników regularnych w Oleśnie potwierdza nadanie Simonowi Niklowi gospodarstwa w Kościeliskach i określa należności z tytułu tego nabycia. Dokument z 28 III 1749 r., w którym proboszcz oleski i prałat Leopold Labor zatwierdza prawa własności Simona Nikla z Kościelisk i jego potomków. Dokument sporządzony w Oleśnie w dniu 6 XI 1710 r. dla upamiętnienia powstania kościoła św. Rocha w Grodzisku jako wotum uratowanych od dżumy w 1708 r. mieszkańców Olesna, znaleziony w sygnaturce podczas prac remontowych kościoła św. Rocha w Grodzisku. Zobowiązanie Burmistrza i Rady Miejskiej z 18 VIII 1711 r. do utrzymania kościoła św. Rocha z budżetu miejskiego. Oryginał spłonął wraz z archiwum parafialnym w 1945 r. Fotokopia znajduje się w książce: Wasylewski S., „Na Śląsku Opolskim”, Katowice 1937. Na wystawie można zobaczyć zdjęcia Księgi Metrykalnej Rzymsko-Katolickiej Parafii w Oleśnie z lat 1660-1732. (Archiwum Archidiecezjalne we Wrocławiu), w której zanotowano ofiary oleskiej dżumy z 1708 i 1709 r. Zwiedzający wystawę mają okazję zapoznać się z rękopisem zatytułowanym „Conto Buch fűr ein Freigärtner Martin Gorzolka zur Groß Borek 1843 Landtags-Abgeordneter von 1848-1853” - „Księga rachunkowa (kasowa) wolnego zagrodnika Marcina Gorzołki z Borek Wielkich 1843 posła do parlamentu w l. 1848-1853.”, znajdującym się w bibliotece klasztornej franciszkanów w Borkach Wielkich. Tekst został napisany w języku polskim przez Marcina Gorzołkę , trzykrotnego posła do parlamentu w Berlinie w latach 1848-1852. Zachowane notatki Marcina Gorzołki znajdują się w księdze rachunkowej o rozmiarach 33 cm x 21 cm. Na twardej tekturowej i mocno wytartej okładce autor napisał inkaustem tytuł, który powtórzył na pierwszej stronie. Pożółkłe kartki papieru przypominającego papier czerpany zastały zapisane wyraźnym i równym pismem, a atramentowe litery przybrały brązowy koloryt. Nie wszystkie strony są zapisane, niektóre kartki zostały wycięte. Początek swoich zapisków autor poświęcił pątniczemu kościołowi św. Anny, dalej rozwodził się nad plagą pijaństwa w Oleśnie i okolicy, całość zamykając rozliczeniami gospodarskimi. Na kartach wspomnianego rękopisu dał się poznać jako człowiek o szerokich zainteresowaniach, pogłębionej refleksji i wrażliwości na problemy społeczne. Przeglądając materiały archiwalne kancelarii górnośląskich, wytworzone od czasów średniowiecza, łatwo zauważyć, że szczególnie w XVI-XVII w. licznie występują pisma w języku czeskim, a wcześniej także po łacinie (głównie dokumenty wystawców duchownych). Od roku 1380 znika jednak łacina również w jej dokumentach. Śląski język kancelaryjny wzorowany na kancelarii praskiej nie był językiem, którego mieszkańcy Śląska używali na co dzień. Niemniej był on dla niej zrozumiały i umożliwiał komunikację między miastami również poza Śląskiem. Obok tych języków od XVI w. pojawiają się wcale nierzadko także pisma (w tym dokumenty) spisane w języku polskim, na które można natrafić (głównie na przykładach odręcznych testamentów oraz protokołów notarialnych) aż do lat 40-tych XX wieku. Pomijając łacinę, jako uniwersalny język średniowiecza (stosowany w pismach kościelnych jeszcze przez kolejne wieki), na Górnym Śląsku w czasach nowożytnych funkcjonowały 3 języki: czeski, polski i niemiecki. Jednak od roku 1430 w kancelariach książąt opolskich i cieszyńskich coraz liczniejsze stają się dokumenty czeskojęzyczne, które pod koniec XV wieku uzyskują pozycję dominującą. Kancelaria księcia Jana Dobrego posługiwała się praktycznie tylko językiem czeskim. Również wielu wystawców prywatnych (osoby pochodzenia szlacheckiego) posługiwało się tym językiem. Wiąże się to zarówno z rozdźwiękiem między kancelaryjnym językiem niemieckim a polską gwarą mieszkańców Górnego Śląska, jak i ze wzorcem sąsiednich Moraw, gdzie od czasów husyckich językiem pisanym był język czeski. Rolę pośredniczącą odgrywało tu księstwo opawskie, które będąc częścią Moraw, miało w XV w. liczne powiązania ekonomiczne z Górnym Śląskiem. To, że skrybowie śląscy tego okresu sięgnęli po język czeski, a nie po język polski, wiąże się z faktem, że w kancelariach książąt polskich tego okresu panowała wyłącznie łacina i nie było jeszcze wzorców polskiego języka kancelaryjnego, na których skrybowie śląscy mogliby się wzorować. Jako urzędowy język pisany język czeski przetrwał w księstwie opolskim aż po wiek siedemnasty. Pierwsze dokumenty polskojęzyczne pojawiają się jednak już w XVI wieku. Od sytuacji językowej średniowiecza odróżnić należy późniejszy okres kontaktów polskich gwar śląskich XIX i XX wieku z językiem niemieckim, zwłaszcza z jego odmianą języka potocznego. Przesłanki historyczne tych kontaktów polegały w głównej mierze na polityce językowej państwa pruskiego (a następnie niemieckiego), które poprzez szkolnictwo, służbę wojskową i ingerencję w administrację kościelną rozpoczęło systematyczną germanizację. Na podstawie zachowanych dokumentów i akt łatwo wysnuć wniosek, że od schyłku średniowiecza aż do połowy XVIII w. (czyli ugruntowania władzy pruskiej na Śląsku) wszystkie trzy języki funkcjonowały tutaj jako równoprawne i zapewne tak samo współistniały – jakbyśmy to dziś określili – trzy opcje narodowościowe (mając na uwadze to, że trudno w poprzednich stuleciach mówić o ukształtowanej tożsamości narodowej). Na otwarciu wystawy gościli m.in.: burmistrz Olesna Sylwester Lewicki z małżonką, wiceburmistrz Jerzy Chęciński, dyrektor Oleskiej Biblioteki Publicznej Halina Szklanny, dyrektor Zespołu Szkół Dwujęzycznych Jerzy Jeziorowski, prezes Spółdzielni „Odrodzenie” Artur Maniura, były przewodniczący TSKN Bernard Smolarek, przewodnicząca Związku Sybiraków w Oleśnie Barbara Gwiazdowska, przedstawiciele lokalnej prasy i fotograficy. Wystawę można zwiedzać do 27 kwietnia 2012 r. w godzinach otwarcie muzeum: poniedziałek, czwartek, piątek od godz. 9:00 do 14:00 wtorek od godz. 9:00 do 15:00 środa od godz. 9:00 do 17:00 Zapraszamy. Ewa Cichoń
Serdecznie zapraszamy na otwarcie wystawy "Stare dokumenty mówią o Oleśnie" ![]() Olescy ewangelicy - XIV Czwartkowe Spotkanie Muzealne Druga cześć spotkania muzealnego odbyła się w MDK, gdzie została zaprezentowana historia oleskiej wspólnoty ewangelickiej. Na pocz. XIX w. nieliczni wówczas olescy ewangelicy, nie mając własnego kościoła, zamierzali postawić Dom Boży. Zapalił się do tego dzieła pastor parafii ewangelicko- augsburskiej Leopold Polko, który w latach 1847-1883 jako pierwszy duszpasterz przewodził gminie luterańskiej w mieście. Była to wyjątkowa postać. Był tak zaangażowany w to dzieło, że zwrócili się nawet z prośbą do króla pruskiego Fryderyka Wilhelma III o pomoc finansową na budowę zboru w Oleśnie. Władca zobowiązał się dać 300 królewskich talarów pod warunkiem utworzenia w mieście samodzielnej parafii ewangelickiej. Przy wsparciu burmistrza Knoblaucha organizowano kolekty na budowę kościoła, datki były jednak tak niewielkie, że zrezygnowano z tych przedsięwzięć. Pastor Polsko wynajął od katolików drewniany kościółek Ciała Chrystusowego za 20 talarów na rok, jednak budynek ten znajdował się w opłakanym stanie, z trudem można było w nim odprawiać nabożeństwa. Ponowiono więc starania o budowę zboru. W 1845 r. pastor powołał komitet budowy kościoła, a miasto za kadencji burmistrza Reicherta podarowało gminie ewangelickiej plac o powierzchni ok. 1,75 ha. Pierwsze nabożeństwo w Oleśnie odprawiono w sali hotelu “Król Prus” w 1845 r. (mieścił się na miejscu MDK). Administratorem powstałej 5 grudnia 1847 r. samodzielnej parafii ewangelickiej w Oleśnie został Leopold Polko. Prace przy budowie kościoła opóźniały się z powodu wybuchu epidemii tyfusu, cholery i ogólnego zubożenia mieszkańców miasta. W związku z tym od 1849 r. pastor zlecił drukowanie broszurek-ulotek (Flugblatt) z prośbą o jednego grosza – “Ich bitte um einen Pfennig !”- rozesłanych do wszystkich ewangelickich duchownych w Prusach. Ksiądz Polko osobiście podróżował po kraju, prosząc o datki często w wierszowanej formie. Oto jeden z wierszy: “Do kościółka spokojnie i cicho wejdź do środka dla dzwonka Dla wieżyczki ślicznie i mocno Niechaj służebny będzie ten grosz Aby przywędrować do Olesna Niech z cegiełką połączy się cegiełka” Do komitetu budowy kościoła zaczęły napływać owe grosze- fenigi i to z całych Prus. Pastor Polko zebrał 3.000.000 fenigów. W dniu 5 maja 1851r. wmurowano kamień węgielny kościoła. Jego budowniczymi byli: Franciszek Hanke i Bartich. Nowo poświecona 11 maja 1853 r. świątynia pod wezwaniem “Krzyża Chrystusowego” nazywana była kościołem groszowym - fenigowym ( nawet do odlewu krzyża znajdującego się na wieży wrzucono kilka fenigów). Przy wejściu do kościoła umieszczono tablicę z napisem: “Wiara co w Panu ma zaufanie Wybudowała mnie z fenigów Stoję tu ku czci Chrystusa Niech tu przyjdzie, kto Jezusa szuka” W 2011 r. olescy ewangelicy ufundowali nową tablicę nawiązującą do pierwotnej, którą umieszczono w przedsionku kościoła. Król pruski Fryderyk Wilhelm IV podarował 900 talarów na dzwony do nowego kościoła, za co osobiście w Berlinie, podziękował mu oleski pastor. W ołtarzu z fundacji Augustyna hrabiego von Schlippenbach, znajduje się obraz A. G. Zimmermanna przedstawiający Chrystusa i uczniów idących do Emaus. Nabożeństwa w tym kościele odprawiano w języku niemieckim i polskim. Obok niego wybudowano plebanię. Leopold Polko był niezwykle oddanym pastorem dla swojej owczarni, lata jego pracy w Oleśnie to najświetniejszy okres w dziejach tej parafii, dlatego niepowetowaną stratą dla miasta była śmierć tego wszechstronnego duchownego - 7 marca w 1891 r. Pochowany został na cmentarzu obok kościoła Ciała Chrystusowego, gdzie grzebano zmarłych innych wyznań. Po likwidacji tego cmentarza, podczas budowy murowanego kościoła Bożego Ciała, grób pastora Polko przeniesiono na cmentarz komunalny. Dziś nie wiemy w którym miejscu cmentarza się znajdował. Upamiętnia go płyta ufundowana przez oleśnian mieszkających w Niemczech. Umieszczona została przed grobem pastora Maksymiliana Sękowskiego. W Oleśnie funkcjonowała szkoła ewangelicka, która rozpoczęła działalność najprawdopodobniej w 1793 lub 1794 r. Przez długie lata stanowiła oparcie dla oleskiej wspólnoty ewangelickiej, która dopiero w 1847 r. doczekała się własnej parafii, a w 1853 r. swojego Domu Bożego. Do jej powstania przyczynił się pierwszy jej inspektor pastor Regehly. Z chwilą otwarcia szkoła liczyła 30 uczniów. W 1796 r. ulokowana została we wzniesionym na jej potrzeby gmachu przy Solnym Rynku w Oleśnie. Część potrzebnej działki, stanowiły dwa pogorzeliska, cegłę i drewno, podarował ewangelikom miejscowy magistrat, który objął patronat nad szkołą. Pozostałe koszty miały zostać pokryte przez zbiórkę pieniędzy i dobrowolne wpłaty ewangelickich mieszkańców Olesna. Do murowania użyto gliny, przez co budynek szkoły był bardzo wilgotny i niezdrowy. Pierwszym nauczycielem był Marquardt, absolwent seminarium nauczycielskiego we Wrocławiu, człowiek o wielkiej wiedzy i posiadający szczególny talent pedagogiczny. Mieszkał w bardzo nędznym mieszkaniu. Dzięki jego wytężonej pracy szkoła zyskała szczególne wysoki poziom nauczania. Kształcili się tam nawet katolicy –m.in. F. Rendschmidt i J. Lompa. Z czasem nauczyciel dysponował dwoma pokojami, które sfinansował oleski aptekarz. Posiadał ponadto m.in. piec do pieczenia chleba, a od 1822 r. także chlewik dla świń. Mógł hodować dwie sztuki trzody chlewnej. Egzaminatorów dowozili do szkoły olescy młynarze. Drugim nauczycielem, do 1821 r., był kandydat nauk teologicznych - Künzel. Kronika burmistrza Olesna Piotra Dressowa z 1820 r. podaje: „Szkoły są tu dwie, jedna dla katolików, druga szkoła jest protestancka, w której rektorem był Küntzel”. Po nim 1 maja 1822 r. obowiązki przejął znany śląski botanik - Ernst Fuchs. Był pilnym nauczycielem, ale niedocenianym w Oleśnie. W 1853 r. został przeniesiony do Berlina. Od 1824 r. do szkoły ewangelickiej uczęszczały również dzieci żydowskie (tego roku w liczbie 52). Oleska wspólnota wyznania mojżeszowego od 1825 r. partycypowała w utrzymaniu szkoły. Podręczniki finansował magistrat i częściowo rodzice uczniów. Dla dzieci z biednych rodzin przekazywane były nieodpłatnie. W 1866 r. naukę pobierało 80 uczniów, a 9 z nich przystąpiło do konfirmacji. W szkole była biblioteka. Od 1855 lub 1857 r. nauczycielem był Grosser. Był on zarazem pierwszym organistą w nowym kościele ewangelickim w Oleśnie. Następnie od 20 września 1876 r. nauczycielem był Antoni Mazur. W 1878 r. odszedł nauczyciel Poppe. Od 15 maja 1878 r. obowiązki pedagogiczne przejęła Jadwiga Lieblich. Pełniła funkcję nauczyciela do 9 września 1892 r. Od grudnia 1892 r. rozpoczęła w szkole pracę pedagogiczną Marta Zacher. Uczył też wtedy nauczyciel Conrad. 1 stycznia 1899 r. rozpoczął pracę Artur Hippe, prawdopodobnie tego samego roku Paweł Spallek. Pod koniec XIX w. z pierwotnego, wilgotnego obiektu, przeniesiono szkołę do budynku dawnej preparandy (czyli zakładu przygotowującego nauczycieli do szkół elementarnych) przy dzisiejszej ul. Leopolda Labora 2. Uczęszczało wtedy do szkoły ok. 70 uczniów. 27 października 1913 r., za kadencji pastora Maksymiliana Sękowskiego, dokonano uroczystego poświęcenia domu parafialnego w Oleśnie, na rogu dzisiejszych ulic Aleksandra Fredry i Jana Nikodema Jaronia. To w tym budynku działały odtąd szkoła ewangelicka i przedszkole. W 1925 r. szkoła liczyła dwie klasy, w których naukę pobierało łącznie 57 dzieci. Nauczycielami byli dalej Hippe i Spallek. Od 1931 r. obowiązki te pełnili Pelchen i Römer. Dla potrzeb nauczyciela i organisty Römera wygospodarowano w domu parafialnym mieszkanie służbowe, z którego korzystał w latach 1931-1945. Z kolei zaangażowanym pedagogiem w nauce religii był sam pastor Sękowski, który często zasiadał w różnych gremiach szkolnych. W 1939 r. wszystkie szkoły wyznaniowe zostały złączone w jedną szkołę podstawową. Dom parafialny, ostatnia siedziba szkoły ewangelickiej w Oleśnie, został odebrany ewangelikom po II wojnie światowej i ponownie zwrócony po transformacji ustrojowej. Poznanie dziejów naszych braci ewangelików, tworzenie dialogu międzywyznaniowego m.in. poprzez tego typu spotkania mają na celu stopniowe niwelowanie nawarstwionych przez wieki różnic i podziałów. Na spotkanie przybyło wielu oleśnian, wśród nich wiceburmistrz Jerzy Chęciński, prałat Zbigniew Donarski, dyrektor MDK Ernest Hober, podinspektor ds. ochrony zabytków w powiecie Beata Adamowicz, dyrektor żłobka Elżbieta Stengritt-Talik, były przewodniczący TSKN Bernard Smolarek, prezes Spółdzielni „Odrodzenie” Artur Maniura, prezes Spółdzielni „Społem” Tadeusz Zamłyński i przedstawiciele lokalnej prasy. Ewa Cichoń
Serdecznie zapraszamy na XIV Spotkanie Muzealne
SREBRNY DUKAT LOKALNY 70 ANIEN W CENIE 250 ZŁ DO NABYCIA W MDK W OLEŚNIE,
KRYTEJ PŁYWALNI "OLESKA LAGUNA"
I URZĘDZIE MIEJSKIM W OLEŚNIE
___________________________________________________________
Upominki spod choinki – wystawa Warsztatu Terapii Zajęciowej w Oleskim Muzeum Regionalnym 5 grudnia 2011 r. w Oleskim Muzeum Regionalnym została otwarta piękna, kolorowa, bogata i przepyszna wystawa, tak bardzo świąteczna w samym już tytule. „Upominki spod choinki” to wystawa prac uczestników Warsztatu Terapii Zajęciowej w Oleśnie, który już od 16 lat funkcjonuje w naszym mieście, dając ogromne możliwości rozwoju swoim podopiecznym. Wystawy świąteczne Warsztatu w naszym muzeum stają się już tradycją. A obecna wystawa – to prezent dla miasta. Jej tematyka i oprawa ma nam przypominać o zbliżających się świętach Bożego Narodzenia i najbardziej czytelnym ich symbolu, jakim jest choinka. Ustrojone drzewko świerkowe lub jodłowe, coraz częściej sztuczne, pierwotnie wiązane z przedchrześcijańską tradycją ludową i kultem zielonego drzewka, obecnie stanowi nieodłączną ozdobę świąt Narodzenia Pańskiego. W wielu kulturach drzewo, zwłaszcza iglaste, było uważane za symbol życia i odradzania się, trwania i płodności. Choina bożonarodzeniowa pojawiła się w XVI w., ale już wcześniej wykorzystywana była w średniowiecznych misteriach o Adamie i Ewie wystawianych w wigilię Bożego Narodzenia jako rajskie „drzewo poznania dobrego i złego” . Choinka nawiązuje także do drzewa krzyża z Golgoty, który jak głosi legenda, zbito z rajskiego drzewa życia. Tradycja choinek wywodzi się z Alzacji, gdzie drzewka ubierano ozdobami z papieru i jabłkami. Wielkim zwolennikiem tego zwyczaju był niemiecki reformator religijny, twórca Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego Marcin Luter. Choinki stały się popularne w protestanckich Niemczech. Następnie ten obyczaj przejął Kościół Katolicki, rozpowszechniając go w krajach Europy. W XIX w. choinka zawitała do Anglii i Francji, potem do krajów Europy Południowej. Od tej pory jest najbardziej rozpoznawanym symbolem świąt Bożego Narodzenia. Do Polski choinkę przynieśli niemieccy protestanci na przełomie XVIII i XIX w., w okresie zaborów i początkowo przyjmował się ten zwyczaj głównie w miastach, po czym stopniowo choinka pojawiała się także na wsiach, wypierając tradycyjną polską ozdobę bożonarodzeniową, jaką była podłaźniczka. Był to czubek jodły, świerka lub sosnowej gałęzi wieszanej pod sufitem jako ozdoba w czasie Godów. Dawniej na wsiach przyniesienie choinki do domu miało cechy kradzieży obrzędowej: gospodarz rankiem w Wigilię udawał się do lasu, a wyniesiona z niego choinka czy gałęzie, "ukradzione" innemu światu, za jaki postrzegany był las, miały przynieść złodziejowi szczęście. Dawnymi, tradycyjnymi zdobieniami choinkowymi były ciastka, pierniczki (wypiekane często w kształcie serc), orzechy, małe, czerwone – tzw. rajskie – jabłuszka, własnoręcznie wykonywane w czasie adwentu ozdoby z bibuły, kolorowych papierów, piórek, wydmuszek, słomy, źdźbeł traw, kłosów zbóż itp. Na gałązkach w wieczór wigilijny zapalano świeczki i tzw. zimne ognie. Współcześnie, w zależności od kraju, ubiera się je nieco inaczej. Dekoruje się choinkę bombkami, cukierkami, papierowymi ozdobami (jak dawniej), srebrnymi i złotymi włosami anielskimi. W większości krajów drzewko ubiera wspólnie cała rodzina w dzień wigilijny. W krajach znajdujących się pod wpływem tradycji angielskiej i amerykańskiej drzewko ubiera się wcześniej. Symbolika ozdób choinkowych, jak i samego drzewka, ma swe korzenie w tradycji ludowej, częściowo wyrosłej też na gruncie biblijnym: Gwiazda Betlejemska, którą umieszczano na szczycie drzewka od ubiegłego wieku, miała pomagać w powrotach do domu z dalekich stron. Oświetlenie choinki broniło dostępu złym mocom, a także miało odwrócić nieżyczliwe spojrzenia ludzi (zły urok). W chrześcijańskiej symbolice religijnej wskazywało natomiast na Chrystusa, który według tych wierzeń miał być światłem dla pogan. Jabłka zawieszane na gałązkach symbolizowały biblijny owoc, którym kuszeni byli przez szatana Adam i Ewa. Później zastąpiono je małymi rajskimi jabłuszkami. Pierwotnie zapewnić miały zdrowie i urodę. Orzechy, zawijane w sreberka, nieść miały dobrobyt i siłę. Papierowe łańcuchy przypominały o zniewoleniu grzechem, ale np. w okresach rozbiorów miały wymowę politycznych okowów. Zaś w ludowej tradycji niektórych regionów Polski uważano, że łańcuchy wzmacniają rodzinne więzi oraz chronią dom przed kłopotami. Dzwonki oznaczają dobre nowiny i radosne wydarzenia. Anioły mają opiekować się domem. Samo żywe drzewko stało się w chrześcijaństwie symbolem Chrystusa jako źródła życia. Na wystawie można podziwiać oryginalne choinki i inne ozdoby świąteczne do końca stycznia 2012. Zapraszamy. Serdecznie zapraszamy na otwarcie wystawy
prac bożonarodzeniowych uczestników Warsztatu Terapii Zajęciowej "UPOMINKI SPOD CHOINKI" 5 grudnia 2011 r. o godz 11.00
XIII Spotkanie Muzealne
Pod płaszczem św. Anny Oleskiej W poniedziałek, 28 listopada o godz. 17:00 w MDK w Oleśnie odbyło się XIII, tym razem nie czwartkowe, Spotkanie Muzealne zatytułowane „Świętość oleskiego ludu. Aspekt teologiczny i kultowy figury św. Anny Samotrzeć z Olesna poddanej gruntownej renowacji”. Poświęcone ono było największemu sakralnemu skarbowi kultury materialnej naszej oleskiej ziemi – późnogotyckiej rzeźbie św. Anny Samotrzeć, która ma średniowieczny rodowód i legendarne korzenie. Otaczana kultem wiernych pradawna figura stała się zaczynem wyrosłego wśród gęstych lasów drogocennego kościoła pątniczego św. Anny, który mieni się prawdziwą perłą architektoniczną – jako oleska róża zaklęta w drewno. Treści teologiczne i artystyczne tej cennej dla nas rzeźby przedstawił ks. prof. Piotr Paweł Maniurka, kierownik zakładu historii sztuki sakralnej i ochrony zabytków przy Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Opolskiego i dyrektor Muzeum Diecezjalnego w Opolu. Ks. prof. P. Maniurka zaprezentował przedstawienia ikonograficzne św. Anny, uwypuklając wartości teologiczne, jakie wyrażała w sztuce średniowiecza. O życiu świętej Anny, Matki NMP i Babci Jezusa Chrystusa nie znajdziemy żadnych informacji w księgach Starego ani Nowego Testamentu. Jedyne zapiski dotyczące jej dziejów pojawiają się w apokryfach, pochodzących z początków chrześcijaństwa. Apokryfy nie należą do ksiąg natchnionych, ale w swojej treści oprócz opisów legendarnych i baśniowych zawierają informacje przekazywane przez Tradycję Kościoła. Najwięcej wiadomości o Matce Maryi zachowało się w Protoewangelii Jakuba i Ewangelii Pseudo-Mateusza. Protewangelia Jakuba spisana w j. greckim w latach 140-170 opisuje narodziny i młodość Maryi, zwiastowanie, narodzenie Jezusa i ucieczkę Świętej Rodziny. Ewangelia Pseudo-Mateusza zwana Księgą o narodzeniu [błogosławionej] Maryi oraz o dzieciństwie Zbawiciela należy do gatunku Ewangelii dzieciństwa, która starała się wypełnić luki w życiorysie Jezusa aż do wieku 12 lat. Apokryfy ukazują św. Annę jako wzór kobiety, żony i matki w duchu biblijnej „niewiasty dzielnej”. Świętej w szarości codziennych zajęć, wiernej swojemu powołaniu, autentycznej w wypełnianiu obowiązków stanu. Zwyczajne, normalne życie św. Anny i jej małżonka Joachima zaowocowało „Błogosławioną między Niewiastami”. Wschodni Ojcowie Kościoła ukazują Annę i Joachima jako parę ludzi modlitwy, liczących bardziej na Boga niż na siebie, ufających bardziej Jemu, niż swoim logicznym spekulacjom, poddających się woli Bożej w dyspozycyjności wobec wyroków jego Opatrzności. Niczym starotestamentalni Abraham i Sara długo prosili o potomstwo i mimo podeszłego wieku, nie tracąc nadziei, doczekali się wypełnienia Obietnicy. Tak na Wschodzie, jak i na Zachodzie Matka Najświętszej Maryi Panny doznawała wielkiej czci. Już w starożytności napotykamy na pierwsze ślady jej kultu w postaci hymnów i homilii Ojców Kościoła. Od IV wieku powstają kościoły pod jej wezwaniem. Pojawiły się nawet w średniowieczu wywody o niepokalanym poczęciu Anny, które nie mają żadnego uzasadnienia ani w Biblii, ani w nauce Kościoła. Liczne przedstawienia ikonograficzne zwiastowania Annie i Joachimowi, ich spotkanie przy złotej bramie zaprezentował zebranym prelegent.
Bardzo poruszająca dla uczestników spotkania okazała się informacja o tzw. potrójnym małżeństwie Anny - Trinubium Annae, znajdująca się w prologu późniejszym korespondencji Chromacjusza i Heliodora ze św. Hieronimem w Ewangelii Pseudo-Mateusza. Według tego źródła Anna miała trzech mężów: Joachima, Kleofasa i Salome. Z Joachima Anna zrodziła Maryję - Matkę Chrystusa. Po śmierci Joachima poślubiła Kleofasa, z którym miała córkę Marię, nazywaną Kleofasową. Bratem Kleofasa był Józef, Oblubieniec NMP. Córka Anny i Kleofasa została żoną Alfeusza, z ich związku narodził się Jakub i drugi syn Józef. Po śmieci drugiego męża Kleofasa Anna poślubiła Salome, któremu urodziła córkę, też o imieniu Maria, która poślubiła Zebedeusza. Z tego związku narodzili się Jakub Większy i Jan Ewangelista. W średniowieczu pojawiły się przedstawienia tzw. Wielkiej Świętej Rodziny, które ukazywały związki pokrewieństwa pomiędzy trzema córkami Anny. Oleski ołtarz główny w kościele św. Anny był jednym z takich przedstawień. W ikonografii chrześcijańskiej św. Anna ukazywana jest w scenach z apokryfów obrazujących życie Maryi jako sędziwa niewiasta z welonem na głowie. Pod koniec średniowiecza upowszechnił się wizerunek znany jako św. Anna Samotrzeć. Siedząca lub stojąca Anna trzyma na kolanach albo na rękach Maryję i Jezusa. Pojawiły się także wizerunki św. Anny Samoczwartej – ze swoją matką Emerencją, W XVI i XVII w. mnożyły się wizerunki św. Anny trzymającej otwartą książkę jako matka ucząca córkę. Czasem towarzyszy jej św. Joachim. Ks. prof. Maniurka wiele uwagi poświęcił pracom konserwatorskim, jakim została poddana rzeźba św. Anny Samotrzeć z Olesna. Przedstawił zdjęcia rzeźby sprzed renowacji z widocznymi licznymi ubytkami farby i zniszczeniami. Drewniana, gotycka i polichromowana figura św. Anny złocona i srebrzona powstała przypuszczalnie jako jeden z elementów wyposażenia niewielkiej, gotyckiej szafy ołtarzowej. Na rzeźbie widoczne były co najmniej dwie większe renowacje, w czasie których uzupełniano zarówno niektóre ubytki formy rzeźbiarskiej, jak i ubytki zaprawy, warstwy polichromii srebrzeń i złoceń. Ogólny stan zachowania rzeźby, techniczny i estetyczny, był zły. Drewno w znacznym stopniu straciło wytrzymałość mechaniczną. Stało się kruche, podatne na odłamania i wykruszenia. Rozwój mikroorganizmów spowodował również postępujący rozkład kleju w zaprawie, co stało się główną przyczyną powstałych w tej warstwie zniszczeń. Nasz cenny zabytek sztuki gotyckiej, którego przekaz ikonograficzny i estetyczny został znacznie zmieniony przez czas i niefachowe naprawy, wymagał interwencji konserwatora dzieł sztuki. Podjęto konieczne prace: „a) podklejono zaprawę wraz z warstwą malarską i złoceniami w celu zabezpieczenia przed osypywaniem warstw, które pozostaną na obiekcie. Do podklejania zastosowano klej króliczy /od 3 do 5%/ z dodatkiem parachlorometakrezolu jako środka dezynfekującego b) usuwanie brudu, starego werniksu i przemalowań wykonano chemicznie mieszanką terpentyny z metanolem i mechanicznie. Na sukni Maryi pozostawiono dwie warstwy polichromii – pierwotną i przemalowanie – obie warstwy były zachowane fragmentarycznie. Technologicznie i kolorystycznie podobne uzupełniały się, powstałe nierówności nie przeszkadzają w odbiorze rzeźby c) pozostawiono warstwę złocenia i srebrzenia z drugiej warstwy historycznej, ponieważ powtarza pierwotną aranżację i była jedyną zachowaną w tych partiach warstwą d) usunięto kilka maleńkich gwoździ służących prawdopodobnie do montowania dekoracji. Świadczy o tym ich ilość i umiejscowienie na rzeźbie e) impregnację drewna przeprowadzono roztworem paraloidu B-72 w mieszaninie acetonu i ksylenu w celu wzmocnienia osłabionej przez owady struktury drewna. Impregnację wykonano poprzez powlekanie pędzlem i podciąganie (od podstawy). Zabieg połączono z wykonaniem dezynfekcji rzeźby przez dodanie do impregnatu substancji toksycznej parachlorometakrezolu f) doczyszczono powierzchnię figury po zabiegach impregnacji acetonem g) ponownie dokonano przeglądu i oceniono stabilność nawarstwień. W kilku miejscach wykonano podklejenie odsłoniętych warstw zapraw, polichromii i złoceń klejem glutynowym modyfikowanym poliglikolem etylenu h) wykonano korektę układu rąk Maryi i Dzieciątka. Decyzja o korekcie podjęta została na komisji konserwatorskiej, która przyjęła uzasadnienie wykonawcy. Fragmenty rąk, których układ proponowano skorygować, były rekonstrukcją niezgodną z ikonografią przedstawienia. Wykonując korektę, wykorzystano fragmenty starych rekonstrukcji, zrekonstruowano także brakującą dłoń Maryi i jabłko. Do rekonstrukcji i uzupełniania ubytków drewna użyto masy drewnopodobnej Axson SC 258 modyfikowanej pigmentami i trocinami i) uzupełniono i opracowano powierzchnię zaprawy. Zastosowano zaprawę klejowo-klejową j) położono warstwy żółtego i czerwonego pulmentu w miejscach ubytków złoceń i srebrzeń k) uzupełniono złocenia i srebrzenia złotem i srebrem proszkowym. Powierzchnie srebrną zabezpieczono szelakiem l) scalenie kolorystyczne warstwy polichromii wykonano w technice olejnej farbami z dodatkiem werniksu damarowego. Zabezpieczono polichromię matowym werniksem damarowo-woskowym”. (Dokumentacja konserwatorka, Kraków 2009). Po konserwacji rzeźba powróciła do pierwotnej, gotyckiej estetyki. Mogli ją podziwiać uczestnicy spotkania, bowiem proboszcz oleskiej parafii ks. dziekan Walter Lenart przyniósł Ją ze sobą. Dostojnie stała na postumencie, nie osłoniona, w pełnej krasie. Oleska rzeźba ma wysokość 40, 5 cm, szerokość 25 cm i głębokość 10 cm. Św. Anna siedząca na tronie odziana jest w srebrną suknię, w płaszcz koloru złota, na głowie nosi srebrny zawój mężatek. Od lewej stoi przy niej Jej córka Maryja w sukni koloru morskiego, wykończonej przy dekolcie, rękawach i u dołu złotą taśmą. Na prawym kolanie Babka Chrystusa trzyma nagie Dzieciątko Jezus, które dotyka rączką swojej Matki Maryi. Dłonie ich stykają się na wysokości serca św. Anny, ujmując złote jabłko – symbol grzechu pierworodnego. Figurka po konserwacji powróciła do pierwotnej estetyki i kolorystyki. Dodano do rzeźby motyw jabłka, który prawdopodobnie występował w pierwotnej jej gotyckiej wersji. Wskazuje na to układ i gest rąk Maryi i Dzieciątka. Twórca w swojej rzeźbiarskiej kompozycji zawarł bardzo głęboką myśl teologiczną, ukazującą Maryję jako nową Ewę, która podaje Chrystusowi, jako nowemu Adamowi, jabłko – niegdyś owoc grzechu, który On – Owoc Niepokalanie Poczętej przemienia w jabłko z drzewa krzyżowego. Odnowiona rzeźba jaśnieje pełną krasą gotyku. Św. Anna w oleskiej rzeźbie jako potomkini króla Dawida, patriarchów i proroków siedzi na tronie. Nie reprezentuje pozycji władczyni, ale wysuwa Wnuka i Córkę na pierwszy plan, a sama jest trzecia – stąd jej przydomek: Samotrzecia. Nie eksponuje siebie, nie stawia siebie na piedestale. Istnieje w swej świętości dzięki Najświętszemu. „On ma wzrastać, a Ona się umniejszać”, parafrazując słowa Pisma Świętego. W postawie pokory i służby przedstawiona jest w swojej rzeźbie niczym to drzewo genealogiczne, ta różdżka Jessego – Dawczyni Życia, Rodząca Łaskę, Napawająca Radością. Uosabia ciąg ludzkich pokoleń, ludzki korowód Chrystusa poczętego z Ducha św., który narodzony z Niewiasty w tajemnicy Wcielenia dotyka osób świętej pary – dziadków – Anny i Joachima. Średniowieczny snycerz wyrzeźbił ją tak, by poprzez przedstawienie postaci jej towarzyszących ukazać najbliższe stopnie pokrewieństwa i uczucia rodzinne. Oleska rzeźba św. Anny Samotrzeć jest widocznym symbolem silnego etosu rodziny na Śląsku, wielopokoleniowej rodzinności, która kształtuje swoisty patriotyzm lokalny mieszkańców tej ziemi. Postać, kult, rola św. Anny w życiu kościoła i naszej miejscowości, jej bogactwo ducha i styl życia od wieków przemawiała do serc naszych przodków. Losy ojców, ich dziedzictwo wkraczające w wymiar ludzkiego ducha okruchami codzienności uobecnia się w nas samych. Niesie w samej swej istocie niematerialne wartości, nieprzeliczalne, więc trudne do uchwycenia słowami, bo przecież duchowe. Na XIII Spotkanie Muzealne przybyło wielu zainteresowanych tematem oleśnian, wśród nich przedstawiciele władz samorządowych i instytucji kultury: Burmistrz Olesna Sylwester Lewicki, który podarował prelegentowi srebrny dukat lokalny „70 Anien”, Starosta Powiatu Oleskiego Jan Kus, radna miejska Maria Kaniuka, proboszcz oleskiej parafii ks. dziekan Walter Lenart, ks. prałat Zbigniew Donarski, Naczelnik Wydziału Edukacji przy Starostwie Powiatowym Renata Płaczek-Zielonka, dyrektor MDK Ernest Hober, dyrektor oleskiej Biblioteki Publicznej Halina Szklanny, były przewodniczący TSKN Bernard Smolarek, przewodnicząca Związku Emerytów i Rencistów Krystyna Polak, przewodnicząca Związku Sybiraków w Oleśnie Barbara Gwiazdowska, podinspektor ds. Ochrony Zabytków w Powiecie Beata Adamowicz, dyrektor ZSD Jerzy Jeziorowski i przedstawiciele lokalnych mediów. Ewa Cichoń Wystawa medali i znaczków
z Janem Pawłem II Od 13 września do 13 listopada 2011 r. w Oleskim Muzeum Regionalnym można obejrzeć wystawę medali prof. Józefa Stasińskiego ze zbiorów oleśnianina Jerzego Janickiego i znaczków papieskich z całego świata ze zbiorów Grzegorza Kaniewskiego z Gostynia. Prof. Józef Stasiński jest mistrzem sztuki medalierskiej w Polsce. Był wykładowcą w Instytucie Architektury i Planowania Przestrzennego w Poznaniu. Prof. Stasiński wykonał ponad trzydzieści rzeźb, wśród których znalazły się znane i cenione dzieła: Pomnik kardynała Augusta Hlonda, Droga Krzyżowa, Ołtarz Chrystusa w katedrze poznańskiej, Pomnik ofiar faszyzmu w Chełmnie nad Nerem, Droga Krzyżowa w kościele św. Anny w Hamburgu. Wykonał ponad tysiąc osiemset medali, m.in. Polska walcząca na frontach II wojny światowej, 14 medali z cyklu W trzechsetną rocznicę wygaśnięcia rodu Piastów Śląskich. Medale te, pełne ekspresji, wyróżnia miękki modelunek fakturowy, wiele inskrypcji, odejście od tradycyjnej regularnej i symetrycznej formy. Najwięcej medali prof. Stasiński poświęcił Janowi Pawłowi II. Jest to zbiór dokumentujący nie tylko osobę i działania papieża Polaka, ale także wydarzenia związane z życiem Kościoła w kraju i na świecie. Medale te upamiętniają zarówno Jubileusze papieża Jana Pawła II, jak również pielgrzymki Ojca Świętego do Ojczyzny. Medale wykonane w brązie, srebrze, patynowane są sygnowane monogramem ST. Co roku profesor wydawał kolejny papieski medal, o czym donosił w liście do Ojca Świętego: „Z pietyzmu do Waszej Świątobliwości wydaję co roku medal upamiętniający kolejny rok pontyfikatu Waszej Świątobliwości”. Wiele medali wykonał profesor na zamówienie kurii biskupich, parafii i indywidualnych zleceniodawców. Twórczość prof. Stasińskiego wielokrotnie była prezentowana na wystawach w różnych miastach Polski. Otrzymał on wiele nagród, wśród nich: nagrodę Miasta Poznania, Ministra Kultury i Sztuki, Ministra Obrony Narodowej, wojewody poznańskiego, został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Medalem Wojewody Poznańskiego Ad perpetuam rei memoriam, orderem papieskim Wielki Krzyż Świętego Sylwestra Papieża z Gwiazdą, statuetką Złotego Hipolita przyznaną mu przez Towarzystwo im. Hipolita Cegielskiego. Prof. Józef Stasiński jest honorowym członkiem Stowarzyszenia Pamięć Jana Pawła II. Na oleskiej wystawie zaprezentowano bogatą kolekcję oleśnianina Jerzego Janickiego 27 medali pontyfikalnych i 20 rocznicowych poświęconych Janowi Pawłowi II. Ostatni został wykonany przez prof. J. Stasińskiego z okazji 85 rocznicy urodzin ks. kardynała Mariana Jaworskiego. Widnieje na nim scena udzielania przez kardynała Jaworskiego ostatniego namaszczenia papieżowi Janowi Pawłowi II. Imponujące są zbiory znaczków Grzegorza Kaniewskiego z Gostynia. Na wystawie zaprezentowano znaczki m. in.: z Polski, Watykanu, Włoch, Chorwacji, San Marino, Rumunii, Serbii, Irlandii, Malty, Bułgarii, Litwy, Łotwy, Węgier, Niemiec, Holandii, Lichtensteinu, Czechosłowacji, Słowacji, Macedonii, Portugalii, Izraela, Palestyny, Jordanii, Filipin, Dominikany, Gwatemali, Chile, Wenezueli, Ekwadoru, Argentyny, Brazylii, Kostaryki, Panamy, Salwadoru, Hondurasu, Peru, Paragwaju, Boliwii, Gujany, Kuby, Meksyku, Azerbejdżanu, Kirgistanu, Turkmenistanu, Lesotho, Zairu, Rwandy, Konga, Tanzanii, Gambii, Togo, Palau, Mozambiku, Kenii, Wybrzeża Kości Słoniowej, Czadu, Ugandy, Kamerunu, Bhutanu, Nigru, Madagaskaru, Liberii, Gwinei, Papui-Nowej Gwinei, Sierra Leone, Wysp Salomona, Wysp św. Tomasza i Książęcych, Mikronezji, Fidżi, Seszeli. Z okazji IV Krajowej Konferencji „Samorządy RP dla Jana Pawła II” oleska artystka Sabrina Abtouche wykonała witraż z papieżem, który zawieszono na wystawie, a także swoje witraże zaprezentowała Sylwia Górok –Świtała.
Wieczór wspomnień i wzruszeń XII Czwartkowe Spotkanie Muzealne, które odbyło się 16 września 2011 r. w ramach IV Krajowej Konferencji Samorządy RP dla Jana Pawła II, zatytułowane było „Oleśnianie u Jana Pawła II”. W roku beatyfikacji Jana Pawła II wielu oleśnian pragnęło podzielić się tym dobrem, jakim było osobiste spotkanie z jednym z największych w dziejach Kościoła papieży. Z Janem Pawłem Wielkim, przepowiedzianym w proroczej wizji wieszcza Słowackiego. Z owym Słowiańskim Papieżem, który przeprowadził chrześcijaństwo w nowe, kolejne tysiąclecie i wpłynął znacząco na wydarzenia w Europie środkowej i wschodniej oraz w Azji. Z Pontifexem Maximus – papieżem budowniczym mostów - pierwszym następcą Chrystusa, którzy przekroczył prób synagogi poza św. Piotrem, ucałował Koran i zgromadził w Asyżu na modlitewnym czuwaniu przedstawicieli religii oraz wyznań niemal z całego świata. Z niestrudzonym Pielgrzymem, pierwszym papieżem, który odwiedził wszystkie zamieszkałe kontynenty, ponad 100 krajów, w tym anglikańską Wielką Brytanię i komunistyczną Kubę. Z jedynym papieżem, który całował ziemię kraju, do którego przybywał, celebrował msze św. na stadionach, lotniskach, placach dla milionowych tłumów, przemawiał w języku mieszkańców danego kraju, choćby była to tylko krótka sentencja. Z papieżem artystą słowa - poetą, aktorem, filozofem i pisarzem-autorem sztuk teatralnych, wierszy, orędzi, homilii, listów, encyklik, którego spuścizna teologiczno-socjologiczna jest imponująca. Z papieżem młodych, który zapoczątkował tradycję Światowych Dni Młodzieży. Z błogosławionym Janem Pawłem II, który beatyfikował i kanonizował o wiele więcej osób niż jakikolwiek Jego poprzednik. Z papieżem nowego stylu pasterzowania, który wyszedł poza mury Watykanu i stał się tak bliski wiernym, jak żaden inny jego poprzednik. Nie zmieniło się to nawet po zamachu na jego Osobę. Z Bratem naszego Boga, ofiarnikiem własnego cierpienia i milczącej konsekracji misterium umierania, który ustanowił Światowy Dzień Chorego. Z papieżem Prorokiem, łamiącym wiele barier i stereotypów. Z papieżem humanistą, myślicielem i mistykiem, pozostającym w komunii z Bogiem w nieustannej modlitwie, obdarzony przez Stwórcę wielkim umysłem i wielkim sercem. W jego wartościowaniu i dysponowaniu czasem modlitwa zawsze była na pierwszym miejscu, jak sam mawiał: „[...] jedna chwila prawdziwej adoracji ma większą wartość i przynosi więcej pożytku niż najintensywniejsza działalność, choćby to była nawet działalność apostolska". Z papieżem, który żył, modląc się i umarł, modląc się. Z papieżem maryjnym, który poprzez swoje osobiste zawierzenie Maryi – Totus Tuus, zawierzył Jej Niepokalanemu Sercu cały Kościół i świat. Z papieżem, który potrafił być wszędzie i dla wszystkich. Gdy odwiedzał Meksyk – był prawdziwym Meksykaninem, Afrykę – Afrykańczykiem, a w Portugalii stawał się dla wszystkich Portugalczykiem. Kiedy urzędował w Rzymie, był najważniejszym rzymianinem. Gdziekolwiek pielgrzymował stawał się niejako obywatelem tego miejsca. Jednak nigdy nie zapomniał i nigdy nie przestał kochać swojej Ojczyzny. Z papieżem patriotą, największym z Polaków, który całym swoim życiem ukazał, co Polska może dać światu. Podzielił się kapitałem duchowym nabytym w Ojczyźnie, w której wyrósł. W jego gestach i słowach wielokrotnie przewijał się wątek pewnej teologii patriotyzmu. Szczególną uwagę zwracał na jego macierzysty wymiar, a Matkę Ojczyznę porównywał do Macierzyństwa Maryi. Gdy w 1979 roku przemawiał na Wałach Jasnogórskiego Sanktuarium, podkreślił, że przybył tu, aby przyłożyć swe pasterskie ucho i usłyszeć, jak bije serce Ojczyzny w Sercu Matki. Jasna Góra jest bowiem sanktuarium narodu. „Trzeba przykładać ucho do tego świętego miejsca, aby czuć, jak bije serce narodu w Sercu Matki. Bije zaś ono, jak wiemy, wszystkimi tonami dziejów, wszystkimi odgłosami życia”. Z papieżem, który pozostał człowiekiem, niekwestionowanym autorytetem moralnym akceptowanym zarówno przez zwolenników, jak i przeciwników.
Podczas jego pontyfikatu ponad 300 milionów ludzi przeszło na katolicyzm. Nie do końca uświadamiamy sobie, jak niezwykłym darem była dla nas jego Osoba i to, że dane nam było żyć w czasach jego pontyfikatu. To ogromne dziedzictwo Jana Pawła II chcemy wciąż kultywować. Wielu mieszkańców ziemi oleskiej miało szczęście spotkać się osobiście z tą niezwykłą Osobą. Pielgrzymki parafialne do Watykanu, audiencje generalne, audiencje indywidualne, wyjątkowa pielgrzymka ministrantów w 2001 r., dary przekazane przez oleskie dzieci ze żłobka i przedszkolaków to wszystko odżyło we wspomnieniach oleśnian, którzy podzielili się tym skarbem z nami. Podczas wzruszającego spotkania wytworzyła się niezwykła, wręcz familijna atmosfera. Spotkanie otworzył wieloletni proboszcz oleskiej parafii Ks. Prałat Zbigniew Donarski, wieloletni organizator pielgrzymek do papieża Jana Pawła II. Opowiedział zebranym wiele ciekawych zakulisowych zdarzeń związanych z wyjazdami do Watykanu. Przybliżył zebranym wybitną, związaną z Janem Pawłem II, postać urodzonego w Oleśnie księdza Gerarda Rogowskiego, salwatorianina i pierwszego polskiego pochodzenia generała tego zgromadzenia w latach 1975-1987. Odżyły wspomnienia podczas pokazu zdjęć, na których widnieli pielgrzymi z duszpasterzami z Olesna - ks. Donarskim, ks. Tarnawskim, ks. Joszko, ks. Cebulą, ks. Adamowem, ks. Kusem, ks. Bombą, ks. Mądrym, a także sylwetki oleśnian, którzy odeszli do wiecznej ojczyzny. Wiele osób zabrało głos. Pani Jadwiga Dec opowiedziała o swoim pobycie w Kanadzie podczas Światowych Dni Młodzieży w Montrealu, pani Maria Mitrenga podzieliła się wrażeniami ze spotkania z papieżem w Katowicach – Muchowcu, pani Krystyna Falińska wspominała znajomość z Karolem Wojtyłą – duszpasterzem akademickim w Krakowie, do którego studenci zwracali się „Wujku”. Panie Anna Zygmunt i Klaudia Smyk podzieliły się niezwykłą atmosferą, jaka wytwarzała się podczas spotkań z Janem Pawłem II. Dyrektor oleskiego żłobka pani Elżbieta Stengritt-Talik przekazała wzruszające świadectwo o przygotowaniu i przekazaniu daru dla papieża z Polski w postaci różańca z żołędzi wykonanego przez dzieci i ich rodziców. Dyrektor przedszkola nr 4 pani Katarzyna Jackowska omówiła okoliczności powstania prezentu dla Ojca Świętego wykonanego przez przedszkolaków, który został wręczony papieżowi przez oleśnianina Grzegorza Polaka. Było to „Serce za serce” – ogromne tekturowe serce ze zdjęciami dzieci, które je wykonały. Oleśnianin - członek Stowarzyszenia „Pamięć JP II” pan Jerzy Janicki dał świadectwo głębokich więzi, jakie go łączyły z błogosławionym Janem Pawłem II. Szczególne były relacje Grzegorza Polaka związane z jego babcią Antoniną Polak, która osobiście znała Karola Wojtyłę, a może była z nim nawet spokrewniona. Od niepamiętnych czasów odwiedzała biskupa, potem kardynała Wojtyłę w Krakowie. Dzięki temu rodzina Polak, zwłaszcza Grzegorz Polak, także przewodnik i organizator pielgrzymek do Watykanu, miał to ogromne szczęście wielokrotnie osobiście rozmawiać z Ojcem Świętym, doświadczać błogosławieństwa dla swoich najbliższych, uczestniczyć w liturgii w prywatnej kaplicy papieskiej. O wyjątkowej pielgrzymce ministrantów oleskiej parafii do Ojca Świętego opowiedział świadek tego wydarzenia Piotr Polak, obecnie 18-latek. Głos zabrał także Burmistrz Olesna Sylwester Lewicki. Przypomniał o wrażeniu, jakie na nim wywarły homilie kardynała K. Wojtyły w Piekarach Śląskich podczas pielgrzymek mężczyzn do tego sanktuarium ludzi pracy, a także podzielił się przeżyciami, jakie towarzyszyły beatyfikacji Jana Pawła II i pielgrzymce ministrantów, podczas której pełnił funkcję opiekuna młodzieży. Inni opiekunowie ministrantów pan Andrzej Kochański, pani Renata Gajdeczka wyrazili także publicznie swoje zaangażowanie i emocje towarzyszące uczestnikom tej nietypowej pielgrzymki. O duchowym bogactwie spotkania z Janem Pawłem II wspominała pani dr Adelheid Glauer. Pan Rudolf Niesłony wyraził wdzięczność oleśnian dla organizatorów IV Krajowej Konferencji „Samorządy RP dla JP II” – Burmistrza Olesna, Urzędu Miejskiego i Prezesa Stowarzyszenia „Pamięć Jana Pawła II” Ryszarda Zawadowskiego. R. Zawadowski podsumował spotkanie, które było jedną z form upamiętnienia błogosławionego Jana Pawła II, żyjącego nadal w sercach świadków i przyjaciół Jego Osoby. Ewa Cichoń
Oleskie Muzeum Regionalne w Oleśnie zaprasza na XII Czwartkowe Spotkanie Muzealne „OLEŚNIANIE U JANA PAWŁA II”
DATA SPOTKANIA: 15 września 2011 r., godz. 16.00 MIEJSCE SPOTKANIA: Miejski Dom Zapraszamy również do muzeum na wystawy: „Jan Paweł II na medalach prof. Józefa Stasińskiego” /Spotkanie i wystawa są organizowane w ramachze zbiorów Jerzego Janickiego z Olesna, IV Krajowej Konferencji „Samorządy RP dla Jana Pawła II”./ ![]() Muzeum dziękuje W dniu 22 lipca 2011 r., w Oleskim Muzeum Regionalnym przedstawiciele Towarzystwa Przyjaciół Olesna z siedzibą w Arnsbergu, na czele z przewodniczącym Georgem Schneidrem i żoną Honorowego Obywatela Olesna śp. Gerharda Kussa, Ingeborgą Kuss, przekazali naszej placówce 31 przedwojennych pocztówek Olesna i kopie dyplomów mistrzowskich oleskich rzemieślników z 1921 r. i 1929 r. Jest to pokłosie kontaktów i korespondencji Muzeum z Georgem Schneidrem. Jesteśmy wdzięczni za starania z jego strony, aby nasze dobro regionalne powróciło do swojej małej ojczyzny. Towarzystwo Przyjaciół Olesna dąży wszelkimi drogami do odzyskania cennych oleskich muzealiów, które są w rękach prywatnych. Zamiarem tej grupy jest przekazanie ich do naszego muzeum, gdzie zostałyby udostępnione mieszkańcom. Mamy nadzieję, że dalsza współpraca zaowocuje kolejnymi zbiorami tak cennymi dla instytucji o charakterze regionalnym. KRYSZTAŁOWE OKNA W czwartek, w dniu 21 lipca 2011 r., na oleskim kirkucie miało miejsce otwarcie wystawy prac polskich i niemieckich artystów „KRYSZTAŁOWE OKNA”. Kuratorem wystawy został oleśnianin - jeden z artystów biorących udział w projekcie „Kryształowe Okna” dr Marek Mielczarek, który we wrześniu 2008 r. wraz z artystką z Niemiec, Norą Meyer, wykonał interesujące dzieło artystyczne. Na oleskiej wystawie zaprezentowano 10 prac wykonanych przez artystów biorących udział w projekcie „Kryształowe Okna” organizowanym przez Stowarzyszenia Forum Kultur z Poznania. Koordynatorem przedsięwzięcia był oleśnianin Bernard Żołyniak. Projekt zainaugurowano we Wrocławiu w 2007 r., po czym był on realizowany w 13 miejscowościach w Polsce, także Oleśnie w dniach od 19 do 21 września 2008 r. Bodźcem projektu stały się wydarzenia Nocy Kryształowej, a jego ideą przewodnią, sformułowaną przez pomysłodawczynię Małgorzatę Annę Quinkenstein, było „spotkanie się dwójki obcych sobie artystów i stworzenie wspólnej pracy w miejscu, w którym kiedyś dobrze znani sobie ludzie niszczyli dorobek i kulturę swoich sąsiadów". Każda ze spotykających się par artystów miała do dyspozycji taflę szklaną o wymiarach 150x70 cm, na której pozostawiła efekt wspólnych działań twórczych. Do dnia spotkania artyści zupełnie nic nie wiedzieli o sobie nawzajem. Poznali się w trakcie pracy, wspólnych spacerów i dyskusji. Wernisaż na oleskim cmentarzu żydowskim otworzył Bernard Żołyniak z Forum Kultur. Kurator wystawy dr Marek Mielczarek podzielił się własnymi przemyśleniami nad artystycznym projektem. Poniżej cytuję tekst M. Mielczarka: „Nowe macewy. Refleksje na marginesie Próbując zebrać świeże myśli i wrażenia o oleskiej edycji dotychczasowych efektów międzynarodowego projektu o nazwie „Kryształowe Okna”, postanowiłem zwięźle zapisać je na czystej kartce papieru. - Czy po to tu dzisiaj przyszliśmy aby odświeżyć pamięć o wyglądzie tego dobrze nam znanego zabytku na terenie „oleskiej Szwajcarii” ? - Nie. -Spotkaliśmy się tu, aby obejrzeć macewy nowe wśród macew starych. Te nowe macewy nie są kamienne lecz szklane. Nie stoją też pionowo, jak nakazuje obyczaj. Ale stare też są pochylone. Wszystkie one posiadają inskrypcje. Jedne inskrypcje dotyczą zmarłych, drugie artystycznych refleksji nad tymi pierwszymi. Czy zatem przemawiają do na nas różnymi językami? Na razie mówią one wspólnym głosem o powadze śmierci, przyszłego życia i związanych z tym formach pochówków. Stare macewy pozostaną tu jednak do końca świata (choć są i tacy, którzy próbują temu zaprzeczyć), nowe długo tu pozostać nie mogą. Z uwagi więc na te pierwsze, nie przenoszę uwag o wystawie z marginesu na główną stronę. Niech pozostanie ona pusta, gotowa do zapełnienia przez Wasze refleksje o oleskim kirkucie”. Na otwarcie wystawy przybyli miejscowi twórcy, pasjonaci historii, pracownicy gminnych placówek kulturalno-oświatowych, dziennikarze, fotoreporterzy i regionaliści. W czwartek 21 lipca 2011 r. o godz. 15.00 na Cmentarzu Żydowskim w Oleśnie otwarcie wystawy prac polskich i niemieckich artystów KRYSZTAŁOWE OKNA Wystawa obrazów Barbary Horteckiej w Oleskim Muzeum Regionalnym Po raz pierwszy w rodzinnym mieście i po raz pierwszy w miejscowym muzeum swoje prace wystawiła oleska artystka Barbara Hortecka. Rysuje, maluje, tworzy od niepamiętnych czasów, od dzieciństwa uwieczniając swój zachwyt nad przyrodą roztaczająca się wokół domu rodzinnego-leśniczówki, w pierwszych, dziecięcych impresjach malarskich- rysunkach, obrazkach malowanych kredkami czy farbkami. Swój talent i zamiłowanie do malarstwa rozwijała w Liceum Plastycznym. Prowadziła zajęcia plastyczne w ośrodkach kultury, dekorowała witryny placówek handlowych. Prowadziła warsztat szyldowniczy, a przez wiele lat sklep "Upominek-Mini Galeria”. Parała się kaligrafią, projektowaniem graficznym, kompozycjami kwiatowymi i artystycznym pakowaniem upominków. Nie zaniechała w tym czasie malarstwa. Poza tym haftowała artystycznie, robiła kilimy, gobeliny, kroszonki inspirując się motywami sztuki ludowej. Od 1996 r. należy do Klubu Nieprofesjonalnych Plastyków „Nowy Styl” prowadzonego przez p. Marię Orman przy oleskim MDK. Uczestniczy w licznych plenerach malarskich, których pokłosie zostało także zaprezentowane na niniejszym wernisażu. Wystawiała swoje prace na wystawach poplenerowych. Jak sama przyznaje, jej ulubioną techniką jest rysunek w ołówku, piórku, pastelach. Tworzy obrazy olejne i akwarele. Barbara Hortecka uwielbia prace w plenerze, bowiem różnorodność świata przyrody, śpiew ptaków, szum drzew, letnia paleta zieleni i nostalgia jesiennych rudozłotych krajobrazów, mroczne leśne uroczyska, przykucnięte malowniczo na równinie kapliczki czy krzyże przydrożne dają wytchnienie artystce spragnionej skupienia i ciszy, umożliwiając jej kontemplację cudu natury ziemi. To piękno i ta harmonia zastygła w malarskiej wizji Jej dzieł. Tematyka Jej obrazów jest różnorodna, obejmując pejzaże, kwiaty, martwą naturę, portrety i Jej miasto kochane-Olesno, którego barwność przedstawia w różnych technikach, kolorystyce i formie. Zsynchronizowany z leśnym tłem krajobraz, zabytkowe drewniane budownictwo, interesujące obiekty sakralne i inne pomniki kultury są wdzięcznym tematem jej prac. Wykonuje także kopie ulubionych mistrzów- Klimta, Muchy, Malczewskiego. Poprzez swoją twórczość artystka dokumentuje cały wachlarz doznań, fascynacji, snów, wizji i marzeń. Różnorodność jej dzieł jest świadectwem niezliczonych możliwości wykorzystania swoich umiejętności oraz przedstawiania ich w dowolnej formie, na dowolnym podłożu i w dowolnym stylu. Estetyka, staranność, dbałość o szczegóły, perfekcjonizm są cechami charakterystycznymi Jej prac. Na wernisaż Jej prac w dniu 01.07.2011 przybyło wielu oleśnian na czele z Burmistrzem Miasta Sylwestrem Lewickim z małżonką, przyjaciół, znajomych, wielbicieli Jej talentu. Swoją obecnością zaszczycił otwarcie wystawy wybitny artysta malarz Bolesław Polnar. Wystawę w miejscowym muzeum można obejrzeć w lipcu i sierpniu br.
Zapraszamy. Malarstwo milczącą poezją
Strofami pędzla barwnymi Malarstwo dźwięczącą muzyką W tonacji palety artysty Malarstwo tanecznym piruetem W drgających światłocieniach Malarstwo muśnięciem transcendencji Pocałunkiem Boskiego natchnienia. Serdecznie zapraszamy na otwarcie
Powstańczy rozdział dziejów ziemi oleskiej - XI Czwartkowe Spotkanie Muzealne Na kanwie 90 – rocznicy III Powstania Śląskiego odbyło się 26 maja 2011 r. XI Czwartkowe Spotkanie Muzealne zatytułowane „Powstańczy rozdział dziejów Ziemi Oleskiej”. Uroczystość rozpoczęło przemówienie Burmistrza Olesna Sylwestra Lewickiego o znaczeniu świętowanej rocznicy. Włodarz miasta zaprosił zebranych do obchodów organizowanych przez Urząd Miejski i PSP nr 3 w dniu 17 czerwca br. przed pomnikiem Powstańców Śląskich. Wystąpili uczniowie Publicznego Gimnazjum nr 2 D im. Księżnej Jadwigi Śląskiej, pod kierunkiem Tomasza Grajcara, którzy zajęli pierwsze miejsce w Wojewódzkim Konkursie Pieśni Narodowo - Patriotycznej pod honorowym patronatem Marszałka Województwa Opolskiego i Opolskiego Kuratora Oświaty. Wykonali pieśń „Ten 21 roczek”. Ewa Cichoń przybliżyła zebranym wydarzenia z okresu powstań śląskich, które rozegrały się na terenie Oleskiego, a dopełnieniem był występ uczniów Publicznej Szkoły Podstawowej nr 3 im. Powstańców Śląskich. Uczniowie pod kierunkiem Marii Baron i Arkadiusza Suchary zaprezentowali przedstawienie o walkach powstańczych w Oleśnie wg scenariusza Michała Tkacza. Dyrektor PSP nr 3 Teresa Wiecha przekazała uczestnikom przygotowany przez „Trójkę” folder o walkach powstańczych na ziemi oleskiej.
SERDECZNIE ZAPRASZAMY NA Dzwony, dzwonki i dzwoneczki w Oleskim Muzeum Regionalnym w Oleśnie
SERDECZNIE ZAPRASZAMY NA Wizyta znamienitych profesorów w Oleśnie W dniu 05 marca 2011 r. Olesno odwiedzili wyjątkowi goście – prof . Józef Stasiński i prof. Zenon Błądek. Przybyli do naszego miasta w związku z przygotowaniami IV Krajowej Konferencji Samorządy dla Jana Pawła II, która odbędzie się w Oleśnie w dniach od 14 do 16 września br. Profesorom towarzyszył Prezes Stowarzyszenia Pamięć Jana Pawła II Ryszard Zawadowski, członek stowarzyszenia Jerzy Janicki oraz Tadeusz Zamłyński, Grzegorz Polak, Ewa Cichoń. Goście byli zafascynowani historią Olesna, z którą zapoznali się w Oleskim Muzeum Regionalnym oraz pięknem zabytków, szczególnie drewnianymi kościołami św. Anny i św. Rocha. Uznanie z ust tak wysokiej klasy specjalistów jest nobilitacją dla naszego miasta. Ewa Cichoń Nowa wystawa w Muzeum 21.02.2011 r. o godz. 17:00 w budynku Oleskiego Muzeum Regionalnego odbyło się otwarcie kolejnej wystawy okresowej „Nowości muzealnego magazynu”, na której zaprezentowane zostały eksponaty, pozyskane przez Muzeum w ostatnich latach. Zarówno te, które przynoszą ludzie pragnący ocalić od zapomnienia nawet najmniejsze okruchy naszego wspólnego dziedzictwa, jak i te, które pozyskaliśmy drogą zakupu. Lwia część zbiorów została zgromadzona w latach 2005-2010 i dotyczy Olesna i najbliższej okolicy. Wśród wystawionych eksponatów na szczególna uwagę zasługują: wyciąg notarialny z 1901 r. dotyczący podziałów majątkowych z pieczęcią i podpisem radcy prawnego Steinitza z Olesna, dokument z 1874 r. dotyczący sprawy sądowej, świadectwo ukończenia w 1908 r. Kupieckiej Szkoły Dokształcającej w Oleśnie, świadectwo z 1905 r. ukończenia Seminaryjnej Szkoły Ćwiczeń w Oleśnie, świadectwo odbycia praktyki w 1909 r. w sklepie odzieżowym Józefa Czellnika, którego sklep mieścił się w kamienicy przy północnej pierzei Rynku
Serdecznie zapraszamy na wystawę "Nowości muzealnego magazynu" Olesno w 1945 r. tematem IX Czwartkowego Spotkania Muzealnego 27 stycznia 2011 r. odbyło się IX Czwartkowe Spotkanie Muzealne poświecone 66 rocznicy wkroczenia do Olesna Armii Czerwonej. W pamiętnym styczniu 1945 r. nastały dni, w których umierało nasze miasto… Wobec zbliżającego się frontu radzieckiego dwie prowincje śląskie – Górny i Dolny Śląsk – znalazły się w bezpośrednim zagrożeniu po 19 stycznia 1945 r. Mieszkańcy Olesna, w którym utworzono batalion Volkssturmu, na wieść o zbliżających się wojskach sowieckich zaczęli opuszczać swoje miasto. Część oleśnian uciekła do okolicznych wiosek. Inni podążyli w kierunku zachodnim. 16 stycznia miasto opuścili proboszcz Paweł Foik i pastor Gotthard Halm. W następnym dniu, 17 stycznia, wycofali się z Olesna żołnierze z 68 i 712 Dywizji Piechoty i niedobitki 246 Pułku Piechoty z 4 Armii Pancernej. Oddziały te w dniach 18 i 19 stycznia 1945 r. zaminowały drogi i wysadziły wiadukty kolejowe na trasie Kluczbork-Lubliniec.
Serdecznie zapraszamy na Dni, w których umierało miasto – Olesno 1945 r. W PROGRAMIE: DATA SPOTKANIA: 27 stycznia 2011 r., godz. 17.00 MIEJSCE SPOTKANIA: mała sala Miejskiego Domu „Oleskie Anioły” w Muzeum Przepyszna, bogata, przeobfita w ozdoby, wręcz barokowa wystawa „Oleskie Anioły” w Oleskim Muzeum Regionalnym jest pokłosiem prac uczestników i instruktorów Warsztatu Terapii Zajęciowej w Oleśnie. Jej tematyka i oprawa ma nam przypominać o zbliżających się świętach, w których to właśnie aniołowie byli zwiastunami Dobrej Nowiny o narodzinach Dziecięcia. Wystawa jest imponująca, tak pod względem ilości, precyzji wykonania, jak i różnorodności prezentowanych aniołów. Stała się niezmiernie wyrazistym akcentem jubileuszu 15-lecia Warsztatu Terapii Zajęciowej, który swoją działalność prowadzi od 1 stycznia 1995 r. Pierwszym kierownikiem placówki była p. Czesława Sulnicka, po niej funkcję tę pełnił do 2000 r. p. Kazimierz Sosnowski. Kolejnym kierownikiem został Andrzej Brocki. Od 1 grudnia 2004 r. kieruje placówką p. Ewa Janiszewska – Dandyk. W ramach Warsztatu funkcjonuje wiele pracowni. To tam pod okiem instruktorów powstają przepiękne wytwory ludzkiego kunsztu, talentu i wyobraźni. To tam uczestnicy doskonalą sprawność manualną, rozwijają precyzję, pomysłowość, wrażliwość estetyczną czy myślenie przestrzenne. W pracowni dziewiarskiej pod kierunkiem p. Janiny Ofierskiej uczestnicy pobierają naukę haftu, na krosnach pionowych i poziomych wykonują dywaniki, kilimy oraz gobeliny. W krawieckiej pod kierunkiem p. Reginy Kisiel uczą się szycia ręcznego i na maszynie. W introligatorskiej i rękodzieła artystycznego pod nadzorem p. Doroty Pluty i Sylwii Dryndy oklejają, składają, ozdabiają zakładki do książek, wykonują kotyliony, ozdobne koperty i kartki okolicznościowe, kompozycje florystyczno-dekoracyjne, pakują prezenty, wycinają różne elementy, jak serwetki czy gwiazdki. W plastycznej po kierunkiem p. Alicji Mazur uczą się wykorzystywania różnych technik plastycznych- rysunku, malowania farbami, wyklejania, collage aż po malowanie na szkle. Tworzą płaskie kompozycje, maski karnawałowe, ozdoby choinkowe, kartki okolicznościowe połączone z wycinanką, grafiką, rysunkiem, kompozycje z suchych liści, pisanki. W pracowni ceramicznej pod opieką p. Haliny Mielczarek wyczarowują prace z gliny, modeliny, masy solnej oraz odlewów gipsowych. Pracownia jest wyposażona w piec ceramiczny do wypalania. Po wypaleniu wytwory wymagają drobnej obróbki w postaci wyszlifowania papierem ściernym chropowatych powierzchni, pomalowania bądź też podklejenia odpowiedniego materiału jako podstawki. Powstają w ten sposób kubki, misy, wazony, doniczki, świeczniki, popielniczki, gwiazdki, księżyce, aniołki, baranki oraz wiele innych rzeczy. W pracowni kulinarnej p. Maria Famuła pomaga uczestnikom w prowadzeniu gospodarstwa domowego rozwijając umiejętności kulinarne przy przyrządzaniu prostych potraw, zup, sałatek, deserów czy ciast. Poza codzienną obsługą stołówki w WTZ, co wiąże się z przygotowywaniem posiłków, nakrywaniem do stołu i myciem naczyń, uczą się również zasad savoir –vivre. W pracowni stolarskiej pod okiem p. Maurycego Kawy trwa nauka cięcia drewna, płyt wiórowych pod odpowiednim kątem, nabywania umiejętności łączenia drewna z drewnem oraz z innymi materiałami przy pomocy różnych technik. Powstają tam różne proste ozdoby z drewna, a także obrazy z płaskich elementów wyciętych ze sklejki. Wytworem tej pracy są także różne zabawki, jak np. lajkoniki, kwiatki, kury i kaczki, lalki z ruchomymi kończynami, domki dla lalek, samoloty, czy klocki nakładane na trzon. Podczas tych zajęć uczestnicy wykonują również przedmioty użytkowe np. skrzynki na narzędzia, kwietniki, świeczniki, domki czy karmniki dla ptaków, a także ramki do obrazów stworzonych w pracowni plastycznej, dziewiarskiej i krawieckiej. Pracownia informatyczna prowadzona przez p. Dawida Dudka służy do nauki podstaw obsługi komputera, programów i urządzeń peryferyjnych. W pracowni pedagogicznej uczestnicy oddają się ćwiczeniom w pisaniu i czytaniu ze zrozumieniem, ćwiczeniom w liczeniu, doskonaleniu form wypowiedzi. W pracowni psychologicznej odbywają się cotygodniowe spotkania z psychologiem, które przybierają formę grupową, rzadziej indywidualną. W ramach tych spotkań uczestnicy dzielą się swoimi wrażeniami, opowiadają o sytuacjach, które sprawiają im najwięcej trudności, dyskutują na różne tematy dotyczące życia codziennego. Pracownia pielęgniarska pod nadzorem p. Edyty Kowolik prowadzi zajęcia w formie wykładowo – poglądowej, z zakresu higieny osobistej i zdrowia. W pracowni rehabilitacyjnej pod nadzorem p. Tomasza Dziób uczestnicy WTZ mają możliwość poddania się różnym zabiegom rehabilitacyjnym. Tak bogata oferta stwarza możliwości uczestniczenia w rehabilitacji społecznej i zawodowej. Uczestnicy oleskiego WTZ dają nam to, co mają najlepsze. Wytwory tej pracy są później prezentowane na różnego rodzaju pokazach, kiermaszach, aukcjach wyrobów WTZ, cieszących się dużym zainteresowaniem. Zadziwiają pomysłowością i estetyką wykonania. Odzwierciedlają nastroje i przeżycia podopiecznych, a także fachowość opiekunów. Takie właśnie są „Oleskie Anioły”, wiszące na ścianach, stojące na postumentach. Strzegą i przypominają o sferze sacrum wtapiającej się dzięki nim w nasze ludzkie profanum. Ta wielobarwna mozaika anielskich bytów na tej wystawie jest swoistą kartką świąteczną oleskiego WTZ dla swojego miasta. Z okazji jubileuszu 15-lecia życzymy kierownictwu, kadrze pracowniczej, uczestnikom warsztatów i ich rodzinom zdrowia, pomyślności i dalszego twórczego rozwoju, aby Olesno mogło dalej szczycić się ich osiągnięciami. Wystawę można oglądać do końca stycznia 2011 r. w godzinach otwarcia muzeum w Oleśnie. Poniedziałek, czwartek i piątek – od 9:00 do 14:00 Wtorek od 9:00 do 15:00 Środa od 9:00 do 17:00 Druga niedziela miesiąca od 13: 00 do 17:00 Ewa Cichoń
Najpiękniejsza szopka ziemi oleskiej tematem VIII Czwartkowego Spotkania Muzealnego
Ewa Cichoń
Serdecznie zapraszamy na wystawę: "Oleskie Anioły" Serdecznie zapraszamy na Temat spotkania: „Najpiękniejsza szopka Ziemi Oleskiej – historia stajenki w Borkach Wielkich.” W programie:
Data spotkania: 9 grudnia 2010 r., Miejsce spotkania : mała sala Miejskiego Domu Kultury w Oleśnie VII Czwartkowe Spotkanie Muzealne „Ze śląską godką i piosenką”
Ewa Cichoń
Serdecznie zapraszamy na Temat spotkania: Data spotkania: 21 października 2010 r., godz 17.00 Miejsce spotkania : mała sala Miejskiego Domu Kultury w Oleśnie
„Artystyczna podróż z Paryża do Olesna” 13 października 2010 r. o godz. 17 miało miejsce w Oleskim Muzeum Regionalnym otwarcie nowej wystawy zatytułowanej „Artystyczna podróż z Paryża do Olesna”- ekspozycja prac Sabriny Abtouche. Autorka obrazów to Francuzka z polskimi korzeniami, mieszkająca obecnie w Oleśnie. Pochodzi z artystycznej rodziny - dziadek prowadził w Tarnowie szlifiernię szkła artystycznego i kryształów, babcia Bogumiła, z wykształcenia polonistka, do dziś wyszywa obrazy –tzw. poczwarki, mama jest plastykiem i tworzy w wielu technikach malarskich. Rodzina była zaprzyjaźniona z wieloma artystami, m.in. z Vlastimilem Hofmanem, który portretował w dzieciństwie matkę Sabriny. Sabrina Abtouche urodziła się w Bondy nieopodal Paryża w 1982 r. Tam ukończyła grafikę reklamową w Liceum Plastycznym. Osiemnastoletnia Sabrina zdecydowała się pozostawić urokliwy Paryż i wybrała niewielkie Olesno, w którym mieszkała u swojej babci p. Bogumiły Kaszy. W pierwszym roku skupiła się głównie na nauce języka polskiego. Jak podała w jednym z wywiadów: „W Oleśnie jest zupełnie inaczej niż w Paryżu, ludzie tak nie gonią, są bardziej serdeczni. Od razu mnie zaakceptowali jak swoją. A w mieście panuje błogi spokój. Uwielbiam też język polski, który znam z dzieciństwa. W domu mówi się po francusku, mama, która jest z pochodzenia Polką, mówi w swoim ojczystym języku wtedy, kiedy jest zła, ojciec Francuz rozumie wszystko. Trochę mówi po polsku, ale robi to śmiesznie, używając rodzaju żeńskiego, np. ja byłam.” Na wernisaż artystki przybyli: Burmistrz Olesna Sylwester Lewicki z małżonką, przedstawiciele Rady Miejskiej Marek Leśniak, Grzegorz Polak, ks. prałat Zbigniew Donarski, dyrektor Oleskiej Biblioteki Publicznej Halina Szklanna, dyrektor Miejskiego Domu Kultury Ernest Hober, Inspektor Sanepidu Jolanta Bala, dyrektor Zespołu Szkół Dwujęzycznych Jerzy Jeziorowski, przewodnicząca Związku Sybiraków w Oleśnie Barbara Gwiazdowska, miejscowi fotograficy, przedstawiciele lokalnych mediów, wielbiciele jej talentu i przyjaciele. Piękne to obrazy duszą malowane Reminiscencje artystycznej podróży z pięknego Paryża do sielskiego Olesna Kontrastem farbujące życie… Ewa Cichoń
Serdecznie zapraszamy na wystawę: Artystyczna podróż
Nowe eksponaty trafiły do muzeum. Oleskie Muzeum Regionalne dziękuję Siostrze Ingebordze ze Zgromadzenia Sióstr Opatrzności Bożej za przekazanie pamiątek z Madagaskaru. Są to dwie maski obrzędowe wykonane ze skóry, ludzkich włosów, drewna i rogów zwierzęcych, naszyjnik z muszli i grzebień z drewna. Serdeczne podziękowania przekazujemy także panu Konradowi Hainischowi, pierwszemu dyrektorowi Muzeum w Oleśnie, mieszkającemu obecnie w Bonn. Przesłał on do oleskiej placówki muzealnej 43 tomy monumentalnego opracowania wybitnego etnografa, folklorysty i kompozytora Oskara Kolberga „Dzieła wszystkie”, którego wydanie rozpoczęto w 1961 r. Przygotowanie wydania powierzano specjalistom różnych dziedzin - etnografom, etnomuzykologom, muzykologom i filologom. Ponadto otrzymaliśmy od p. Hanischa 3 tomy „Kultury ludowej Słowian” Kazimierza Moszyńskiego, wydane w 1967 r., 8 tomów „Łódzkich Studiów Etnograficznych” wydanych w latach 60. XX w. i „Ziemię wieluńską w XII-XVI w. Ryszarda Rosina, wydaną w 1961 r. Ewa Cichoń
W 43 tomie „Dzieł wszystkich” Oskara Kolberga zatytułowanym „Śląsk” znajdują się nuty i słowa pieśni ludowych spod Olesna. Pieśni z Wojciechowa spod Olesna: Po cóżeś tu przysed, ty czarny murzynie Nie śmiesz ci ty leżyć przy moij pierzynie Bo moja pierzyna wstążką obszywana A twoja koszula trzy lata nie prana ------------------------------------------------- Zielonoch zasiała, zielonych mi zeszło, ojciec, matka nie wie, bez kogo mi tęskno. Teskno mnie, bez mego miłego, bo ja nie mogę żyć godziny bez niego. Idźżeż ty, dziewczyno, zieloną Dabrową, snajdziesz kochaneczka z porąbana głową. Nie będę ja sobie chusteczki targała, bom jemu się jeszcze rąbać nie kazała. Żebym ja wiedziała, że mnie ty będziesz żyć, dałabym ja tobie koszulinkę uszyć. Nie szyj jej ty dla mnie, szyj ją ty dla siebie Bo ty jutro będziesz na moim pogrzebie. …………………………………………… Wyjadę w poleczko, moja kochaneczko, już cię Bogu oddam i ludziom poruczę, bo ja się, ma miła do ciebie nie wrócę. Nadobna, miluszka rwała wiśnie w sadku, już dawno się spodziała takiego upadku. Do izdebki wlazła jak chusteczka zbladła, od wielkiego żalu już trzy dni nie jadła. Sięgła do skrzyneczki, wzięła dwie chusteczki i dałać mu jednę złotem wyszywaną: oto masz, kochanku, nic nie wie matka tu. Choć i matka nie wiedzą, ale ludzie wiedzą, nie po darmo dwoje podle siebie siedzą. Nadobny, miluszki szedł z koszykiem za nią, za małą godzinkę uczynił ją panią. Ja mam kochanecka nieprecki za miedzą, ojciec, matka nie wie, ale ludzie wiedzą. 71 rocznica bitwy pod MOKRĄ
Ewa Cichoń
Odznaczenie dla byłego pracownika oleskiego muzeum
Niezwykły Gość w oleskim Muzeum
VI Czwartkowe Spotkanie Muzealne 19 sierpnia 2010 r. w kościele św. Rocha w Grodzisku odbyło się VI Czwartkowe Spotkanie Muzealne poświęcone historii tego pięknego miejsca. |
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||